Facebook Google+ Twitter

L.Stadt o "L.Stadt". Własnymi słowami

29 lutego 2008 r. ukazała się się debiutancka płyta zespołu L.Stadt zatytułowana "L.Stadt". Specjalnie dla Wiadomosci24.pl o albumie opowiadają członkowie zespołu: Łukasz Lach, Adam Lenartowski, Andrzej Sieczkowski, Radek Bolewski.

okładka płyty "L.Stadt" / Fot. Materiały promocyjne zespołu1."March"

Łukasz Lach: Najpiękniejszy utwór na płycie. Jedyny, którego słucham, jakby grał inny zespół. Coś mnie tknęło i zagrałem na skrzypcach. Nie zmieniłbym ani nuty w tym utworze.

Adam Lenartowski: Spływam górskim potokiem na jakimś szalonym pontonie. Za górami łuna wojny. Płyniemy nad ciepłe morze... Koncertowy walec.

Andrzej "Pejo" Sieczkowski: Pamiętam nagranie tego numeru u Pawła Serafińskiego - dwa mikrofony i bębny, zagrane przez nas na raz, po prostu ustawiły ten numer.

Radek Bolewski: Niepowtarzalne brzmienie, uzyskane dzięki specjalnie preparowanym instrumentom i mikrofonom. Dla wielu tajemnicze i nieosiągalne. Piękna partia pianina i chórkow.



2. "Loosing"

Ł.L.: Klęczałem za biurkiem u Peja i nagrywałem wokal. Robiliśmy wszystko, żeby szum PC-ta nie wchodził w mikrofon. To było 4 lata temu, a wydaje mi się że to już 20.

A.L.: Nagrywane w domu. Rozjechane bębny dryfują w nieznanej przestrzeni. Tracę ciebie...

A.P.S.: Ja pamiętam z tego numeru klejenie wszystkich ścieżek bo ciągle nam coś nie wychodziło - oj ciężki był ten numer do zrobienia. I Adasia - jego komórka "dziwny dźwięk" też ładnie zrobiła :-)

R.B.: Obiecujący początek, później duży kocioł z " zupą " ale jakże smaczną.



3. "Fagot"

Ł.L.: Leżałem na kanapie i do instrumentalnej wersji wymyślałem wokal. Zaśpiewałem go u Peja - pewnie też za biurkiem - i na kasecie zawiozłem go Zosi. Bo to utwór dla niej. Odwdzięczyła się ślicznym klipem. Kleiła go pół roku. Nam nagranie zajęło 45 minut.

A.L.: Na składance FDM pełniejsza wersja tego kawałka. Uroczy wideoklip.

A.P.S: To miało pójść do filmu studentki łódzkiej filmówki, ale nie chciała ;-)

R.B.: Pierwszy teledysk. Spontaniczne nagranie. Powstało przy okazji tworzenia muzyki do etiudy filmowej.



4. "Macca"

Ł.L.: Wziąłem takt z utworu pewnego znanego pana i reszta się sama pojawiła.

A.L.: Charakterystyczny loop bębnów zaczerpnięty z kogoś mega znanego.

A.P.S: Falsety i piski Łukasza do dziś robią na mnie wrażenie ;-)

R.B.: Jeden z moich ulubionych, ciekawy wokalnie i aranżacyjnie.



5. "Stop"

Ł.L.: O zazdrości. Kończyliśmy go 2 dni przed oddaniem płyty do masteringu. No i Adam na gramofonie.

A.L.: Pierwsza poważna próba użycia przeze mnie gramofonu jako instrumentu.

A.P.S: Elektronicznie na płycie, a na żywo trochę już inaczej, bo z gitarą i mocniejszym uderzeniem.

R.B.: Koncertowo świetna piosenka, płytowo brakuje trochę żywych perkusyjnych smaków.



6. "Wait"

Ł.L: To jest też utwór, który bardzo lubię. Radek zagrał piękne bębny, Adam piękny bas. W "Wait" spotkał się duch Beli Lugosiego i Guru Maharishi Mahesh Yogiego. Nie lubię mówić o swoich piosenkach, ale "Wait" jest skończonym utworem. I był przepowiednią. Później była i medytacja i krew.

A.P.S: Znów utwór, od którego bębny zaczęły wszystko.

A.L: Utwór, który prorokował naszą późniejszą fascynację medytacjami.

R.B.: Bardzo dobra kompozycja , świetne tła, spontaniczne pomysły aranżacyjne plus duża rozpoznawalność publiczności. Hit ? ;-)



7. "Londyn"

Ł.L:Nie lubię, choć bardzo podoba mi się brzmienie całości, które zrobił Pejo. Naprawdę cierpiałem, skoro napisałem utwór po polsku. Ale na koncertach czuję ciarki, kiedy publiczność śpiewa go ze mną. Cudowne uczucie.

A.L: Urocza staroć z czasów, kiedy nikt w Londynie nie wiedział kim są pracownicy z Polski.

