Facebook Google+ Twitter

"Ludzie honoru" według Aleksandry Lapierre. Recenzja

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-02-26 15:33

To prosta historia o ludziach żyjących w dziewiętnastowiecznym Imperium Cara Mikołaja I. Zajmuje ona prawie czterysta stron i wcale nie pozwala się nudzić czytelnikowi, który zdecydował się na równie fascynującą i pouczającą lekturę.

Okładka książki wydawnictwa WAM / Fot. Sebastian StachowskiRecenzowanie Ludzi honoru Aleksandry Lapierre wiąże się po części z odkrywaniem moich rodzinnych korzeni, bowiem odkrywcą Czeczenii w XIX wieku był uniwersytecki kolega Adama Mickiewicza, Aleksander Kowalewski. Został on przez cara skierowany na jedną z wielu geograficznych misji rozpoznawczych zamiast, ze skazanymi w procesie filomatów towarzyszami, na Sybir. On właśnie odkrył dla władcy Imperium nowe terytorium w Czeczenii. Wkrótce w ślad za nim pojawiło się na tym terenie carskie wojsko gotowe do podboju zamieszkujących te ziemie plemion.

Właśnie w tym momencie rozpoczyna się akcja powieści historycznej o synu przywódcy broniących się przed najazdem wroga plemion czeczeńskich i dagestańskich. Ojciec młodego bohatera to okryty wojenną chwałą Szamil. Jest surowym, okrutnym i powszechnie szanowanym wodzem. Z desperacją broni swojej wolności i przyszłości bezgranicznie oddanych mu odważnych wojowników. Jednak przewaga militarna wojsk rosyjskich jest tak wielka, że w trosce o życie kobiet i dzieci musi rozważyć myśl o zawarciu pokoju, a przynajmniej rozejmu z przeciwnikiem. Ceną za to jest nie tylko obfity okup, lecz własny syn, oddany jako zakładnik na dworze cara Mikołaja I. Dzisiaj może się to nam wydać brutalne i nieludzkie, ale w owym czasie była to powszechnie stosowana praktyka. Władający Rosją car potraktował zresztą Dżamala al-Dina z ogromnym szacunkiem należnym synowi pokonanego władcy podbitej Czeczenii.

Autorka rozpościera przed czytelnikiem panoramiczny widok na wojenny teatr dziewiętnastowiecznych podbojów carskich wojsk i bajeczny krajobraz, w którym wzrastał i dojrzewał czeczeński zakładnik na dworze Mikołaja I . Oddany na edukację do elitarnej szkoły oficerskiej poznał zasady sztuki wojennej. Okazał się bardzo pojętnym kadetem i wdzięcznym za naukę poddanym władcy. Syn dumnego wodza nie zapomniał jednak wpojonych mu w dzieciństwie zasad nakazujących mu wierność tradycji i zachowanie honoru plemienia, z którego się wywodzi. To dziedzictwo zobowiązuje, aby nie sprzeniewierzyć się ojcu i rodzinie Szamila. Car Mikołaj nie pozwala, by młodzieniec rósł w poczuciu krzywdy i nienawiści do ciemiężcy. Obłaskawia syna Szamila darami, niemal ojcowską dobrocią i miłością do dworskiej damy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

8 marca br książka "Ludzie honoru" zostałą nagrodzona w konkursie "Ambasador Nowej Europy" link

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czytelnik
  • Czytelnik
  • 26.02.2012 17:27

Czytałem to z zapartym tchem, tyle jest w tej opowieści prawdy psychologicznej o Dżamilu. To przydługi cytat, ale warto go przytoczyć: Czeczeńskie dziecko jechało konno wyżłobioną w kamieniach ścieżką biegnącą od posterunku swojego ojca do obozu armii rosyjskiej. Za nim członkowie jego umęczonego narodu gnili porzuceni i pozbawieni pochówku na skałach w kolorze popiołu. Nie płakał. Miał przy sobie szablę i nóż. Zabije ich wszystkich. Pełen dumy, pełen lęku i nienawiści mały chłopiec dojechał do obozu swoich katów. Dziś musi przebyć tę samą drogę. Tyle że w odwrotnym kierunku. Wracał do dzieciństwa, czując, jakby równocześnie szedł naprzód i cofał się. Będzie musiał zapomnieć wszystko, co przeżył podczas tych szesnastu lat, czego nauczył się u zaborców. Znowu zapomnieć wszystko.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.02.2012 17:08

Gdyby nasza kinematografia nie była w takim stanie, jak obecnie jest to można by się pokusić o ekranizację tego tragicznego losu. To były czasy dla męskich charakterów. Maksyma kaukaskich kawalerzystów brzmiała: "Człowiek pozbawiony broni jest nie tyle martwy, co odarty z honoru". Dżygit przypomina centaura, z równa pasją traktując swój honor, swojego wierzchowca i broń. Podoba mi się ten opis autorstwa słabej kobiety, która porwała się na napisanie tak fascynującej książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po takiej rekomendacji pozycji trudno nie zapoznać się z jej treścią. Pozdrawiam *)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbyszku, poniekąd "korzenie" zobowiązywały Cię do napisania recenzji :-)
Zrobiłeś to w sposób mistrzowski! Choć objętość książki na pozór może zniechęcać, to
wyeksponowane przez Ciebie wątki m.in. tło historyczne, dylematy człowieka - zakładnika
i wreszcie charakter narracji przemawiają za jej przeczytaniem. Zdecydowanie przeczytam!
Pozdrawiam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.