Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67482 miejsce

Lubelski "Feelinstock" z przytupem - Hey

Na początku lat 90. byli jednym z najpopularniejszych polskich zespołów. Kiedy nagrywali pierwszą płytę, ich priorytetem była jedynie satysfakcja - nie przypuszczali, że przejdą do historii rocka.

Zespół Hey, 11.12.2009, Warszawa, klub Stodoła / Fot. Rafał NowakowskiMimo tylu lat istnienia na rynku ich popularność nie spada, o czym świadczy podwójna platyna ostatniego krążka "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!". Grupa Hey po raz kolejny zaszczyci swoim występem lubelską publiczność podczas Dni Kultury Studenckiej.

Zagrają jako gwiazda główna tegorocznej Feliniady. Z pewnością usłyszymy ich największe przeboje, zarówno starsze: "Teksański", "Zazdrość", "Dreams", "Ja sowa" czy "Moja i twoja nadzieja", jak i nowsze: "[sic!]", "Muka", "Cisza, ja i czas", "A ty?", "Mimo wszystko". Pozostaje pytanie, w jakiej aranżacji zespół zaprezentuje swoją twórczość, wszak artyści znani są ze swoich nietuzinkowych pomysłów. Lubią eksperymenty, które ocierając się czasami o improwizację, zaskakują publiczność. Wystarczy wspomnieć album "MTV Unplugged", na którym zespół wspomogły takie znakomitości, jak Czesław Mozil znany z projektu Czesław Śpiewa, czy Agnieszka Chylińska, z którą Kasia Nosowska pokusiła się o wykonanie coveru PJ Harvey "Angelene". Zresztą już sama koncepcja nagrań akustycznych spotkała się z gorącym aplauzem zarówno odbiorców, jak i krytyków. Jednego można być pewnym - nie będzie nudno.

Historia zespołu Hey to przede wszystkim pasmo sukcesów. Po miesiącu istnienia zadebiutowali na legendarnym festiwalu w Jarocinie, gdzie zostali zauważeni nie tylko przez dziennikarzy, ale i wytwórnie fonograficzne - dzięki temu mogli podpisać swój pierwszy kontrakt. Wydany nakładem wytwórni Izabelin Studio album "Fire" rozpoczął w polskiej muzyce rockowej erę Heya. Potem było już tylko lepiej - kolejna płyta "Ho!", wielka trasa koncertowa zwieńczona nagraniem koncertu w Spodku zapisanym na "Live", którego współorganizatorem była brytyjska MTV, aż w końcu potrzeba popełnienia przez Nosowską solowego projektu "Puk Puk". To jednak nie oznaczało końca Hey. Muzycy tworzyli dalej, a na rynek wypuszczane były kolejne albumy, min. "Karma", "Hey".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.