Facebook Google+ Twitter

Łukaszewicz: Nikt nie powinien być zapraszany do kabiny pilotów

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2010-11-03 09:11

O tym, że gen. Błasik "lubił brać sprawy w swoje ręce", ale nie miał uprawnień, by pilotować tupolewy, czy ktokolwiek wywierał presję na załogę prezydenckiego samolotu, i dlaczego polscy oficerowie dyżurni monitorujący lot tupolewa, jeszcze kilkanaście minut po katastrofie szukali lotniska zapasowego dla prezydenckiej delegacji, z płk. Piotrem Łukaszewiczem, byłym pilotem i publicystą, rozmawia Andrzej Grzegrzółka.

Podwozie Tu-154M na miejscu katastrofy (11 kwietnia 2010), www.wikipedia.org / Fot. User: staszewski, PRS Team.net"Rozkazujący", "apodyktyczny", z trudnym charakterem - m.in. tak opisywany jest w ujawnionych przez "Wprost" zeznaniach gen. Andrzej Błasik. Niektórzy świadkowie powiedzieli prokuratorom, że lubił brać sprawy w swoje ręce. Wdowa po jednym z pilotów stwierdziła z kolei, że jej mąż skarżył się na wspólne loty z generałem. To zupełnie nie koresponduje z tym, co o dowódcy Sił Powietrznych RP mówią mi osoby, które go znały.
- Musimy odnieść się ze zrozumieniem do faktu, że osoby, a zwłaszcza członkowie rodzin ofiar tragedii z 10 kwietnia, prezentują opinie dotyczące katastrofy, w tym także na temat udziału w niej gen. Błasika, które są nacechowane silnymi osobistymi emocjami. To można zrozumieć. Jednak twierdzenia, że dowódca SP był w osobistym konflikcie z jednym czy drugim członkiem załogi tupolewa to bardziej tezy wyartykułowane przez autorów publikacji niż opinie kolegów z pułku czy bliskich poległej załogi. To nie miało żadnego związku z tragicznym zakończeniem lotu.

A to, że gen. Błasik często siadał za sterami podczas lotu, gdy nie był członkiem załogi? Jak można interpretować te zeznania?
- Rozmawiamy o dwóch sprawach. Pytanie, na które prokuratura cały czas nie ogłosiła odpowiedzi, to czy gen. Błasik siedział za sterami tupolewa? Sądzę, że badania DNA śladów pozostawionych na fotelach w kabinie pilotów jednoznacznie rozwieją te wątpliwości. Według mojej wiedzy gen. Błasik nie miał uprawnień do pilotowania Tu-154 i niemożliwe, aby się na taki krok zdecydował.

A pozostałe przypadki przejmowania sterów wymienione w zeznaniach?
- Dowódca SP realizował indywidualne szkolenie lotnicze na samolotach Jak-40. Był czynnym pilotem i w przytoczonych w zeznaniach przypadkach korzystał z przywileju dowódczego, iż mając możliwość wykonywania lotów operacyjnych w składzie załogi lub szkolnych z instruktorem, sam mógł zdecydować, że to on wykona dany lot. W takich momentach można zrozumieć rozgoryczenie pilota, który tuż przed wejściem na pokład dowiaduje się, że nie będzie pilotował maszyny. Ta praktyka jest stosowana przez pilotów czynnie wykonujących loty, a jednocześnie przełożonych z wyższych szczebli. Nikt spoza załogi nie powinien znajdować się w kabinie pilotów. Kurtuazyjne wizyty jednak się zdarzają.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ciekawe, że pan płk. Łukaszewicz mówi >Sądzę, że badania DNA śladów pozostawionych na fotelach w kabinie pilotów jednoznacznie rozwieją te wątpliwości.< A przecież oficjalna wersja przebiegu katastrofy głosi, że kabina, tudzież kadłub samolotu rozpadły się na drobne cząsteczki pod wpływem szorowania dachem o podłoże w ostatniej fazie wypadku link np. http://www.zenio.pl/blog/?p=11. Słowa pana Łukaszewicza są czymś nowym. W artykule, który opublikował >WPROST< napisane jest również, że większość ciał znajdowała się w kadłubie zbita w kulę a zatem - kadłub też był. W nic wierzyć nie można, co podają w tej sprawie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ministrateg
  • ministrateg
  • 03.11.2010 22:15

