Facebook Google+ Twitter

Łukaszenka i wybory, czyli demokracja po białorusku

Wg oficjalnych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi, Aleksander Łukaszenko zdobył blisko 80 procent głosów, przy zadziwiająco wysokiej frekwencji: 90 proc.

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka (C) podczas konferencji prasowej w Mińsku, 20 grudnia. Alaksandr Łukaszenka zwyciężył (jak sam twierdzi) w wyborach prezydenckich na Białorusi. / Fot. PAP/Wojciech PacewiczWyborom tym miała towarzyszyć większa demokratyzacja: opozycja wystawiła aż dziewięciu kandydatów ubiegających się o urząd prezydenta, którzy posiadali swój, całkiem obszerny, czas antenowy i uczestniczyli w debatach telewizyjnych, co było tutaj nowością. Manifestacją przejrzystości wyborów miały być również oszklone urny, będące odpowiedzią rządu na zarzuty fałszowania wyników.

Jednak to, co się wydarzyło w trakcie trwania i po wyborach według komentatorów już z demokracją mało niewiele wspólnego. Jeszcze przed wieczorem w niedzielę, grupa milicjantów w cywilu, według świadków zdarzenia, zatrzymała i rozpędziła pochód grupy jednego z kandydatów na prezydenta Uładzimira Niaklajeu, pobiła go do nieprzytomności, zaś przebywającym w jego otoczeniu dziennikarzom i fotografom odebrano filmy i nagrania, które następnie zniszczono.

Niaklajeu trafił do szpitala skąd przetransportowała go dzisiaj milicja, wedle oświadczenia Łukaszenki, do aresztu śledczego. Łukaszenko, który urząd prezydenta Białorusi piastuje od roku 1994 tłumaczył to tym, iż kandydat opozycji miał zamiar dokonać czynu niezgodnego z prawem.

Opozycja, nie czekając na ogłoszenie, według nich zafałszowanych wyników, urządziła manifestacje protestując przeciwko nieuczciwym wyborom. Zebrany na placu Październikowym tłum, liczący według różnych źródeł ok. 20 – 25 tys. ludzi, był największą taką demonstracją przeciwko władzy Łukaszenki, jaką widział Mińsk do tej pory. Kiedy uczestnicy manifestacji przemaszerowali pod budynek rządu i liderzy opozycji z zaimprowizowanej trybuny zapowiadali bezterminową demonstrację, tzn. do ponowienia wyborów, milicja uzbrojona w długie pałki i plastikowe tarcze wkroczyła na plac, w ciągu pół godziny, za pomocą gazu rozganiając zgromadzenie. Dokonano aresztowań 639 osób, według oficjalnego oświadczenia rządu Białorusi,
w tym czołowych działaczy i kandydatów na prezydenta opozycji, oraz niezależnych dziennikarzy i przedstawicieli praw człowieka.

Już następnego dnia Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie wydała raport, w którym potępiła metody przeprowadzania wyborów na Białorusi. "Wczorajsze wybory prezydenckie pokazały, że Białoruś musi przejść jeszcze długą drogę, żeby zacząć wypełniać swe zobowiązania w ramach OBWE" - napisano w raporcie obserwatorów tej organizacji. OBWE zażądało również wyjaśnień w sprawie zatrzymań wyżej wymienionych uczestników demonstracji.

Podobne reakcje wystąpiły w USA i krajach Europy Zachodniej, jedynie prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew stwierdził, iż „wybory na Białorusi to wewnętrzna sprawa Mińska”. Nie dziwi reakcja wspólnoty międzynarodowej na metody zaprowadzania porządku i tłumienia demonstracji przez rząd Łukaszenki, który już po poprzednich wyborach twierdził, że wyniki dla jego poparcia zostały specjalnie zaniżone, tak aby były bardziej „europejskie”. Dziwi raczej ich cicha zgoda na sposób rządzenia obecnego prezydenta, który z demokracją ma raczej niewiele wspólnego. Ale podobno owa na Białorusi trwa i ma się dobrze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Roman Mazur
  • Roman Mazur
  • 21.12.2010 18:42

To w Białorusi można w dniu wyborów urządzać pochody, wiece i demonstracje jednego z kandydatów???
W Polsce za coś takiego (gdyby brał udział lub organizował) poszedł by więzienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zdzisław Ryszard Mac
  • Zdzisław Ryszard Mac
  • 21.12.2010 15:38

To co sie dzieje na Białorusi woła o pomste do nieba! Aż dziw bierze bierność "cywilizowanego świata"... /P. Salawa/. To prawda. Można pokusić sie o analogię w reakcji na katastrofę z 10 kwietnia 2010 r.

Komentarz został ukrytyrozwiń
led
  • led
  • 21.12.2010 10:01

w Polsce też tylko nam się wydaje że mamy demokrację.

Komentarz został ukrytyrozwiń
jan kowalski
  • jan kowalski
  • 21.12.2010 09:09

Komentarz został ukrytyrozwiń

To co sie dzieje na Białorusi woła o pomste do nieba! Aż dziw bierze bierność "cywilizowanego świata"...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kazimierz Kruk
  • Kazimierz Kruk
  • 21.12.2010 07:41

Jakoś trudno zrozumieć satrapą że białorusini nie życzą sobie polskiego burdelu a te demonstracje to nic innego jak agenci eurosojuzu. Gówniarze i rozrabiaki z gatunku polskiego Przemyka. Łukaszenko slusznie robi goniąc to tałatajstwo. Szkoda że w Polsce nie przegoniono wałęsiarzy którzy okradli polskie społeczeństwo, część ludzi pozbawili pracy i wygonili na bruk co zaowocowało 120000 samobójstw przez 20 lat więc popełniono zbrodnię jakiej nie było w PRL a czepiają się Łukaszenki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
es28
  • es28
  • 21.12.2010 06:23

Z tymi drzwiami, mogła być prowokacja, Jednak jak się nie umie zabezpieczyć manifestacji przed prowokacją, to się jej nie organizuje. Dostali w d...ę, tzn nauka się utrwaliła i lepiej się przygotują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.