Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20119 miejsce

Lubuskie. Policja zatrzymała groźnego bandytę

Ukrywał się przez 55 dni, od momentu, kiedy podczas pościgu drogowego postrzelił policjanta. Krył się w lasach, ale wpadł w ręce brygady policyjnej w sklepie z częściami motoryzacyjnymi.

Gabriel Jakubik, pseudonim „Gabryś”, był najbardziej poszukiwanym, jak dotąd, lubuskim bandytą. Mimo używanego specjalistycznego sprzętu przez policję, w tym śmigłowca, był nieuchwytny. Komendant wojewódzki policji w Gorzowie wyznaczył 5 tys. zł nagrody za ujęcie „Gabrysia”. Policjanci w okolicznych lasach znajdowali jedynie ziemniaki w miejscach, gdzie się ukrywał.

Odyseja bandyty się skończyła w niedzielę, 5 września br. - Był całkowicie zaskoczony zatrzymaniem - nie ukrywa zadowolenia sierż. Justyna Migdalska zespołu prasowego lubuskiej policji, informując „Gazetę Lubuską”.

Wieczór, godz. 18.30, wioska Kruszyna pod Sulechowem k. Zielonej Góry, miejscowy sklep z częściami motoryzacyjnymi. Ustalono wcześniej, że właśnie tutaj przebywa Jakubik. Teren
został odpowiednio zabezpieczony. - Wiedzieliśmy, że bandyta ma przy sobie broń, i dla nas było najważniejsze, żeby nie ucierpiały postronne osoby – tłumaczy Migdalska.

Do ataku ruszyli policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej, antyterroryści oraz zielonogórska specjalna Grupa Realizacyjna.

Akcja trwała zaledwie 10 minut. Bandyta wraz z dwoma osobami siedział na zapleczu sklepu. Zaskoczenie było kompletne, tak oceniają policjanci. Wraz z „Gabrysiem” aresztowano także dwóch mężczyzn w wieku 22 i 62 lat. Podczas przeszukiwania sklepu, została również znaleziona broń palna i narkotyki, od których uzależniony jest poszukiwany przestępca.

Ale cała historia ma jednak drugie dno. Informowała o tym wcześniej „Gazeta Lubuska”. Odnotujmy. Wszystko zaczęło się w upalną noc z 11 na 12 lipca br. w centrum Sulechowa. Policyjny patrol zapragnął zatrzymać do rutynowej kontroli jadącego Peugeota. Ten jednak nie zatrzymuje się – przyspiesza i ucieka. Radiowóz rusza w pościg. Gdy w końcu policjanci blokują uciekające auto, wyskakuje z niego mężczyzna i rusza biegiem przed siebie. Po chwili uciekający sięga po broń i strzela: trafia policjanta w nogi. Potem znika.

Funkcjonariusze rozpoznali strzelającego. To Gabriel Jakubik, „Gabryś”. Zaraz po strzelaninie przeszukują jego mieszkanie. Odkrywają ładunki zapalające tzw. koktajle Mołotowa oraz wysokiej klasy karabin.

Mało tego. Okazuje się, że od czterech lat Jakubik powinien przebywać w więzieniu! Sąd skazał go za spowodowanie w 2005 r. wypadku pod Sulechowem, w którym zginęły dwie osoby. Trzecia osoba, ofiara wypadku, jak się później okaże, po kilku latach leczenia – zostaje inwalidą. „Gabryś” znajdował się wówczas pod wpływem narkotyków.

Do więzienia jednak nie poszedł. Dlaczego?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.