Facebook Google+ Twitter

Ludzie kochają być okradani

Ludzie lubią być okradani pod warunkiem, że ten proceder nazwie się postępem.

 / Fot. z internetuJak jest zbudowane społeczeństwo planety ziemia, czyli wstęp do bajki na wesoło.

Narody nie chcą znać prawdy, dlatego wybierają do władz ludzi o złotych ustach. By społeczeństwo mogło spokojnie spać, złotouści bajkopisarze opowiedzą społeczeństwu wszystko co ono chce usłyszeć. Jednak złotouści nie są tani. Politycy są wysoko opłacanymi bajkopisarzami. Nie powinno nikogo więc dziwić, że niezadawalają się swoimi oficjalnymi pensjami i biorą łapówki, gdyż do tej elity kłamców należą tylko profesjonaliści, najbardziej kłamliwi z kłamliwych, a profesjonalizm musi być wysoko wynagradzany. Nie powinno też nikogo dziwić, że wciąż wybuchają wojny, gdyż najlepszymi darczyńcami złotoustych polityków są powiązane w korporacje firmy zbrojeniowe. Nie powinno też nikogo dziwić, że przytłaczająca większość obywateli zachodu nigdy nie wydostanie się z kasty, w której się narodziła i do, której należeli jej rodzice. Dzieje się tak dlatego, ponieważ by złotouści mogli okłamywać społeczeństwo, musi ono być nie douczone i podzielone na warstwy społeczne. Dlatego system oświaty nie uczy myślenia, ale zapamiętywania wiedzy. System oświaty kształci tylko tylu zapamiętujących wiedzę, ilu zamówią darczyńcy polityków, czyli sektor zbrojeniowy i przemysłowy.

Rozróżnić można trzy kasty, elitę, oraz teoretycznie posiadających i nie posiadających. Zmienną mówiącą nam, do której kasty ktoś należy, jest czynnik podstawowy, od którego nie ma ważniejszego elementu deprymującego status człowieka, czyli kapitał. Nie posiadający to ci co mają najwyżej samochód, dom i inne tego typu nie istotne rzeczy. Teoretycznie posiadający to ci którzy mają fabryki i inne środki produkcji. Elita zaś to ci, którzy mają wszystko to, co posiadają dwie pozostałe kasty, choć te dwie kasty nie zdają sobie sprawy, iż to co mają nie jest ich własnością. Wiem, że na tym etapie dla niektórych może to brzmieć troszkę skomplikowanie, więc w trosce o systemy chłodzenia, w jakie wyposażone są nasze mózgi, wyjaśnię to powoli w kolejnych krokach.


Kapitał jako pretekst wyzysku

Precyzyjnie skonstruowany system kastowy wytwarza coś, co jest majstersztykiem inżynierii społecznej. Nazywa się to wyścigiem szczurów. W ramach wyścigu szczurów zawsze ta kasta, która znajduje się wyżej naciska na tą, która jest bezpośrednio pod nią, by zwiększyć jej wydajność. Nagrodą są owoce pracy wypracowane w pocie czoła przez niższą kastę, które wyższa kasta może sobie przywłaszczyć. Głównym narzędziem zachęcającym członków wyższej kasty, by byli poganiaczami niewolników jest strach przed tym, że sami znajdą się w śród najciężej pracujących. Jedynym wytłumaczeniem, dla którego najciężej pracujący dostają najmniej, a najlżej pracujący dostają najwięcej jest to, że ci ostatni posiadają kapitał, który zainwestowali. Ten system może się utrzymać tylko tak długo, jak długo dostęp do kapitału ma ograniczona wąska grupa.

Aby ograniczać ilość osób posiadających kapitał i narzędzia produkcji, czyli fabryki itp. wypracowany kapitał jest wypompowywany z systemu gospodarczego i zabierany ludziom poprzez inflację i system dłużny, a przede wszystkim poprzez co okresowo inicjowane kryzysy. W innym wypadku nie mieli byśmy dziś dyktatu wielkich korporacji, a gospodarka była by zbudowana jedynie z średnich i małych, często rodzinnych firm. Wkładane jest bardzo dużo wysiłku w to, by kapitał nie rozprzestrzenił się równomiernie w społeczeństwie.


