Dziennik Zachodni: Czy na Stadionie Śląskim powinny się odbyć mecze mistrzostw Europy w 2012 roku?
WŁODZIMIERZ LUBAŃSKI: Absolutnie tak! Przecież ten obiekt jest mekką polskiej piłki, gdyby nie rozgrywane na nim mecze, jej historia byłaby pewnie znacznie uboższa.
DZ: Dzisiejszy kształt tego obiektu ma jednak wielu przeciwników...WL: Byłem w Chorzowie na meczu z Portugalią i przede wszystkim zauważyłem jedno: to miejsce nadal ma magiczną atmosferę. Takich kibiców nie ma nigdzie w Polsce, znają się na piłce, potrafią wspierać zespół. Oglądałem stadion i wcale nie uważam, że jest bardzo brzydki albo niefunkcjonalny.
DZ: A może patrzy pan na niego przez pryzmat swoich wspomnień?WL: Rzeczywiście, wiąże mnie ich ze Śląskim mnóstwo. I tych wspaniałych, gdy strzelałem gole dla reprezentacji, i tego koszmarnego, związanego z kontuzją, która właściwie zatrzymała moją karierę. Ale ten chorzowski obiekt naprawdę nie zasługuje na to, żeby być tylko rezerwowym i to w sytuacji, gdy inne stadiony widnieją tylko na papierze.
DZ: Czy włączyłby się pan w kampanię promującą Śląski jako arenę mistrzostw?WL: To zależy w jakiej formie taka kampania byłaby prowadzona, kto by ją firmował i jak miałby wyglądać mój udział. Ale także bez takich oficjalnych gestów deklaruję, że moje zdanie jest niezmienne: w Chorzowie powinny się odbywać mecze Euro 2012!
Rafał Musioł, Dziennik Zachodni