Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13737 miejsce

Luksusowe katamarany prosto ze Stoczni Gdańskiej

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-08-18 09:33

Kabiny wyposażone są w wysokiej jakości sprzęt hi-fi, odtwarzacze DVD i telewizory plazmowe. Każda ma własną łazienkę wykończoną w marmurze, meble na wysoki połysk i ręcznie szytą tapicerkę. Cena za luksus na dwóch kadłubach wyniosła 3 mln euro! To wizytówka stoczni, jaką Francuz stworzył w Gdańsku.

Francis Lapp na tle swojego nowego dzieła. / Fot. Grzegorz Mehring/Dziennik BałtyckiLuksus z Polski

Jedni uciekają z Polski, bo - jak twierdzą - nie da się tu robić interesów. Duszą się w gąszczu sprzecznych i zawiłych przepisów. Są jednak tacy, którzy na własną prośbę, bez przymusu pakują się w ten gąszcz.
- Każde wodowanie to nasz sukces - mówi Francis Lapp, właściciel stoczni jachtowej w Gdańsku. Francuz, a właściwie już Polak, jak o sobie mówi. - W głębi duszy czuję się Polakiem, moi przyjaciele są Polakami, przyszła żona również, mówię po polsku i jestem już całkowicie zintegrowany z tym krajem.
Codziennie o 6 rano stawia się w swojej firmie, budującej jedne z najbardziej luksusowych katamaranów na świecie. Bo przemysł stoczniowy w Polsce kwitnie. Oczywiście, nie ten związany z budową wielkich tankowców, ale ten "drobniejszy" - jachtowy. Polska nie kojarzy się z luksusem, ale właśnie tu powstają jedne z najnowocześniejszych jachtów na świecie.

A zaczęło się od...

Więc jednak można w Polsce? Dlaczego? Bo tu Francis Lapp znalazł najlepszych fachowców. To on przyjechał do nich, a nie ściągał ich do siebie.
Biznes stoczniowy pana Lappa w Gdańsku zaczął się od... wycieczki.
- Pewnego dnia miałem okazję żeglować na Zalewie Zegrzyńskim i tam właśnie odkryłem moją wielką pasję, łodzie - opowiada Lapp, który w tamtym czasie prowadził w Warszawie firmę wykonującą instalacje elektryczno-sanitarne. - Tamto wydarzenie na tyle mocno zapadło mi w pamięć, że zacząłem zastanawiać się nad produkcją mało znanego wówczas na świecie produktu - luksusowych katamaranów.
Miały być budowane w Polsce - to wiedział od początku. Pod uwagę brane było kilka lokalizacji, m.in. Szczecin i Gdańsk. Pierwsze miasto oferowało korzystniejsze warunki finansowe. Wygrał jednak Gdańsk z gotową infrastrukturą stoczniową (hale, dźwigi, basen stoczniowy) oraz z wykwalifikowaną i doświadczoną kadrą. Zagrały także względy osobiste.
- Wybrałem Gdańsk także ze względu na jego piękno i stoczniową tradycję - dodaje Lapp. - Mój syn, Nicolas, poszedł w moje ślady i trzy lata temu również osiedlił się w Gdańsku. Był to najlepszy wybór w naszym życiu.

