Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3251 miejsce

Ludzie dobrej woli pomagają

Ruch Ludzi Dobrej Woli chce pomóc 20-letniemu Bartkowi Ostałowskiemu – studentowi z Nowego Sącza, który na początku sierpnia uległ tragicznemu wypadkowi na motorze i stracił obydwie ręce.

Bartek Ostałowski fot.Wojciech ChmuraDo niedawna przebywał w sądeckim szpitalu, obecnie odbywa rehabilitację w Krakowie, pod troskliwa opieką rodziców i lekarzy. Wciąż bardzo cierpi, ale najważniejsze jest to, że podjął heroiczną walkę o przetrwanie najtrudniejszych chwil.

Spełnić jedno życzenie

Największym marzeniem Bartka jest znów mieć ręce, ale niestety na to potrzeba ponad 200 tysięcy dolarów. RLDW wspólnie z rodzicami i kolegami Bartka, chce zrealizować jego marzenie poprzez zorganizowanie akcji charytatywnej ”Ręce dla Bartka”, której celem ma być zgromadzenie funduszy na zakup bioprotez.

Członkowie RLDW mają zamiar poprosić o pomoc firmy, instytucje, organizacje, fundacje, media i osoby fizyczne z całej Polski. Konto na ten cel udostępniła Fundacja Osób z Autyzmem „Mada” z Nowego Sącza. Akcję poparła już Fundacja Anny Dymnej „ Mimo wszystko” oraz Dziennik Polski. Ruszy także ogólnopolska kampania plakatowa promująca to przedsięwzięcie.

Wspólnie z Kubą Waśko – kolegą Bartka – tworzona jest specjalna strona internetowa, na której można znaleźć najważniejsze informacje o akcji pomocy temu młodemu człowiekowi. Jej adres: www.pomozbartkowi.oz.pl

Ruch Ludzi Dobrej Woli to nieformalna organizacja zajmująca się pomocą charytatywną, organizuje kolejną akcję charytatywną o zasięgu ogólnopolskim (strona RLDW: www.ludziedobrejwoli.org )

Dla osób, które chcą włączyć się w akcje charytatywną „Ręce dla Bartka” podaję numer konta na które można dokonywać wpłat:

Kredyt Bank SA Oddział Nowy Sącz
48 1500 1559 1215 5004 4253 0000
koniecznie z dopiskiem "Pomoc dla Bartka"

Od redakcji: Autor artykułu jest szefem i koordynatorem RLDW, a także głównym organizatorem akcji "Ręce dla Bartka".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Jan Trojan
  • Jan Trojan
  • 24.10.2011 15:34

Zwracam się o pomoc dzieciom ,
uprzejmie proszę obejrzeć emisję z dnia 10.10.2011 zamieszczoną w "interwencji" pod tytułem
"Gra o dom"
Bardzo cenię więż rodzinną a moje dzieci bardzo cierpią przed obawą rozłączenia .
10.10.2011
Gra o dom



Trzy lata temu Jan Trojan postanowił sprzedać swoje dwa domy z działkami na jednym z warszawskich osiedli. Znalazł kupców, podpisał umowę przedwstępną, ale udało mu się sprzedać tylko jedną nieruchomość. Chętny na zakup drugiego budynku przeciągał sprawę i do dziś nie zrealizował transakcji. Pan Jan tonie w długach.


