Facebook Google+ Twitter

"Ludzie myślą, że oddam królika na pasztet". Wywiad z Kamilą Ścisłowską

O działalności w Stowarzyszeniu Pomocy Królikom, cierpliwości do zwierząt oraz ludzkiej empatii, rozmawiam z Kamilą Ścisłowską, koordynatorką grupy adopcyjnej SPK w Warszawie.

Venus z Krakowa / Fot. materiały prasowe SPKMichał Wrótniak: Jak długo "siedzisz" w temacie królików?
Kamila Ścisłowska: Zacznijmy od tego, że swojego pierwszego królika kupiłam.

A to grzech, prawda?
Tak, to niezbyt dobrze. Mercedes kupiłam w sklepie, bo nie wiedziałam, że nie powinno się tego robić. Dopiero, gdy królik był u mnie w domu zaczęłam szukać informacji. Mercedes była mała - miała 3 lub 4 tygodnie. Jeszcze drugie tyle powinna być z matką. Lekarze na początku mówili, że będzie kiepsko, że może nie przeżyć.

Sklepy sprzedają tak młode króliki ze świadomością, że te mogą umrzeć?
Myślę, że sprzedawcy zdają sobie z tego sprawę. Nie chciałabym jednak rzucać jakichś oskarżeń pod adresem sklepów, bo wiadomo, że nie są one do końca niezależne względem hurtowni. Wiadomo też, że na małe, słodkie króliczki jest większy popyt.

Co było później?
Później była Jogobelka. Znalazłam ją na forum internetowym i pojechałam po nią aż do Szczecina. Z czasem zrozumiałam, ile przyjemności daje mi styczność z tymi zwierzętami i wstąpiłam do stowarzyszenia.

Jakie stanowisko zajmujesz w SPK?
Zaczynałam jako pośrednik adopcyjny. Wstawiałam ogłoszenia o królikach do adopcji na stronę, wysyłałam formularze. Od początku tego roku kieruję grupą adopcyjną. W jej skład wchodzi kilkanaście osób, ale ta liczba się zmienia. Głównie dlatego, że praca dla SPK to wolontariat; trzeba znaleźć czas między szkołą, uczelnią, często pracą. Od paru miesięcy jestem też odpowiedzialna za telefon. To potrafi być strasznie upierdliwe zajęcie. Ludzie dzwonią z takimi bzdurami, że krew zalewa, najczęściej w momentach, w których nie mogę odebrać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.