JAK DOWODZILIŚMY TU 154M?
Publikowanie rozmów oficerów z Centrum Operacji Powietrznych nic do sprawy nie wnosi a tylko
powoduje zamieszanie i wywołuje złośliwe komentarze laików. To centrum tym samolotem wcale
nie dowodziło, nie miało nawet takich technicznych możliwości. Rola tego ośrodka sprowadzała
się tylko do zebrania i odnotowania faktu startu samolotu i jego lądowania, pod warunkiem
,że takie informacje do centrum zostaną przekazane. Polska to nie Ameryka i nie posiada
satelitarnego systemu powietrznej łączności radiowej lotnictwa na cały świat, a dowodzenie
naszymi samolotami w powietrzu znacznie odbiega od gwiezdnych wojen. Posiadamy na
wyposażeniu stary analogowy sprzęt z lat siedemdziesiątych XX wieku przystosowany do
samolotów z tego okresu i nic poza tym. Cała nasza technika i infrastruktura lotnicza jest
właśnie z tego okresu. Trochę śmieszy takie zdziwienie bo niby skąd mamy mieć , skoro
przedtem nie mieliśmy a do tego czasu nic nie kupowaliśmy nowego. Zresztą pan Błasik nie
miał czasu na takie sprawy bo uczył się latać i szykował się na wyjazd do Ameryki jako
wybitnie uzdolniony oficer.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jerzy Coras
  • Jerzy Coras
  • 03.11.2010 16:13

@Zaj - "Zaraz się dowiemy, że ktoś przygrywał pilotom na banjo, bo tak chciał najwyższy z najniższych".
A tym samolotem kierowały drżące ze strachu przed krwiożerczym despotą bezwolne istoty? Zdaje się, że bardzo pasowałoby to do Pana teorii nadzianych nienawiścią...
To ja przypomnę, że ten sam kapitan leciał wcześniej z prezydentem do Gruzji i wtedy potrafił postąpić wbrew Kaczyńskiemu, za co został po powrocie nagrodzony przez samego, b.zadowolonego z takiego zachowania - ministra obrony.
Więc opłaciłoby pilotowi jeszcze raz "stanąć dęba"...

Komentarz został ukrytyrozwiń
xxx
  • xxx
  • 03.11.2010 13:56

socjotechnika stosowana .....
Wersja rosyjska podawana już w pierwszych minutach po katastrofie aby wprowadzić zamieszanie.
Jest tak dużo niejasności w śledztwie ,widać że komuś bardzo zależy aby prawda nie została poznana.

Warto zobaczyć jak komentuje sprawę starzy UBecy , ochoczo zabierający głos na w24

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nikt nie powinien być zapraszany, ale nie w prezydenckim samolocie. Zaraz się dowiemy, że ktoś przygrywał pilotom na banjo, bo tak chciał najwyższy z najniższych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
edi
  • edi
  • 03.11.2010 11:38

Z czyjego nadania został szefem?Pytam retorycznie.Może te przymiotniki skierowane pod adresem śp.generała dadzą asumpt do zreformowania wizerunku polskiej armii,a przede wszystkim rozwieje romantyczne wyobrażenie o polskiej kadrze oficerskiej.Armia to proza życia i to w najbardziej brutalnym wydaniu."wojna jest prosta i brutalna i tylko tacy ludzie mogą w niej zwyciężać"-to słowa gen.Pattona.Ludzie "wojska" to nie malowani chłopcy ale bezkompromisowi,pryncypialni ludzie,głodni sukcesów i zaszczytów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.