Inflacja, jako pierwszy poziom porządkowania własności.

Niegdyś, aby kapitał nie rozprzestrzeniał się równomiernie w społeczeństwie, państwowe banki centralne produkowały więcej pieniądza niż było towarów, za które można go kupić. Nazywa się to inflacją i najwyższa kasta (elita) w ten sposób podbierała pieniądze pozostałym kastom. Działa to w ten sposób, że bank centralny (elita) produkuje dla każdej z kast tyle pieniądza, ile te kasty wypracowały tworząc różne produkty i usługi, plus dodrukowuje nadwyżkę ekstra, którą zatrzymuje dla siebie. Za tą nadwyżkę elita może wykupić część produktów, do których stworzenia się nie przyłożyła. Symptomem takiego żerowania jest ogólne drożenie dóbr, gdyż od tego manewru nie przybywa towaru na rynku, a tylko zwiększa się ich cena. W ten sposób elita pasożytowała na pozostałych kastach.

Dla prostego zobrazowania sytuacji, jeśli ktoś nie rozumie o czym mowa, poniżej podaję przykład z jabłuszkami:
Mamy trzech ludzi, dwóch z nich wyprodukowało w pocie czoła dwa jabłka. Trzeba je teraz jakoś podzielić między chętnych na nie. Najlogiczniej gdyby każda z dwóch pracujących na nie osób wzięła sobie po jabłku. Nic bardziej błędnego, gdyż to prymitywny sposób podziału dóbr, a dzisiejsza ekonomia ma na to nowoczesną odpowiedź. Wygląda ona tak. Trzecia osoba, która siedziała sobie i przyglądał się jak tamci dwaj dokładali starań, aby jabłoń wydała te dwa jabłka oferuje im ułatwienie sposobu dystrybucji tych dwóch przedmiotów. W tym celu bierze karteczki papieru i pisze na nich cyferki. Jednej osobie wręcza karteczkę o wartości jednej jednostki płatniczej, powiedzmy, że o wartości jednego zeta (nazwa złotówki w slangu), albo żeby było bardziej adekwatnie przyjmijmy, że o wartości np. jednego bzdeta. Drugiej osobie także wręcza papierek z napisem jeden bzdet i mówi obydwu ludziom, że należy im się to za ich pracę. Sobie zostawia dwa bzdety. Następnie jabłuszka trafiają na tak zwany wolny rynek. Teraz może je nabyć każdy kto za nie zapłaci więcej, mamy przecież wolność wyboru. Osoba, która nie pracowała nad wyprodukowaniem jabłek ma dwa bzdety i bierze pierwsza jabłko, bo ma najwięcej bzdetów, czyli pieniędzy by za zapłacić za produkt. Cena wolnorynkowa jabłka wynosi teraz dwa bzdety. Dwie pozostałe osoby mają jedynie po jednym bzdecie każda, mogą więc zakupić sobie po połowie jabłka i tak też czynią, każde z nich musi się zadowolić połówką owocu. Wszyscy zadowoleni chrupią swoje jabłuszka i cieszą się, że tak właśnie powstało nowoczesne społeczeństwo, w którym praca umysłowa jest bardziej wartościowa niż fizyczna.



Dług, jako drugi poziom porządkowania własności.