Klima, skóra i hi-fi

Stocznia powstała w 2001 roku i już znana jest na świecie. Sunreef Yachts postrzegany jest jako prekursor budowy luksusowych katamaranów.
- Nie skłamię, mówiąc, że na świecie mamy 2 -3 konkurentów. Duże katamarany luksusowe to jest stosunkowo nowy koncept - mówi Lapp. - W chwili, gdy powstała nasza stocznia, na świecie praktycznie nie było jednostek takiego typu. Katamarany postrzegano jako łodzie, a nie jachty. My chcieliśmy to zmienić.
Na początku firma zatrudniała 50 osób. Obecnie jest to 300 osób. Wśród nich są konstruktorzy, doświadczeni rzemieślnicy oraz projektanci z Polski i Francji. Pracownicy fizyczni to wyłącznie Polacy.
- Chcąc odnieść sukces, musieliśmy zainwestować wiele - mówi Lapp. Ile - nie chce zdradzić, jednak dwie hale na terenie stoczni gdańskiej, własne biuro projektowe oraz inżynieryjne musiały sporo kosztować.
Pierwsza jednostka spłynęła na wodę już w 2002 roku. Był to 22,5 metrowy katamaran Sunreef 74 CHE, z aluminiowym kadłubem wybudowany w niecałe 11 miesięcy (czas o połowę krótszy w porównaniu do wielu stoczni francuskich). Cena za luksus na dwóch kadłubach wyniosła 3 mln euro! Pięć kabin wyposażonych zostało w wysokiej jakości sprzęt hi-fi, odtwarzacze DVD i telewizory plazmowe. Każda ma własną łazienkę wykończoną w marmurze, meble na wysoki połysk i ręcznie szytą tapicerkę. Pilotami można regulować zasuwanie rolet i natężenie diodowego oświetlenia. Kabiny są wyciszone i izolowane przy zastosowaniu technologii lotniczej. Oddzielna klimatyzacja każdej kabiny to standard. Wygodne sterowanie jednostką zapewnia zintegrowany system elektroniczny z ekranem dotykowym.
Po raz pierwszy jacht został pokazany w Monako w 2003 roku. Następnie na targach w Cannes, Ft Lauderdale, Paryżu, Miami, Palm Beach. Od tego czasu stał się on wizytówka firmy, polskiej firmy, prezentując możliwości stoczni.
- Nasza oferta obejmuje jednostki, począwszy od 18 - metrowych dwukadłubowców, które cieszą się największym zainteresowaniem, a kończąc na 50 - 60 metrowych, będących chwilowo jeszcze w fazie projektowania - mówi z dumą Lapp. - Po katamaranach żaglowych przyszedł czas na motorowe, na jesieni tego roku zwodujemy pierwszy Sunreef 67 Power.
W zależności od wersji, pod pokładem będą drzemały dwa silniki o mocy 370 KM lub 850 KM. Mocniejsza wersja osiągać będzie prędkość 25 węzłów. Komfort wyposażenia taki, jak w katamaranach żaglowych, dopełni pokład słoneczny (fly - bridge) o pow. 50 m. kw. Cena jachtu zależy od opcji. Ważny jest rodzaj materiału, użyty do produkcji kadłuba (aluminium, kompozyt, węgiel). Różne mogą być też silniki, materiały wybrane na wykończenie wnętrza, czy maszty. Podstawowa wersja najmniejszego jachtu - Sunreef 62 (18 - metrowy) to 1 mln euro. O finalnym wyglądzie jednostki i wyposażeniu decyduje klient. Może także zgłosić się do firmy z własnym projektem w ramach oferty "custom design", czyli wykonania tzw. "na miarę".

Kogo stać na taki luksus?

