Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54111 miejsce

"Ludzie i anioły", czyli o strachu przed śmiercią na wesoło

Teatr Współczesny nie po raz pierwszy zaskakuje. "Ludzie i anioły" to spektakl, który od początku do końca trwania przywołuje uśmiech na usta widzów. Jednak nie tylko bawi, ale także skłania do zastanowienia nad ludzkimi słabościami i absurdem życia.

Andrzej Zieliński w roli Anioła / Fot. Michał Englert, Teatr WspółczesnyGłówny bohater spektaklu, Iwan Paszkin (Sławomir Orzechowski) to przeciętny mieszkaniec współczesnej Moskwy. Nie prowadzi wzorowego życia. Choć jest właścicielem firmy produkującej karmy dla psów, to pieniędzy dorobił się poprzez oszustwa i kradzieże. Nie lubi swoich sąsiadów, nie kochał żony, która opuściła go po pięciu latach związku. Jedyną osobą, na której mu zależy i o którą dba jest on sam.

Pewnego wieczoru odwiedza go jednak nietypowy gość - Stroncyłow (Andrzej Zieliński), który przychodzi z teczką pełną dokumentów. Jak się okazuje, mężczyzna to Anioł, który ma zamiar załatwić wszystkie formalności z przeniesieniem Iwana Paszkina na drugi świat.

Nie trudno zgadnąć, że Paszkin nie ma zamiaru opuszczać swojego dotychczasowego wcielenia. Stara się jak może, aby zmienić swój los i uniknąć śmierci. Posuwa się do różnych chwytów, takich jak próba upicia Anioła, który zresztą specjalnie nie stawia oporu, czy przekonania go, aby zamiast Iwana, pozbawił życia któregoś z jego sąsiadów.

Wszystkie zabiegi Paszkina wywołują salwy śmiechu na widowni. Początkowo nieporadny i przestraszony, zaczyna na wszelkie sposoby walczyć o przedłużenie swojego życia. Ostatecznie Anioł również odkrywa swoje prawdziwe oblicze, które wcale nie jest do końca tak anielskie, jak początkowo mogłoby się wydawać.

Jak zakończy się cała historia? Czy Paszkinowi uda się ocalić życie? Co stanie się z Aniołem i jego nie do końca uczciwymi zamiarami wobec Paszkina? Na te pytania poznacie odpowiedź dopiero po obejrzeniu spektaklu.

"Ludzie i anioły" to przyjemna komedia, pełna zaskakujących zwrotów akcji. W sztuce w reżyserii Wojciecha Adamczyka, pojawiają się wspaniałe kreacje aktorskie. Sławomir Orzechowski idealnie wciela się w postać rosyjskiego biznesmena, Paszkina. Jego mimika i gesty oddają komizm tej postaci. Swoją rolę wzorowo gra również Andrzej Zieliński. Wykreowany przez niego Anioł, to jak się szybko okazuje, postać o wielu twarzach.

Na scenie widzimy także czterech innych aktorów. W rolę nerwowego Notariusza wciela się Zbigniew Suszyński, Lekarza gra Leon Charewicz, Sanitariusza Sebastian Skoczeń, a Likwidatora, kolejnego wysłannika Niebios, Janusz Nowicki. Główne role należą jednak do Orzechowskiego i Zielińskiego, którzy prowadząc nieprzerwany dialog przez niemal dwie godziny bawią widownię.

"Ludzie i anioły" to dobra propozycja przede wszystkim dla tych, którzy mają ochotę wybrać się do teatru na coś lekkiego, z dużą dawką humoru, choć niepozbawionego głębszych przemyśleń. To świetna komedia, która bawi, ale jednocześnie zwraca uwagę na ludzkie słabości i kruchość istnienia.
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.