Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30484 miejsce

Luki w prawie o zastępowaniu zmarłego prezydenta

Tragiczna katastrofa prezydenckiego samolotu wywołała dyskusje dotyczące zapewnienia ciągłości władzy państwowej. Skupiono się jednak na sposobach zapobiegania podobnym tragediom, a w cieniu pozostały równie ważne procedury sukcesyjne.

Zgodnie z artykułem 131 Konstytucji, w wypadku opróżnienia urzędu Prezydenta (z dowolnej przyczyny - może to być śmierć, rezygnacja, złożenie z urzędu wyrokiem Trybunału Stanu, nieważność wyboru, a nawet trwała niezdolność wynikająca ze stanu zdrowia) jego obowiązki przejmuje Marszałek Sejmu. Jeżeli Marszałek Sejmu nie może ich wykonywać, to przejmuje je Marszałek Senatu. Na pozór wszystko wydaje się proste i precyzyjne. Zdaje się to potwierdzać obecny przypadek - procedura sukcesji zadziałała bez żadnych problemów. Jednak warto przyjrzeć się wadom tych przepisów, zanim znajdą one kolejne zastosowanie.

Bronisław Komorowski, Marszałek Sejmu, od śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego pełniący obowiązki Prezydenta RP / Fot. WikipediaPierwszą i podstawową wadą regulacji dotyczących sukcesji prezydenckiej jest stosunkowo krótka lista osób, które mogą przejąć obowiązki głowy państwa. Podróż Prezydenta i Marszałka Senatu (chociaż już nie Marszałka Sejmu) jednym samolotem nie należy do sytuacji wyjątkowych. W wypadku katastrofy jedynym urzędnikiem zdolnym do przejęcia obowiązków Prezydenta jest Marszałek Sejmu. Wystarczy, że i ten ulegnie jakiemuś wypadkowi, a kraj zostaje bez głowy państwa. Po 11 września 2001 r. trzeba też liczyć się z inną możliwością - zamachem terrorystycznym. Cała trójka najwyższych urzędników państwowych, a także premier i większość ministrów często bywają w jednym budynku. Atak podobny do zamachów na WTC i Pentagon nie jest może bardzo realny, ale nie wolno lekceważyć takiego scenariusza.

Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest jak najszybsze zwołanie posiedzenia jednej z izb, aby ta wybrała nowego Marszałka. Ale i w tym zakresie przepisy są niedoskonałe. Do 2008 r. ani regulamin Sejmu, ani regulamin Senatu nie upoważniał nikogo do zwołania posiedzenia w zastępstwie Marszałka (wyjątkiem jest pierwsze posiedzenie izb). Większość konstytucjonalistów była zdania, że w takim wypadku posiedzenie izby mógłby zwołać Prezydent, który jest "gwarantem ciągłości władzy państwowej." Ale oczywiście ten scenariusz nie może być zrealizowany, gdy opróżniony jest urząd Prezydenta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Z artykułu jasno wynika, że hipotetycznie jeśli nie ma Prezydenta, Marszałka Sejmu i Senatu to nasze państwo pogrąża się w chaosie bo nie ma kto zwołać posiedzenia izb parlamentarnych ani też wyznaczyć terminu nowych wyborów prezydenckich. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłby viceprezydent lub też system hierarchizacji vicemarszałków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważam, że w Polsce procedury są w tej kwestii dobre.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Darku ostatnio mówiłeś o tym bardzo szeroko na seminarium. Zgadzam się z Twoimi teoriami w 100%.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.