Drugim znacznie silniejszym narzędziem jest dług. Elita posiada wszystkie banki, ma monopol na produkowanie pieniądza i tylko od elity można go otrzymać. (Jeśli ktoś nie wie w jaki sposób banki wyczarowują pieniądze i żyje zabobonem, że banki je zarabiają na transakcjach, po czym leżą one zdeponowane w skarbcach czekając na kredytobiorców, to śpieszę z informacją, że tak nie jest. Wpisanie przez pracownika banku, rzędu cyferek na twoim koncie powoduje powstanie nowej sumy, której jeszcze minutę temu nigdzie nie było. Jedyna praca włożona w wygenerowanie tych pieniędzy, to twój podpis pod cyrografem z bankiem w wyniku, którego stajesz się jego niewolnikiem. Nazywa się to kredyt). Elita szczodrze rozdaje stworzone przez siebie z niczego pieniądze, w zamian za to firmy muszą elicie oddać jeszcze więcej pieniędzy, czyli część tego co realnie wypracowały. Jeśli jakaś firma chciałaby się wyłamać z tego systemu i nie zadłużać się, szybko zostanie pokonana przez konkurencje, która dzięki zadłużaniu się będzie dysponowała większym kapitałem. Te firmy, które się zadłużyły mają więcej pieniędzy i to one dostaną nowocześniejsze, bardziej wydajne maszyny i zatrudnią lepszych fachowców. Wyeliminują w ten sposób firmy, które chciałyby to wszystko kupić w oparciu o uczciwe zasady konkurowania, czyli przegrają te firmy, które pragną zakupić nowy sprzęt tylko dzięki swojemu wypracowanemu kapitałowi. W średnim okresie czasowym np. kilku dziesięcioleci firmy, które unowocześniają się tylko w takim zakresie w jakim je na to stać nie mają szans z firmami, które unowocześniają się w oparciu o pożyczki i dług. Jest to bardzo ważny element systemu, gdyż jego efektem jest to, że wszystkie firmy, które przetrwają konkurencje na przestrzeni kilku dziesięcioleci są zadłużone w bankach.

Jeśli ktoś nie rozumie, to znów przykład z jabłuszkami:
Mamy ponownie naszych dwóch sympatycznych ludzi, którzy pracują przy jabłoni, by wydała plon. Przychodzi do nich nasz trzeci, pomysłowy znajomy, bierze na bok jednego z nich i pyta.
- Czy nie wolałbyś zostać właścicielem drzewka? Można je odkupić po okazyjnej cenie stu bzdetów. Jak byś był właścicielem, to nie tylko nie musiał byś się dzielić plonem na pół z tym drugim, ale jeszcze tamten musiał by odwalać twoją robotę.
Na to odpowiada zagadnięty przez niego.
- Ale, za pracę przy tym drzewie zarabiam tylko jednego bzdeta, jak mam je odkupić?
- A to proste - oświadcza nasz pomysłowy znajomy - już narysowałem dla ciebie banknot stu bzdetowy. Będziesz mi go winien. Będziesz oddawał mi po sześć bzdetów przy każdym zbiorze jabłek.
Gdy pomysłowy wrócił po jakimś czasie pod jabłoń zastał tam miły jego oku obrazek, którego z resztą się spodziewał. Z dwóch dotąd pracujących przy drzewku ludzi pracował tylko jeden, ale uwijał się przy nim ciężko dysząc i ocierając co chwilę pot z czoła. Drugi natomiast stał obok pokrzykując na niego co chwilę i pokazując co ma robić. Podszedł więc do podpierającego się pod boki i dyrygującego swym kolegą właściciela jabłoni, po czym spytał z przekąsem, jednocześnie starając się udawać zdziwienie.
- Jak ci się udało zachęcić tego drugiego, by pracował za ciebie i to z takim zaangażowaniem?
- To proste, podwyższyłem mu pensje do dwóch bzdetów, bo postanowiłem brać teraz za jabłko osiem bzdetów. By spłacić dług dzięki, któremu zostałem właścicielem drzewka, potrzebuję przy każdym zbiorze sześć bzdetów, a dwa kolejne potrzebuję na zapłacenie za pracę mojemu byłemu koledze.
- Aha, ciekawe - powiedział pomysłowy rysując osiem jedno bzdetówek. Dał je właścicielowi drzewka i odebrał swoje jabłko, następnie odebrał sześć bzdetów na poczet długu. Odchodząc za pobliski pagórek przyjrzał się tym sześciu bzdetom, które odebrał i stwierdził, że się pogniotły podczas przekazywania z ręki do ręki. Poza tym postanowił, że następne papierki będzie wyrysowywał ładniejsze, bo te mu się nie podobają więc podarł je i wyrzucił. W tym czasie właściciel jabłoni podszedł do swojego byłego kolegi i wręczył mu dwa bzdety, tamten uradowany aż podskoczył z radości.
– Dotąd mogłem sobie pozwolić tylko na pół jabłka, teraz chciałbym kupić za te dwa bzdety całe jabłko - stwierdził.
Na co właściciel odpowiedział
- Nie wiem czy wiesz, ale ceny jabłek powędrowały do ośmiu bzdetów, tak więc stać cie teraz na jedną czwartą jabłka. Sam zabrał trzy czwarte owocu i odszedł.
Znów wszyscy byli bardzo zadowoleni, bo cywilizacja posunęła się o krok na przód, w raz z powstaniem instytucji własności i kredytu.



