Facebook Google+ Twitter

Ludzie to kupią... Byle na chama, byle głośno, byle głupio..

Reklamy robią ludziom "wodę z mózgu", a mimo wszystko kupujemy reklamowane produkty. Psychika klientów zmienia się jednak. Dostrzegają to wszyscy z wyjątkiem... speców od reklamy.

fot. Agata Slusarczyk Na początek żydowska anegdotka: w pewnym mieście funkcjonowały obok siebie trzy sklepy tej samej branży. Właściciel jednego sklepu postanowił rozprawić się z konkurencją. Powiesił więc afisz na szybie swojego sklepu: u mnie towar najwyższej jakości!. W odpowiedzi, właściciel drugiego sklepu powiesił afisz: u mnie najniższe ceny! Żyd, właściciel trzeciego sklepu, uśmiechnął się i wywiesił afisz: a tu wejście! Myślę, że ta stara anegdotka jest najwspanialszym wykładem skuteczności reklamy i stosowania właściwych działań marketingowych.

Studentów najprzeróżniejszych kierunków ekonomicznych uczą, iż „reklama jest dźwignią handlu”. I jest tak w istocie. W świecie, gdzie tysiące firm produkuje te same wyroby, konkurencyjność przejawia się ceną, jakością i oczywiście reklamą. Jest więc reklama stymulatorem sprzedaży. Warto jednak pamiętać, że reklama to broń obosieczna. Zła, nietrafiona reklama może zniszczyć firmę. Choć...? „Ludzie to kupią, byle na chama, byle głośno, byle głupio...” – śpiewał kiedyś Wojciech Młynarski. Proroczy był to tekst w pewnym okresie rozwoju naszego kraju. Ludzie kupowali dokładnie wszystko, ale nie było to zasługą reklamy. Nadmiar pieniądza i niedobór towaru sprawiał, że sprzedać można było kamyki z plaży. Psychika klientów zmieniła się jednak. Dostrzegają to wszyscy z wyjątkiem... speców od reklamy.

Recepta na zrobienie reklamy wydaje się być prosta: weź artystę o powszechnie znanej twarzy (najlepiej Pazura, Kondrat, Linda), każ mu wypowiedzieć kilka bzdurnych słów i inkasujcie wspólnie honorarium. Artysta Cezary Pazura (pan Czarek emanujący niewątpliwym czarem) reklamował swojego czasu wszystko. Twierdził, że Cooler go kręci. I w to akurat mogę uwierzyć, ponieważ zakręcił go do tego stopnia, że zareklamował fundusz Bankowy (sławetne: Bogdan mówi Bankowy). Nawet tytan intelektu, pani Danuta Hojarska, a także moja stara perska kotka wiedziały, że pan Czarek nie jest profesorem ekonomii, specjalistą od bankowości i funduszy emerytalnych. Znana i sympatyczna twarz Killera spowodowała, że kilkaset tysięcy ludzi dało się nabrać. Był to największy kontrakt Killera. Dlaczego artysta dał się uwieść Bankowemu i specom od reklamy? No cóż: jak chce kuchenna łacina – pecunia non omlet.

Spowiedniczka wszystkich, którzy nie mają nic do powiedzenia – Alicja Resich Modlińska – reklamowała swego czasu jogurty, po to żeby potem opowiedzieć o tym, jak Madonna podczas nakręcania podobnej reklamy zjadła wiaderko jogurtu i obrzygała (przepraszam za naturalizm) pół studia. Skandal? Ależ skąd – pecunia non omlet. W światku reklam pojawiają się (jakże często) reklamy, mające za zadanie „zrobić ludziom wodę z mózgu”. Ot choćby reklamy proszków do prania (co ciekawsze tego samego producenta). Jednego dnia przekonuje się nas, że lepszy jest proszek X. Następnego dnia lepszy jest proszek Y. A rozanielone panie domu zapewniają, że „chyba będę go używać”. Wszystkiego dobrego, szczególnie jeżeli chodzi o Dosię – niezastąpiony proszek do prania czystych ubrań!

