Facebook Google+ Twitter

Lublin. Małe ofiary wielkiej zagłady

W 1942 roku naziści przystąpili do likwidacji żydowskiego getta na lubelskim Starym Mieście. Mało kto dziś pamięta, że pierwszymi ofiarami tej eksterminacji były małe dzieci z żydowskiej "Ochronki" przy ulicy Grodzkiej w Lublinie.

Sierociniec dla żydowskich dzieci i starców powstał w drugiej połowie XIX wieku. Od samego początku swego istnienia był finansowany przez Magistrat miasta Lublin i Gminę Żydowską. W okresie okupacji niemieckiej w budynku ochronki znajdowała się również siedziba Rady Żydowskiej. Sierociniec borykał się wtedy z ogromnymi kłopotami finansowymi. Oprócz tego warunki sanitarne były katastrofalne. W 1940 roku znajdowała się tu grupa Dom w którym mieścił się sierociniec. Obecnie siedziba Młodzieżowego Domu Kultury. Tuż przed rozpoczęciem marszu pamięci / Fot. Krzysztof Stanek82 sierot i 10 starców. Ich liczba jednak radykalnie wzrosła w 1941 roku po akcji wysiedleńczej. Osiągnęła wtedy poziom 120 osób. Dzieci niejednokrotnie spały po kilkoro na jednym łóżku, a w ciągu dnia ciasnota uniemożliwiała normalne funkcjonowanie placówki w zaplanowanym dla niej zakresie. Duża liczebność związana była również z tym że rodzice niejednokrotnie oddawali swoje dzieci do Ochronki wierząc, że tam będą bezpieczniejsze. Wiosną 942 roku hitlerowcy przystąpili do likwidacji placówki. Dzieci (w tym niemowlęta) i starcy zostali wywiezieni na łąki na Majdan Tatarski (obecnie dzielnica Tatary) i tam zamordowani. Razem z dziećmi zginęły ich opiekunki, które do końca chciały pozostać przy swoich wychowankach. Tak tamte wydarzenia wspomina jeden z naocznych świadków, robotnik Karol Mulak: pewnej kwietniowej soboty na polach gospodarza Morawskiego, przy wsi Majdan Tatarski, niedaleko szosy, przywiezieni więźniowie wykopali przez sobotę i niedzielę głębokie rowy. Po ukończeniu tej pracy około godziny 14 ruch na szosie został wstrzymany. Szosę obstawiono gestapowcami strzelającymi na postrach [...]. Podjechało ciężarowe auto osłonięte czarnym pokrowcem i zatrzymało się przy jednym z rowów. Z auta wyciągnięto małe dzieci, których duża ilość była jeszcze w pieluszkach. Ukraińcy dzieci te układali na nasypie rowu, a gestapowiec strzelał z karabinu maszynowego. Jeden z przywiezionych starszych Żydów rzucał do rowu małe zwłoki, a drugi stał w rowie i układał. Słychać było płacz i jęk dzieci. Ręce żydów pracujących przy zwłokach zmazane były we krwi. Po godzinie podjechał nowy transport. były to już starsze dzieci które od auta do nasypu szły czwórkami trzymając się za ręce. Zatrzymały się nad rowem, a Niemcy strzelali z pistoletów. Ciała padały do rowu [...]. Po pewnym czasie przyjechało trzecie auto, przywożąc przeważnie kobiecy personel sierocińca. Jedna z kobiet z przerażeniem zawraca od nasypu rowu, chowając się do auta, inne szły z rezygnacją. Wśród ciszy rozlegały się strzały i trupy padały do rowu [...]. Rowy tylko z lekka przysypano ziemią, tak że widać było sterczące nogi i ręce lub całe zwłoki. Po wojnie prawdopodobnie dokonano ekshumacji ciał, a wydobyte szczątki spoczęły na nowym kirkucie przy ul. Walecznych w Lublinie, gdzie obecnie znajduje se pomnik upamiętniający tamto
Na miejscu mordu / Fot. Krzysztof Stanekwydarzenie.

Co roku 26 marca dla uczczenia pamięci pomordowanych organizowany jest marsz z ulicy Grodzkiej gdzie mieścił się sierociniec na dzielnicę Tatary w miejsce mordu. Uczestniczy w nim młodzież szkolna i mieszkańcy Lublina. Tak też było i w tym roku. Pochód rozpoczął się o godzinie 17. Poprzedzony był on krótką informacją przedstawiającą tragiczną historię sprzed ponad pół wieku. Kolejny przystanek nastąpił nieopodal ulicy Grodzkiej przy pewnej latarni mającej swoją symboliczną wymowę.




Dalej uczestnicy skierowali się na miejsce egzekucji, przebywając tą samą drogę, która niegdyś zaprowadziła żydowskie dzieci na śmierć. Po dotarciu wszystkich uczestników na miejsce odczytano Zapalono też znicze... / Fot. Krzysztof Stanekwiersz "Dzieci z majdanka" autorstwa Aarona Zeitlinga. Zapalono również symboliczne znicze, symbolizujące wciąż żywą pamięć o tamtych wydarzeniach. Co ciekawe miejsce w którym dokonano masakry, nie doczekało się do tej pory żadnego upamiętnienia.

Obecnie znajduje się tam plac zabaw. Być może przeszkodą jest wciąż nie ustalona dokładna liczba ofiar. Zeznania świadków są bardzo rozbieżne. Mówią o liczbie od ponad 100 do nawet 300 zabitych. W ramach obchodów w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego zorganizowano wystawę na której zaprezentowano całą historię getta lubelskiego, samego sierocińca oraz wspomnienia i relacje naocznych świadków.

Marcowe obchody tego wydarzenia jak co roku zostały zorganizowane przez Ośrodek Brama Grodzka - Tetr NN, oraz Młodzieżowy Dom Kultury nr 1 w Lublinie.

Cytat: Remigiusz Moszyński, Leopold Poucha "Lublin w okresie okupacji 1939-1944", Lublin 1964, s.38-39

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.03.2008 16:35

Nie przepadam za żydami, ba przez wielu jestem okrzyczany jako antysemita . W sumie nim nie jestem, jestem tylko antysyjonistą. A tekst dobry, neutralny. A o tej (jak i innych zbrodniach) nazistowskich nie można zapomnieć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.