Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

142286 miejsce

Ludzie nie uczą się na własnych błędach

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-10-21 20:18

Niestrawności „miękkiego podbrzusza” zaczynają odbijać się coraz większą czkawką Europie. Kryzys w Bośni i Hercegowinie trwa, a jego największym problemem jest jego ponowna marginalizacja.

Jeden z grobów na ulicach bombardowanego Sarajewa podczas wojny domowej w Bośni i Hercegowinie na początku lat 90-tych, http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Sarajevo_Siege_Turajlic_grave.jpg / Fot. Wikimedia CommonsKolejna runda trójstronnych negocjacji w wojskowej bazie Butmir, niedaleko Sarajewa nie przyniosła żadnych rezultatów. Polityczny kryzys w Bośni i Hercegowinie trwa w najlepsze, a unijni i amerykańscy wysłannicy zamiast szukać rozwiązań, oburzają się na Bośniaków.

Rozmowy skazane były na niepowodzenie jeszcze zanim się rozpoczęły. Reprezentujący UE, szwedzki szef dyplomacji Carl Bildt oraz amerykański sekretarz stanu James Steinberg zaproponowali przywódcom politycznym Bośni i Hercegowiny rozwiązania, o których Ci nawet nie chcieli rozmawiać. Potwierdził to przywódca bośniackich Serbów, Milorad Dodik, który stwierdził, że propozycje przygotowane przez mediatorów oburzyły go na tyle, że nie wyobraża sobie on nawet rozmawiania o nich. Jak słusznie zauważył serbski lider nieudolne działania UE i USA zaowocowały tylko jeszcze głębszym podziałem wewnątrz kraju.

Krytykę wobec „pakietów pomocowych”, które usilnie próbują wcisnąć Bośniakom Bildt i Steinberg, wyrazili również trzej byli Wysocy Przedstawiciele Narodów Zjednoczonych w Bośni i Hercegowinie. Według nich sama konstrukcja pakietu jak i sposób jego wprowadzania nie znajdą akceptacji żadnej ze stron bośniackiej sceny politycznej.

Problemu wydają się nie zauważać zarówno Bildt i Steinberg jak i państwa europejskie. W oświadczeniu wysłanników UE i USA po dzisiejszej rundzie negocjacyjnej w Butmir, Bildt i Steinberg stwierdzają, że bośniaccy przywódcy muszą wykazać większą elastyczność i determinację aby zakończyć trwający kryzys, na co szansę dostaną podczas kolejnych rozmów.

Europa po raz kolejny wykazuje daleko idącą ignorancję wobec Bośni i Hercegowiny. Polityka „kija i marchewki” oraz obietnice szybkiej integracji z UE nie wystarczyły. Problem jest złożony i wymaga wielostronnych działań, a nie wysłania kilku przedstawicieli, którzy „zamiotą brudy pod dywan” aby odciążyć sumienie. To na Europie spoczywa główna rola utrzymania pokoju w Bośni i Hercegowinie, bo w końcu to przy jej aprobacie, w 1992 roku powstał ten pseudo-państwowy eksperyment. Rola Stanów Zjednoczonych przy tej okazji jest mocno kurtuazyjna, bo w zasadzie Bałkany już dawno przestały być orbicie zainteresowań Waszyngtonu.

Wydaje się również, że samo utrzymanie pokoju w tym kraju jest działaniem jedynie czasowym. Potrzebne są pomysły dużo bardziej radykalne. Pytanie tylko czy europejskich przywódców stać w tym momencie na taką odwagę i odpowiedzialność? Ludzie (politycy) zdecydowanie nie potrafią uczyć się na własnych błędach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.