Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33494 miejsce

Lublin: zima kontratakuje

Potężny atak zimowej aury sparaliżował w godzinach porannych lubelskie ulice.

Około godziny 8 rano ulica Lipowa przykryta była warstwą śniegu. / Fot. Kamil ZielińskiObfite opady śniegu, które w nocy wystąpiły w Lublinie, przyczyniły się do porannego paraliżu stolicy województwa lubelskiego. Zasypane chodniki i ulice w znacznym stopniu utrudniały funkcjonowanie mieszkańców miasta. Grubość pokrywy śnieżnej miejscami dochodziła do kilkunastu centymetrów. Jazda samochodem przez ulice pokryte ubitym śniegiem była bardzo niebezpieczna.

Już od granic miasta pojawiały się korki i kolizje drogowe. Autobusy i trolejbusy komunikacji miejskiej przyjeżdżały z olbrzymim opóźnieniem, za sprawą wspomnianych utrudnień. Przykładem może być autobus linii 20, który potrzebował aż 50 minut, by dojechać z Dębówki do ulicy Lipowej, podczas gdy w normalnych warunkach zajmuje mu to około 20 minut. Większość rozkładów MPK w żadnym stopniu nie przekłada się dziś na rzeczywiste godziny przybycia komunikacji. Co ciekawe, podczas godzinnej obserwacji jednego z głównych skrzyżowań w Lublinie (Krakowskie Przedmieście, ulica Lipowa i Al. Racławickie), nie widziałem żadnego pługu, który próbowałby walczyć z niesprzyjającą aurą.

Lekko dodatnia temperatura powoduje topnienie śniegu. Na ulicach jest teraz coraz więcej pośniegowego, rozjeżdżonego błota. Niestety, dziś w nocy prawdopodobnie także czekają nas opady. Pozostaje mieć nadzieję, że jutrzejszy poranek nie będzie stał pod znakiem spóźnień do pracy, szkoły czy na uczelnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Mogłaby ta zima już sobie pójść. a ja potwierdzam, Lublin wygląda jak w styczniu. A tu przecież połowa marca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.