Pozorna własność prywatna. Porządkowanie własności poprzez kryzys.

W tym momencie kaście teoretycznych posiadaczy, tak drobnych, średnich jak i wielkich może się wydawać, że są właścicielami swoich firm. Naprawdę ich firmy są zadłużone, a umowy umożliwiające ich przejęcie za nie spłacenie długów spoczywają w bankach należących do elity. Prawda wygląda więc tak, że właścicielami tych firm jest elita, do której należą wszystkie banki, a która sama nic nie produkuje, poza długiem i zmniejszaniem wartości pieniądza. Dlaczego mówię, że prawdziwym właścicielem firm jest elita? Tu przechodzimy do trzeciego najpotężniejszego elementu systemu pasożytniczego.

Co jakiś czas, wystarczająco długi by firmy, które się nie zadłużają, lub zadłużają się za mało, zostały wyeliminowane przez firmy, które zadłużyły się na potęgę, następuje trzeci etap procesu. Etap ten nazywa się kryzysem i jest on inicjowany przez elitę w bardzo prosty sposób. Banki będące ich własnością przestają udzielać kredytów, lub drastycznie pogarszają warunki kredytowe. Jako pierwsi odczuwają to zwykli konsumenci, którzy dotąd brali kredyty na konsumpcję, produkty użytku domowego, samochody, czy budowę domu. Przestają zakupywać te produkty w takiej ilości jak dotychczas, bo nie mogą dostać na nie kredytu. W tym momencie firmy budowlane, AGD, samochodowe i tym podobne odnotowują spadek sprzedaży, a mają przecież rozbudowaną za pożyczki produkcję, za pożyczki, które jednak trzeba spłacać. Ponieważ sprzedają mniej, nie są w stanie wywiązywać się z zobowiązań między sobą. Firma które np. zamówiła nowy park maszynowy, okazuje się, że nie jest wstanie wypracować pieniędzy, by go spłacić firmie, która go dostarczyła. Tak więc firmy na zasadzie domina wpędzają się nawzajem w kłopoty finansowe. Dzieje się to na masową skalę i na masową skalę firmy zaczynają pozywać się do sądów o nie spłacone zobowiązania. Przede wszystkim jednak firmy przestają spłacać długi wobec banków, a to daje tym ostatnim prawo do legalnego przejmowania firm. W ten sposób elita ostatecznie wyjaśnia innym kastą, kto jest posiadaczem wszystkiego. Tłumaczy to, dlaczego od około dwustu lat, bankierzy jakimś dziwnym zrządzeniem losu są właścicielami największych korporacji przemysłowych.

