Facebook Google+ Twitter

"Lucynka, Macoszka i ja" Martina Reinera, czyli trzy oblicza samotności

Lektura powieści "Lucynka, Macoszka i ja" Martina Reinera, którą wydała właśnie Stara Szkoła, wydawnictwo specjalizujące się w czeskiej prozie, zadowoli przede wszystkim zwolenników literatury wyrafinowanej.

Okładkę książki zaprojektował Wincenty Gottlieb. / Fot. www.stara-szkola.comW odróżnieniu od poprzedniej publikacji Wydawnictwa Stara Szkoła, jaką była satyryczna powieść Evžena Bočka "Ostatnia arystokratka", obfitująca w szereg niezwykle zabawnych wydarzeń, powieść Martina Reinera "Lucynka, Macoszka i ja" ma raczej rachityczną akcję. To, co w niej najbardziej frapujące odbywa się we wnętrzu głównego bohatera i wiąże się z wydarzeniami, mającymi źródło w przeszłości. Choć i teraźniejszość nie jest tu bez znaczenia.

Bohaterem opowieści Reinera jest bardzo przeciętny młody człowiek, Tomasz Mróz, niedoszły prawnik, obecnie listonosz w Brnie, od zawsze namiętny czytelnik i miłośnik literatury. To właśnie ta pasja zaprowadzi go któregoś majowego dnia 1988 roku, w przededniu aksamitnej rewolucji w Czechosłowacji, na wykład o literaturze, który odbywał się w prywatnym mieszkaniu. To tutaj Mróz poznaje pisarza Pauknera, który opowiada mu o Jerzym Macoszce, poecie wyklętym (ze względu na emigrację) przez komunistyczne władze naszych południowych sąsiadów. Po spotkaniu Tomasz otrzymuje też kartkę z listem skierowanym do Macoszki przez kogoś podpisującego się J. Bohater, kierowany chęcią poznania historii życia byłej "gwiazdy czeskiej poezji i chluby Brna", rusza jej tropami, dzięki specjalnemu stypendium dociera do Londynu i do letniska Clacton on Sea, gdzie poeta znalazł schronienie pod koniec (jak się później okazało) swojego życia. Tomasz Mróz opracowuje też spuściznę literacką Jerzego Macoszki.

Równolegle do zgłębiania skomplikowanych losów pisarza na emigracji Tomasz Mróz wiedzie też normalne życie brneńskiego listonosza, który na skutek nieprzewidzianych okoliczności staje się "tatą zastępczym", a przez rok jedynym opiekunem pięcioletniej Lucynki, córki Marty, z którą wiązał bohatera książki dość intensywny związek. Opieka nad Lucynką staje się z czasem źródłem niezaznanych przezeń dotychczas uczuć i emocji, okazją do nowego spojrzenia na samego siebie. Przede wszystkim jest ucieczką od samotności i zakończonym sukcesem poszukiwaniem miłości i inspirującej bratniej duszy. A wszystko to na pograniczu snu i wyjątkowej rzeczywistości przełomu społeczno - politycznego.

Nieśpieszna narracja, umiejętne budowanie postaci i atmosfery świata przedstawionego pozwalają czytelnikowi na rozsmakowanie się w tej niepozbawionej poetyckich obrazów prozie jednego z najbardziej uznanych współczesnych pisarzy czeskich, jakim jest Martin Reiner (rocznik 1964). Ciekawe jest również śledzenie klucza tej powieści, mającej odpowiedniki w prawdziwym życiu autora i jego twórczej fascynacji, jaką pozostaje wciąż Ivan Blatný (książkę jemu poświęconą autorstwa Martina Reinera Wydawnictwo Stara Szkoła opublikuje w przyszłym roku).

Martin Reiner, Lucynka, Macoszka i ja
Przekład: Mirosław Śmigielski
Wydawnictwo Stara Szkoła
Wołów 2015

www://stara-szkola.com/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.