Jan Trojan jest ojcem piętnastoletniej Anety, trzynastoletniego Dominika i sześcioletniego Rafała. Od prawie sześciu lat mężczyzna sam wychowuje dzieci, jedno jest niepełnosprawne. Żona pana Jana postanowiła porzucić rodzinę.
- Zostawiła ich, gdy jej najmłodszy syn miał pięć miesięcy – mówi Kazimiera Trojan, babcia.
Zrozpaczony pan Jan zaczął pracować dorywczo, gdyż ma orzeczoną niepełnosprawność i nie może wykonywać ciężkich prac. Czas musiał dzielić między pracą, a opieką nad dziećmi. Niestety, zaczęło brakować pieniędzy, a długi w banku rosły. Mężczyzna postanowił więc sprzedać wraz ze swoją matką ich wspólny majątek. Dwa domy z działkami na jednym z warszawskich osiedli. Trzy lata temu znalazł kupców -pana Cezarego i pana Dariusza.
- Byli zdecydowani, zapłacili zaliczkę, więc udostępniłem im lokale. Wchodzili tam kiedy chcieli – opowiada pan Jan.
Panowie podpisali umowę przedwstępną na kupno całego majątku za milion złotych. Pan Jan otrzymał sto tysięcy złotych zaliczki, którą wydał na spłatę długów. Pewny sprzedaży czekał na realizację umowy i resztę pieniędzy. Niestety, jak twierdzi pan Jan, mijały miesiące, a decyzja o kupnie jego domów odwlekała się.
- Intencje miał dobre, chciał sprzedać nieruchomość. Nie mógł założyć, że zostanie wplątany w pewną grę – mówi Krzysztof Borowski, przyjaciel pana Jana.
- W umowie były zawarte bardzo korzystne postanowienia dla kupujących. Mogą oni nie przystąpić do umowy, jeśli nie uzyskają kredytu. Tak na prawdę nie można ich zmusić do zawarcia umowy – dodaje Kamil Keller, adwokat.
Pan Jan czekał. Po kliku miesiącach pan Dariusz kupił jeden z domów, drugi obiecał kupić pan Cezary w późniejszym terminie. Sprzedający zgodził się na te warunki, bo - jak twierdzi - nie miał pieniędzy na rozwiązanie umowy i zwrot zadatku. Pierwszy dom sprzedał po niższej cenie - za 220 tysięcy złotych. Panowie zakupiony dom zajęli, a rodzina, jak twierdzi pan Jan, nawet nie mogła zabrać swoich rzeczy.
- Ochrona stała pod bramą i nie pozwalała wejść, byłam zszokowana – wspomina Aneta Trojan, córka pana Jana.
Pan Jan jeden dom sprzedał. Wyprowadził się i zamieszkał z dziećmi w drugim, który obiecano kupić. To nieruchomość w stanie surowym. Ponieważ wkrótce miała ona zostać sprzedana, mężczyzna zaczął szukać nowego lokum dla siebie i rodziny. I znalazł. Dom rodziny Siedleckich. Jerzy Siedlecki miał kłopoty finansowe i szybko musiał sprzedać swój dom. Panowie podpisali umowę, pan Jan wpłacił sto tysięcy złotych zaliczki.
- Myślałem, że złapałem pana Boga za nogi, że wszystkie problemy zostaną rozwiązane, ale okazuje się, że nie ma dalszego finansowania – mówi Jerzy Siedlecki.
Pan Jan czekał. Dokładnie rok temu podpisał jeszcze raz umowę przedwstępną na sprzedaż drugiego domu. Nie zdawał sobie sprawy, że podpisuje na siebie wyrok. Domu zgodnie z prawem przez następny rok nie wolno mu było sprzedać. Powód? Przepisy.
- Często jest tak, że wpisuje się do księgi wieczystej roszczenia kupującego o zawarcie umowy sprzedaży i wtedy nie można zbyć tej nieruchomości innej osobie. Wpis w księdze można wykreślić dopiero po roku od zawarcia umowa przedwstępnej – informuje Kamil Keller, adwokat.
Dziś pan Jan może dom już sprzedać. Musi zrobić to jak najszybciej. Jerzemu Siedleckiemu z rodziną za kilkanaście dni grozi licytacja domu, a panu Janowi każdego dnia rosną długi w banku.*
*skrót materiału
Reporte

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tym, którzy chcą właczyć sie w akcję podaje link do plakatu , który mozna wydrukować i powiesić w swojej miejscowosci http://www.rajewski.republika.pl/plakat.doc

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mi się podoba ten pomysł! :) Szczególnie, że od dziś należe do RLDW.... I mogę pomóc Bartkowi:D Myśle, że uda się zebrać te pieniądze jak najszybciej i Bartek będzie mógł znów uscisnć dłoń.... Karol jesteś WIELKI! Twoje akcje charytatywne są świetne! 3maj się! Pozdro! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo szczytny pomysł. Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty, Karolu. Wielki plus dla Ciebie. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zacna akcja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.