Jeśli ten etap jest dla kogoś nie zrozumiały, to ponownie możemy posłużyć się przykładem z jabłuszkami:
Nasz znajomy właściciel drzewka owocowego odkrył, że w pobliskiej wiosce ludzie chętnie nabyliby jego jabłka. Nie zastanawia się nad tym, że pieniądze, które tamci mają pochodzą od drugiego naszego znajomego, którego nazwaliśmy pomysłowym. Już wcześniej w swej wspaniałomyślnośc, pomysłowy postanowił w ramach licznych pożyczek, narysować dla mieszkańców trochę nowych papierków, które nazywa pieniędzmi, lub bzdetami. Nie ważne jednak jak je nazywa i tak na jedno wychodzi. Za pogryzdane papierki cała wioska była wdzięczna i nawet postawiła mu pomnik z pierwszego lepszego materiału jaki akurat mieli pod ręka, czyli z obornika. Teraz właściciel drzewka, postanowił zasadzić kolejne drzewko i zatrudnić kolejnego człowieka by zwiększyć produkcję. W tym celu znów poprosił pomysłowego o pożyczkę na zakup drzewka. W ten sposób po jakimś czasie ma już dwa drzewka i dwóch ludzi by się nimi zajmowali. Sprzedaje teraz nie dwa jabłka, ale cztery i zaopatruje w ten rarytas pobliskich wieśniaków. Jednak pewnego dnia pomysłowy, może dlatego, że pomnik był z obornika i ze względu na zapach przestał mu się podobać stwierdził, że nie będzie przez jakiś czas rysował papierków dla mieszkańców wioski. Wieśniacy nie mieli więc papierków i przestali przychodzić po jabłka do właściciela drzewka, a ten ma dług do spłacenia. Gdy pomysłowy w czasie zbioru ponownie powrócił, właściciel drzewka rozłożył bezradnie ręce i stwierdził, że nie ma papierków na spłacanie długu. W związku z czym pomysłowy z bólem serca musiał przejąć jego plantację, ale w akcie wielkiej łaskawości uczynił z byłego właściciela nadzorcą robotników. Zrobił tak, gdyż właściciel znał się na fachu, a i kopniaki potrafił rozdzielać sowicie co bardziej opieszałym podwładnym. Jeszcze tylko pewnego dnia, pomysłowego zapytało jego dziecko.
– Czemu w taki zawiły sposób to zrobiłeś? Dlaczego na samym początku, po prostu nie powiedziałeś, że odtąd drzewo będzie twoje i tamci mają dla ciebie zbierać z niego jabłka. Dlaczego tyle musiałeś się biedny tatusiu męczyć zanim zrozumieli gdzie ich miejsce?
Odpowie w tedy cierpliwie.
- A, bo synusiu ich było dwóch, a ja sam jeden i gdybym im powiedział na początku, że wszystkie owoce ich pracy mają mi oddawać, to by się popukali w głowy, albo co gorsza popukaliby w głowę mnie.

I w ten oto sposób znów wszyscy byli zadowoleni, bo cywilizacja posunęła się o dalszy krok do przodu i nastał czas korporacjonizmu globalnego, gdzie większość nie ma nic, a wszystko należy do nielicznych.

Happy End

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Człowiek musi ciężko pracować, aby spłacić kredyt, choć pieniądze, które w postaci cyferek bank wpisał mu na konto jeszcze przed sekundą nie istniały. To jest wyciąganie złota z powietrza. Zerknąłem na artykuł z linka, jestem ciekaw czy są jeszcze ludzie, którzy nie wiedzą jak powstaje kredyt, że niczym nie różni się to, od wyjmowania królika z kapelusza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie może być inaczej, skoro jest tak link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie lubią być okradani, inaczej nie braliby kredytów. Opisałem to w artykule. Gdy jedna osoba bierze kredyt, podbiera pieniądze drugiej osobie. Dzieje się tak na masową skalę. System kredytowy jest korzystny tylko dla tych, którzy dają kredyty, nigdy dla biorących.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Dariuszu, nie wiem czy ludzie lubią być okradani, ale na pewno większość chce mieć święty spokój, wolny od bólu głowy od analizowania otaczającej nas rzeczywistości. Dlatego demokracja jest idealnym ustrojem dla systemu korporacyjnego.
Problem w tym, że słusznie Pan zdiagnozował sytuację, natomiast wewnątrz samego systemu nikt nie jest zainteresowany, żeby go zmienić. Zdziwienie wynikające z faktu, że mamy coraz większy postęp techniczny (a co za tym idzie - teoretycznie coraz mniejsze koszty) i coraz większe rozwarstwienie miedzy gigantycznymi dochodami "elity" a "bzdetami" reszty społeczeństwa, będzie tylko rosło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.