Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

64981 miejsce

L.Stadt "EL.P" - "Własnymi słowami"

Łódzki zespół L.Stadt nakładem Mystic Production, wydał w ubiegłym roku swoją drugą studyjną płytę, zatytułowaną "EL.P". Specjalnie dla czytelników Wiadomości24.pl o nowym krążku L.Stadt opowiada wokalista i lider grupy, Łukasz Lach.

L.Stadt - "EL.P" okładka płyty / Fot. Mystic Production1. "Death Of A Surfer Girl" Łukasz Lach - L.Stadt:

Ta piosenka była zainspirowana moim osobistym kryzysem, który automatycznie przełożył się też na zespół. W zakamuflowany sposób opowiedziałem historię i oczyściłem się na tyle, że ten ton nie zdominował całości płyty - przez chwilę bałem się, że ten "Beach-Boysowy" słoneczny czas już za mną - jakże się myliłem :-). Surfowa tonacja to inspiracja plażami chorwackiej wyspy Brać. Nie przypuszczałem jeszcze, że w ciągu 2 lat zawitamy do Los Angeles.

2. "Fashion Freak" L.Stadt:

Emile to mąż siostry mojej dziewczyny. Emile oprócz wielu swoich zajęć jest muzykiem. Muzykiem z Kamerunu. Zaczęliśmy pracować nad jego piosenkami i Emile roztoczył przede mną cudowny świat afrykańskiej muzyki, a "Fashion Freak" to echo początku mojego zachwytu. Soukous w refrenie równie dobrze mógłby być latynoskim tańcem, gdyby nie cudowny rasowy bas, który Adam dograł dosłownie w ostatnich dniach pracy nad płytą. Piosenka została hymnem festiwalu mody w Barcelonie "Fashion Freak 2010".

3. "Ciggies" L.Stadt:

Jeden z pierwszych utworów, które powstały z myślą o drugiej płycie. Gramy go od dawna na koncertach i taka koncertowa wersja jest też na płycie. To utwór o papierosach - wciąż aktualny choć od roku nie palę.

4. "Smooth" L.Stadt:

Powstał dokładnie w tym samym czasie co "Ciggies". Odpaliłem kiedyś DVD z filmem "High Fidelity" i ten film zaczyna się kawałkiem Kinksów, nie pamiętam jakim. Poczułem, że chcę żeby L.Stadt miało taki utwór w repertuarze. Wieczorem pokazałem "Smooth" chłopakom na imprezie u Peja (Andrzej "Pejo" Sieczkowski - perkusista L.Stadt, przyp.red.). Z początku tylko gitara akustyczna, bongos i duży bęben. Z czasem ten utwór odszedł od moich pierwotnych inspiracji, ale zaspokaja mnie swoją czystą energią i przekazem. Rozpieprza na koncertach. A o to nam chodziło.

5. "Charmin/Lola" L.Stadt:

Mój kolejny koncertowo ulubiony. "Psychocountry". Marzymy o teledysku kręconym w Teksasie.

6. "Puppet's Song No.1" L.Stadt:

Pełna ciepła rozprawka teologiczno/mistyczna zaśpiewana przez Muppetową kukiełkę przeistoczyła się w finale w zimny, kostyczny i beznamiętnie wyrecytowany "Cold-Pop". Uwielbiam tę piosenkę. To nieładnie tak mówić o swojej piosence, ale jestem tak krytyczny wobec pozostałych, że o tej jednej mogę.

7. "Mumms Attack" L.Stadt:

Ten utwór powstał na Casio ToneBank coś tam. Był tylko beat -prosty, rock'n rollowy i pianinko. Kiedy zaczęliśmy nagrywać gitary z Adasiem (Adam Lewartowski - basista L.Stadt, przyp.red.) w Chorwacji zrobiło się bardziej Motorheadowo w warstwie gitarowej. I to zostawiliśmy. Cała elektronika skwaszą ten efekt i w sumie mamy do czynienia z nowym sub-gatunkiem. Feria gramofonowego szaleństwa w wykonaniu Adama plus mnóstwo cytatów z czarno białych Horrorów. Tekst ociera się o psychoanalizę więc teledysk powstał w Wiedniu i tylko ubarwił piosenkę swym czarno-białym szaleństwem. Reżyser Karin Hammer. W tym utworze ogromny wkład Counta (Mikael "Count" Eldridge - odpowiedzialny za mix i mastering "EL.P", mający na koncie współpracę z The Rolling Stones, Radiohead, New Order, RUN DMC, Pink, Keane, przyp.red.) w uporządkowanie frekwencyjnego chaosu. Cała płyta nie brzmiałaby tak słonecznie i klarownie, gdyby nie jego zasługa. Jedna z najlepszych decyzji jakie podjęliśmy.

8. "Sun" L.Stadt:

Połączone w jedną całość dwie osobne kompozycje o tym samym tytule i tematyce. Adam z Danielem mieli jedną i ja miałem jedną. A efekt? Kiedy słuchasz "Sun" otwórz okno - każdy dźwięk z zewnątrz ma tu swoje miejsce. Nigdy nie będzie dwa razy tak samo.

9. "Jeff" L.Stadt:

Zarzekaliśmy się, że "Jeffa" wydamy tylko na winylowym singlu. Nagrany w w Bremie na żywo w małej salce prób długo czekał na nasz zapał. Dopiero po wizycie w Kalifornii dostał pęd i słońce i cudownie wieńczy nasz dotychczasowy dorobek. Czuć w nim Ocean i nową energię. Jest dobrze. A będzie jeszcze inaczej.


Oficjalna strona L.Stadt

Oficjalny profil MySpace L.Stadt

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.