Pozycja materiału w rankingach:
W Romanówce, gm. Wojciechów w pow. lubelskim, w wyniku uderzenia pioruna spłonął dach stodoły oraz przyczepa rolnicza. Zniszczeniu uległy też zgromadzone w budynku stodoły słoma i siano.
Dzisiaj, w godzinach popołudniowych, przez gminę Wojciechów w pow. lubelskim przeszła kolejna gwałtowna burza. Zakończyła się tragicznie dla właścicieli jednego z gospodarstw w Romanówce. Od pioruna zapaliła się stodoła stojąca w zwartej zabudowie. Kilka budynków stanowiło jeden kompleks gospodarczy. Zobacz także:
Artykuły
(20)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.45)
Wiek: 49 | Miejscowość: Wojciechów Lubelski | Kraj: Polska
O mnie: Psychopedagog. Widzę świat lepszym, niż jest! Ale to pomaga mi na niego patrzeć bardziej pozytywnie :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Andrzej Moroz 27.06.2009 11:46
Tej samej nocy ogień jednak nie dał za wygraną człowiekowi. Od 2.00 konieczne było "wlanie" czterech kolejnych zbiorników wody w zgliszcza i słomę. Zadanie dokończyła OSP Wojciechów. Od 2.30 do 3.00 przez gminę przeszla kolejna burza z ogromną ulewą. Tym razem jednak - i na szczęście - obyło się bez pożarów.
Andrzej Moroz 25.06.2009 23:43
Byłem dzisiaj świadkiem zadziwiającej ludzkiej beztroski. W trakcie dogaszania w/w. pożaru, ratownicy otrzymali zgłoszenie o drugim pożarze w nieodległych Olszynkach (część Wojciechowa). Do zgłoszenia z miejsca dogaszanego już pożaru natychmiast wyjechał nasz wóz bojowy. To nie była duża odległość, około 2,5 - 3 km, ale za to gruntową, rozmiękłą drogą. Razem ze "starszyzną" z jednostki pojechaliśmy za nim osobowym Renault Kangoo. Znamy ten teren doskonale. Mieszkam 400 metrów dalej. Właściwie tylko z jednego miejsca w okolicy, z komina uchodził dym. Zero "prawdziwego", pozarowego zadymienia. Ciężki samochód został na asfalcie, do którego odjechaliśmy. Ja osobówką ruszyłem w górę - mamy tutaj takie wąwozy i wysokie skarpy, więc wysyłanie ciężkiego wozu w takich warunkach z ryzykiem, że może mieć kłopoty z zawróceniem w grząskim terenie byłoby nierozsądne. Kiedy my objeżdżaliśmy boczne drogi gruntowe, dopytując mieszkańców o pożar, strażacy z wozu bojowego usiłowali dowiedzieć się o miejscu pożaru od innych ludzi. Po chwili wiedzieliśmy, że to było fałszywe wezwanie. Ktoś zrobił sobie bardzo niestosowny żart. Na szczęście nie było już potrzeby intensywnego zaangażowania w miejscu prawdziwego pożaru! Zresztą tam pozostało kilka jednostek. Krótka narada i wróciliśmy... Pozostało jednak pytanie: dlaczego ludzie są tacy nieodpowiedzialni! W tej sytuacji nic się nie wydarzyło. Odrywanie jednak jednego zespołu i kierowanie go w trudny teren to nie był już żart. To było nieodpowiedzialne oderwanie załogi z miejsca, w którym była naprawdę potrzebna.
Mundury już schną. Samochody napełnione wodą i umyte - w gotowości czekają w garażach. Ratownicy w domach. A w telewizji zapowiadają kolejne gwałtowne burze.....
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +1817)