Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami protestów pracowników pogotowia i mieszkańców Krosna Odrzańskiego. O co chodzi? O kontrakt na pogotowie ratunkowe, które stracił miejscowy szpital na rzecz pogotowia żarskiego.
Być może sprawa nie wzbudzałaby takich kontrowersji, gdyby postępowanie konkursowe odbyło się w sposób przejrzysty i zgodny z prawem.
Zarówno pracownicy krośnieńskiego pogotowia jak i dyrekcja szpitala wielokrotnie powtarzają: gdybyśmy uczciwie przegrali konkurs, gdybyśmy mieli gorszą ofertę, posypalibyśmy głowy popiołem i przyznali do porażki.
W tym przypadku jednak BYŁO INACZEJ.
Ratownicy z Krosna Odrzańskiego 26 sierpnia 2011 protestowali pod lubuskim oddziałem NFZ. Prosili o jedno: aby dyrektor NFZ wyjaśnił im w czym oferta pogotowia żarskiego była lepsza.
Do tej pory Stanisław Łobacz, dyrektor lubuskiego oddziału NFZ, tego nie zrobił.
Zarówno on, jak i rzeczniczka oddziału Sylwia Majcher-Nowak, powtarzają jak mantrę: "wygrała lepsza oferta". Ale żadne z nich nie potrafi wytłumaczyć dlaczego ta oferta była lepsza.
Zdaniem dyrekcji szpitala powiatu krośnieńskiego, oferta pogotowia żarskiego wcale nie była lepsza. Więcej: dyrektor Artur Malejka wskazuje, że przy tym konkursie doszło do manipulacji. W systemie informatycznym NFZ był błąd, który umożliwiał uzyskanie większej ilości punktów niż jest to możliwe. Stoi to w absolutnej sprzeczności z przepisami, na podstawie których powinny zostać
przeprowadzane postępowania konkursowe na ratownictwo medyczne w całym kraju (kryteria oceny ofert zostały określone w Zarządzeniu Nr 73/2009/DSOZ Prezesa NFZ z dnia 13 listopada 2009 r. w sprawie określenia kryteriów oceny ofert w postępowaniu w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, zmienionym m.in. Zarządzeniem Nr 13/2011/DSOZ Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 14 marca 2011 r.)
Pytania: kto jeszcze znał ten błąd systemu? Skąd pogotowie żarskie wiedziało jak złożyć ofertę, aby wykorzystać ten błąd? Dlaczego dyrektor Łobacz mimo niezgodności z prawem postępowania konkursowego, rozstrzygnął konkurs? Dlaczego wojewoda lubuska, Helena Hatka, która nadzoruje funkcjonowanie systemu ratownictwa medycznego znając problem nic z tym nie zrobiła!?
Takie i wiele innych pytań ciśnie się na usta.
Ratownicy z Krosna Odrzańskiego nie mają złudzeń. W lubuskim istnieje jakaś zmowa. Łamane jest prawo, a organy, które powinny stać na jego straży, udają, że tego nie widzą!
Dlatego w piątek (9 września) zawieźli swoje petycje do Warszawy. Mają nadzieję, że sprawą zajmie się Minister Zdrowia i Prezes NFZ. A w każdym razie ktoś spoza województwa lubuskiego.
(Renata Grześkowiak)