Facebook Google+ Twitter

Ludzie listy piszą, czyli jak odnaleźć "Zagubione szczęście"?

Czy zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje w listami, które są źle zaadresowane lub nie mają znaczka? Odpowiedź na to pytanie kryje się w powieści Toma Wintera.

Okładka / Fot. Wielka LiteraGłówną bohaterką jest 38-letnia Carol, która czuje się nieszczęśliwa jako żona i matka. Jak sama twierdzi, ma za męża skończonego palanta, a mimo to żyje z nim już 18 lat. Poza tym nie potrafi porozumieć się z nastoletnią córką. Moje życie jest jak czekoladowy suflet. Spędzasz godziny na przygotowaniu, a gdy wyciągasz z piekarnika, wygląda jak przygnieciony kot. Niby żadna tragedia, po prostu nie taki powinien być. Jedno wielkie rozczarowanie. Na rodziców też nie może liczyć, gdyż ojciec jest warzywem na wózku, a matka ma osobowość toksycznego wysypiska.

Przyjaciółka podpowiada jej, by zaczęła pisać listy, w których wyrazi cały swój żal do wszechświata. I tak Carol zaczyna przelewać swoje myśli na papier. Następnie koperty bez adresu i znaczka wrzuca do skrzynki pocztowej – przecież i tak jej listy zostaną zniszczone. A gdyby jednak je ktoś czytał?

I tak dzieje się w tym przypadku. Listy Carol trafiają do Alberta, pracownika poczty, który tuż przed emeryturą zajmuje się sortowaniem niedoręczonej korespondencji. Wyróżniają się one wśród tych skierowanych do Świętego Mikołaja czy do Boga. Biała koperta, bez adresu, nie najlepszej jakości, ale też nie najgorszej. A w rogu uśmiechnięta buzia. I nie chodzi tylko o ich wygląd. Tajemnicza kobieta chce podzielić się z kimś swoimi troskami. Jest w nich zawarte wołanie o pomoc. Z każdym kolejnym listem, których Albert wyczekuje z niecierpliwością, zaczyna odczuwać więź z tą kobietą. Szczególnie, że sam także jest samotny i nieszczęśliwy, gdyż po śmierci żony mieszka jedynie z kotką. Powoli staje się jej powiernikiem, choć ona nie wie o jego istnieniu.

"Zagubione szczęście" nie jest kolejną banalną historią miłosną. Książka zmusza do zastanowienia się nad życiem, nad swoimi uczuciami. Powieść pokazuje, że każdy człowiek potrzebuje kogoś bliskiego, któremu może powierzyć swoje zmartwienia, kogoś, kto będzie z nim w trudnych chwilach. Być może pomysł jest mało oryginalny, ale jego wykonanie jest całkiem zgrabne. Tom Winter świetnie połączył wątki Carol i Alberta, które przeplatają się ze sobą. Dzięki temu możemy zobaczyć wydarzenia z dwóch perspektyw. Choć w powieści zastosowana jest narracja trzecioosobowa, możemy także poznać myśli i emocje Carol i Alberta. Ciekawym pomysłem jest wprowadzenie czasu teraźniejszego, tak jakby wydarzenia działy się na naszych oczach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.