Pozycja materiału w rankingach:
Na portalu społecznościowym Facebook powstała inicjatywa "Nie chcemy placu Kaczyńskiego w Lublinie". Zrzesza ona osoby, przeciwne zmianie nazwy placu przy Centrum Kultury.
Podczas ostatniego posiedzenia Rady Miasta Lublin, przyjęto uchwałę o zmianie nazwy placu przy lubelskim Centrum Kultury. Plac im. Dzieci z Pahiatua zostanie zmniejszony do małego terenu otaczającego pomnik Matki Sybiraczki, a jego nazwa zmieniona na "Skwer Dzieci z Pahiatua". Pozostała, większa część ma być nazwana imieniem Lecha Kaczyńskiego. „Za” głosowali radni Prawa i Sprawiedliwości, od głosu wstrzymali się radni Platformy Obywatelskiej.Zobacz także:
Artykuły
(43)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.06)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Małgorzata Najda 09.04.2011 07:40
Nie jesteśmy zbyt bogatym państwem, a takie przemianowania ulic czy placów kosztują. Lepiej te pieniądze przeznaczyć na utrzymanie porządku, a raczej sprzątanie brudnych miast. Można je też przeznaczyć na budowę lub naprawę dróg, budynków.
Robert Grzeszczyk 08.04.2011 23:13
Najważniejsze, że podoba się lublinianom. Bo to przecież ich wybrańcy. Następna władza zmniejszy plac im Kaczyńskiego do pierścienia od 10 do 15 metrów, wokół pomnika a pozostałą części nazwie .... No własnie, jak nazwie? Może są już jakieś propozycje?
Wojciech Arciszewski 08.04.2011 21:00
Mimo, że nie byłem zwolennikiem/ fanem byłego Prezydenta, nie potępiałbym "z marszu" wszystkich projektów nadawaniu ulic i placów jego imienia. To lokalna społeczność winna decydować.Jeżeli jest na NIE, to NIE. Jeżeli na TAK to TAK. Nikt nie powinien niczego narzucać.
Oczywiście, zawsze przeciwny będę wizji kultu jednostki narzucanej przez Jarosława Kaczynskiego w osobie śp.Prezydenta i stawiania jego pomników i nazywania ulic w każdej polskiej miejscowości .
Zdrowy rozsądek i wola mieszkańców jest najważniejsza, a nie próby pisowskich radnych zmierzające do wykazania się przed szefem ich partii.
Marek Jurkiewicz 08.04.2011 20:19
Chyba w każdym mieście zdarzają się radni-kretyni, którzy nie potrafiąc nic wymyślić konstruktywnego, z nudów, a może w celu poprawy nastroju i poczucia własnej wartości zajmują się rzeczami tak głupimi. Nie ma z nich - zarówno z radnych, jak i z ich durnych pomysłów - żadnego pożytku, a mieszkańcy i zwłaszcza instytucje mające siedzibę pod danym adresem ponoszą koszty. Oczywiście rozumiem w pełni chęć uhoronowania kogoś, poprzez nadanie mu patronatu nad ulicą, ale to powinny być raczej nowe ulice, zamiast zmieniania nazw już istniejących. Kiedyś nawet całe miasta przemianowywali na Stalinogród
W Łodzi na przykład zmieniono nazwę ulicy, nomen omen, Spornej, gdzie znajduje się szpital znany jako "szpital na Spornej", na ulicę błogosławionego Anastazego Pankiewicza. Tylko kto to u diabła (hihi) był? Podobno jakiś zakonnik. Klerykalizacja ulic idzie pełną parą - na jakiegoś księdza Wujaka zmieniono nazwę alei Przyjaźni. W czym przyjaźń przeszkadzała radnym? No bo "skojarzyło im się z przyjaźnią polsko-radziecką". Największym absurdem była zmiana nazwy ulicy świętej Teresy na "świętej Teresy od Dzieciątka Jezus"
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +1054)