Dołóżmy do katalogu reklamy obsceniczne – np. reklama gazety, w której facet siedzący na sedesie nie decyduje się użyć owej gazety, zamiast brakującego papieru toaletowego. Przyznacie Państwo, że autorzy popisali się tu wyjątkowym poczuciem humoru i dobrego smaku. A pamiętacie państwo zdechłą myszkę reklamującą dżinsy? Było, było... Obraz, jaki jawi się z tego króciutkiego spisu reklam, wydaje się być mało ciekawy. Zaprzestałem kupowania wielu produktów reklamowanych w telewizji. Nie chodzę w dżinsach od zdechłej myszy. Nie pijam Fanty, bo bambucza. Nie pijam Sprite’a, bo „pragnienie nie ma szans”. Coraz rzadziej też oglądam telewizję, bo filmy są tam zazwyczaj dodatkiem do reklam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Właśnie wrzucam na ten temat tekst, jak go redakcja puści to zapraszam. Generalnie - uważam że specjaliście od reklamy świetnie potrafią się dostosować do obywateli, więc nie do końca zgadzam się z postawionymi tu tezami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

zdaje mi się, że autor popada w jakąś paranoję. przecież każdy wie, że reklama to reklama [sic!] i podchodzi do niej z dystansem. szczególnie do reklam proszków do prania. autor nie ma pojęcia o reklamie jako środku oddziaływania na klienta.

Komentarz został ukrytyrozwiń
maciek
  • maciek
  • 21.08.2006 21:00

A ja mysle, ze autor tego artykulu nie wie czym jest reklama. I dlatego powstal tekst tendencyjny i mialki, pelen banalow, napisany jednak w pseudo-moralizatorskim stylu. Polecam wiecej dystansu wobec rzeczywistosci - na szczescie mozna wylaczyc telewizor i nie czytac prasy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaję mi się, że ten tekst jest trochę nieaktualny i odnosi się do sytuacji jaka panowała w Polsce kilka lat temu. Zarówno w Polsce jak i na świecie dawno nie było takiej ilości pomysłowych, ciekawych reklam, a właściwie całych kampanii reklamowych i działań marketingowych. Proszę zwrócić uwagę, że coraz częściej przekaz reklamowy jest kierowany do dokładnie sprecyzowaną grupę odbiorców - zarówno przez wybór mediów jak i język przekazu. Dawno minęły już czasy, kiedy reklama wózków widłowych "oferta zrembu zawsze na czasie" pojawiała się nawet przed dobranocką. Zgadzam się, dalej można trafić na prawdziwe knoty i beznadzieje (np. moje ulubione reklamy napojów „3 cytryny”).
Pomysłowość i wyrafinowanie reklam można zobaczyć przeglądając np. zwycięzców festiwalu reklamy w Cannes (polecam obejrzeć nagrodzone filmy: http://www.canneslions.com/winners_site/film/winsat10pm_2_1.htm - w pierwszym spocie z księżmi pojawiają się mocne polskie akcenty), część tego co ciekawe i interesujące (również kiepskie) opisuje od czasu do czasu na swoim blogu www.blog.mediafun.pl.
A czy reklama robi ludziom z mózgu sieczkę - to chyba cały świat i media już dawno ją zrobiły - za kilogram darmowych ziemniaków czy mydła gratis ludzie zawsze wydrapią sobie oczy.
Nie chcę popadać w mentorski ton, ale reklama jako taka jest narzędziem, faktem, który nie powinien podlegać dyskusji - dopiero jest wykorzystywanie, słuszne, mniej lub bardziej kontrowersyjne podlega ocenie. Podobnie jak z młotkiem - można nim wbić gwóźdź i przy jego pomocy wybudować dom, można również trzasnąć kogoś w łeb - reklamy robią czasem jedno i drugie.
Ważną umiejętnością w dzisiejszym świecie jest zdrowa jej ocena i oddzielenie tego co w przekazie reklamowym jest informacją, a tego co tylko marketingowym bełkotem.
Kończąc już podam przykład badań, co jakiś czas przeprowadzanych przez instytuty albo organizacje związane z reklamą (dokładnych liczb nie pamiętam, proszę o wyrozumiałość).
Respondenci na pytanie: Czy LUDZIE kupują towary pod wpływem reklamy? Odpowiadają, że w ok. 90% tak, ludzie kupują produkty pod wpływem reklam.
Na pytanie: Czy TY kupujesz pod wpływem reklam? Najczęściej pada odpowiedź - Nie, nie daję się nabierać na te marketingowe sztuczki?

Na koniec proponuje zrobić test. Przypatrzcie się swojej półce z kosmetykami w łazience, zapamiętajcie marki i sprawdźcie ile razy reklamy tych produktów pojawią się w ciągu 24 godzin telewizji? Zadziwiające prawda?

Sprawdzałem ostatnio w markecie - można kupić artykuły, które nie są aktualnie reklamowane, trzeba się tylko trochę schylić przy półce z kosmetykami :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
x
  • x
  • 20.08.2006 18:17

tak to prawda. Ja w czasie reklam wylaczam glos albo wlaczam inny kanal....BBC :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgoda. Zacząłeś Andrzeju od stwierdzienia, że psychika klientów się zmienia. Których klientów, skoro dalej dają się nabrać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.