Na takie łodzie stać naprawdę bogatych pasjonatów pływania. Największy katamaran żaglowy o długości ok. 50 metrów będzie kosztował 20 mln euro. Klientami są Europejczycy, Amerykanie czy Australijczycy.
- W tej chwili mamy jednego znanego klienta. Jego jacht jest w trakcie budowy. Jednakże, na jego specjalne życzenie, nie możemy jeszcze ujawnić, kim jest - tłumaczy Lapp.
O dziwo do stoczni nie zgłosił się jeszcze żaden klient z Polski.
- Wśród potencjalnej polskiej klienteli wciąż krążą stereotypy o niższości polskiej jakości w stosunku to zachodniej, a luksus jest domeną państw za granicą. Ale zapraszamy wszystkich wątpiących do naszej stoczni na naoczne przekonanie się co do jakości naszych katamaranów - przekonuje Lapp.
Teraz myśli o podbiciu Środkowego Wschódu - Emiraty Arabskie, oraz później Indie, Chiny i cały daleki wschód.
Wartość eksportu w 2006 wyniosła 5 mln euro, w tym roku będzie to 10 mln euro, a 2008 szacuje się na ponad 20 mln euro. Wzrost zamównień z całego świata to w głównej mierze wprowadzenie nowoczesnych technologii produkcji oraz dbałość o wysoką jakość. Wprowadzana jest nowa technologia konstrukcyjna, która pozwoli zwiększyć zdolność produkcyjną, która obecnie wynosi 13 jednostek na rok.
- Ponadto, mimo iż katamarany są naszą specjalnością, mamy w dorobku również jednego jednokadłubowca Sunreef 60 MITI. Kolejne będą zwodowane w najbliższych latach. Naszą ambicją jest zwodowanie największych jednostek, jakie mamy w ofercie. W tej chwili jesteśmy na etapie podpisywania kontraktu na 30 metrowy katamaran, a w perspektywie są kolejne - opowiada Francis Lapp, który postanowił udowodnić, że w Polsce można zarobić w branży stoczniowej i do tego wytwarzając naprawdę luksusowy towar.

Katamarany na świecie

W europejskich stoczniach jachtowych w ubiegłym roku zostało wyprodukowanych 130 tys. turystycznych łodzi żaglowych i motorowych, różnej maści i rozmiarów - wynika z raportu The British Marine Federation. W trzydziestu krajach kontynentu zarejestrowanych jest ok. 6 milionów łodzi. Roczne obroty przemysłu jachtowego szacowane są na 13 mld euro. Sprzedaż luksusowych katamaranów to jednak znikomy ułamek rynku. W Europie produkuje je kilka stoczni. Catana Groupe Poncin z Francji ma w ofercie katamarany żaglowe o długości od 43 do 62 stóp. Latem tego roku zwodowany zostanie pierwszy katamaran o długości 87 stóp. Stocznia Lagoon - także francuska - należąca do Grupy Bénéteau oferuje katamarany o długości od 37 do 67 stóp. Kolejną francuską stocznią jest Fountaine Pajot. Największe oferowane przez nią jednostki mają długość 60 stóp. W ubiegłym roku ze sprzedaży luksusowych katamaranów osiągnęła przychody wysokości 40 mln euro. Zatrudnia 400 pracowników. Poza Europą najbardziej znani producenci to amerykańskie firmy: Leopard Catamarans US z Ft. Lauderdale na Florydzie oraz Voyage Yachts oferujące jednostki o długości do 57 stóp.

Polska-Jachtowa potęga

W Polsce zarejestrowanych jest ok 845 firm zajmujących się produkcją oraz naprawą jachtów. Po latach zastoju Polska stała się zagłębiem przemysłu szkutniczego. Branża ta daje zatrudnienie tysiącom szkutników, producentów masztów, lin stalowych, okuć ze stali nierdzewnej, tkanin szklanych, żywic, żagli, lin, osprzętu, elementów wykończeniowych. Eksport jachtów oraz łodzi różnych rodzajów wynosi około 500 mln złotych. Rocznie sprzedajemy ponad 6 tys. jachtów. W zdecydowanej większości są to kilkumetrowe jednokadłubowe jachty żaglowe. Największymi odbiorcami są Niemcy (wartość eksportu - ok. 70 mln zł) i Francuzi (ok. 100 mln zł). Duże zainteresowanie istnieje również ze strony Holandii, Wielkiej Brytanii oraz Norwegii.

Jacek Klein
-
Dziennik Bałtycki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Daniel
  • Daniel
  • 28.02.2011 23:51

Nie trzeba mieć od razu nie wiadomo ile milionów euro, żeby kupić luksusowy katamaran. Podobne, tylko nieco mniejsze i nie tak drogie katamarany można kupić np. od Nautitecha (w Polsce -> www.sunrisebay.pl). Ale generalnie super zabawki! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też taki chce:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.