A.P.S: Jedyny polski numer - pozytywka przypomina mi czasy przed moją erą :-)

R.B.: Piosenka z dużym ładunkiem emocji. Osobista twórczość Łukasza plus nietuzinkowe brzmienie.



8. "Velvet"

Ł.L: Mam piękne wspomnienia z Velvetem, bo od niego zaczynaliśmy. To był jeden z pierwszych utworów L.Stadt i pierwszy, który nagraliśmy. I w tej wersji został na płycie. Wokal i chórki z końcówki nagrywałem na sali prób. Chłopcy byli na wakacjach, a ja się upiłem Jantarnoje Igristoje.

A.L: Tradycyjny, klasycznie zagrany rock 'n' roll, niezawodny "otwieracz" koncertowej publiki.

A.P.S: Pierwszy na próbie, i często pierwszy na koncertach, choć do dziś nie śpiewamy wokalowo soulowej przerwy.

R.B.: Jeden z pierwszych kawalków . Pojawił się w tym samym czasie co "March" i "Fagot". Piosenka przy której "zesrał" się z radości pewien znany menager - niestety na rzadko :-)



9. "Gore"

Ł.L: Najpiękniejsze bębny na płycie. One zrobiły całą magię. Znajomy ze Stuttgartu powiedział, że "Gore" to historia jego coming outu. To dobrze, bo o to chodziło.

A.L: Kontrowersyjny utwór o miłości do odmienności.

A.P.S: "Gore" to kolejna zawodowa realizacja teledysku. Pomysł Marcela Sawickiego, zrealizowany w znacznej części w San Francisco, miał mieć swoje drugie życie w necie - może dopiero się budzi ? :-)

R.B.: Utwór uniwersalny dla chłopców i dziewcząt. Swą trescią daje odpór konserwatywnym poglądom na miłość.



10. "Superstar"

Ł.L: Cieszę się, że zaśpiewałem go z Izą. Dopiero po czasie zrozumiałem, że to między innymi o niej.

A.L: Mnie się kojarzy z "Riders on the storm" The Doors. Przepiękny wokal Izy Lach.

A.P.S: Leonard Cohen w wydaniu Łukasza z małą jeszcze siostrą w duecie oraz psem Ringo w tle :-) - dla cierpliwie wyłapujących:)

R.B.: "Superstar" to piękny duet wokalny ( Iza Lach + Łukasz ). Miło posłuchać w samochodzie na pustej autostradzie... nocą.



11. "Akademia"

Ł.L: Wolę wersję koncertową, bo wszyscy śpiewamy. Ale cieszę się, że jest to pianino i świetny saksofon i brzmi tak, jak lubię. Staro. A tytuł jest od miejsca, w którym pierwszy raz go zagrałem Radkowi.

A.L: Prosty i pozytywny. Energetyczna solówka Kuby Raczyńskiego na saksofonie barytonowym (jedyna

solówka na płycie)

A.P.S: Mnie ten numer na płycie przypomina w jednym miejscu Van Halen - w którym, nie powiem :-)

R.B.: Piosenka osadzona w korzeniach bluesowo, folkowo, rock 'n' rollowych - Stara dobra szkoła za którą tęsknię...Koncertowa " 10 "



12. "Go Now"

Ł.L: Nagraliśmy go jednej nocy. A piosenka jest o poranku.

A.L: Przewrotna ballada erotyczna śpiewana na pożegnanie, gdy słońce jeszcze nie wzeszło.

A.P.S: Pamiętna noc na salce prób której końcówka ginie w nieostrości.

R.B.: "Go Now" to jedna noc... Wszystkie partie zostały zarejestrowane na próbie która trwała do 5 rano...Twórczy trans - ta wersja pojawiła się na płycie.



13. "13"

Ł.L: Potrzebowaliśmy 13 i nagraliśmy go z Adasiem u niego w domu. Bardzo lubię ten utwór. I ten krótki tekst, który powtarzamy w kółko, też ma swoje znaczenie, też się zmaterializował. Trudno się pisze o swoich piosenkach. Wolałbym się dowiedzieć, czy te utwory są ważne dla kogoś innego.

A.L: Utwór zagadka, dlaczego wkradł się na płytę wie tylko Lutosławski, a może Penderecki.

A.P.S: Numer, którego finał dopiero dane mi było usłyszeć w ostatnim momencie przed tłoczeniem, ale nie bałem się o efekt.

R.B.: Owocny romans gramofonu z gitarami... Podsumowanie a może zapowiedź nowego ?



Oficjalna strona zespołu






























Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Troche w stylu jednego z działów w "Machinie". Mimo to ciekawe. Jak dla mnie muzka nieznana, ale może uda mi sie nią teraz zainteresować :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobliwa forma prezentacji materiału. Ciekawa, choć czegoś mi tu brakuje... może słowa od autora? Niemniej jednak daję plusa, za pisanie o ciekawych zespołach. Słyszałam Gore, Loosing i Londyn - zachęcające :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.