Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8547 miejsce

Luksusy w izbie wytrzeźwień, by zapobiec samobójstwom

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-07-27 12:25

W krakowskiej izbie wytrzeźwień za 250 zł pensjonariusz ma luksusowe warunki: całodobową opiekę lekarza i terapeuty, łazienkę, podłogowe ogrzewanie i kuloodporne szyby. To wszystko dla bezpieczeństwa pacjentów - zapewnia dyrektor ośrodka, która ma także w planach odtwarzanie trzeźwiejącym gościom izby muzyki relaksacyjnej. Te zbytki mogą dziwić. Po co pijanym np. kosztowny system ogrzewania podłogowego?

Dyrektor izby wytrzeźwień Elżbieta Damasiewicz-Gudzowska przyznaje, że ma on chronić pacjentów ośrodka przed... samobójstwami. - W swojej 13-letniej praktyce często spotykałam się z tym, że osoby trzeźwiejące w izbie popadają w depresję i próbują się zabić. Wystarczy byle co: klamka, kratka, żeby się powiesić - mówi. W placówce przy ul. Rozrywki spał ostatnio mężczyzna, który postawił łóżko na sztorc i próbował się powiesić na porwanej koszulce.

W dwunastu pokojach dla trzeźwiejących nie ma wystających elementów. Zlikwidowano klamki okienne, a okna są zamontowane na stałe. Tylko po co kuloodporne szyby? Dyrektorka tłumaczy, że dzięki mocnemu szkłu nie trzeba było montować krat, na których chcieli się wieszać pensjonariusze.

Weszli, zabrali, wyszli


Takie okna przydają się też, gdy koledzy pensjonariuszy próbują ich odbić. - Zdarzyło się, że rzucali kamieniami - przyznaje Elżbieta Damasiewicz. Próba odbicia jednego z trzeźwiejących raz się nawet powiodła. Przyszło po niego trzech osiłków, a w izbie trzy kobiety: terapeutka, lekarka i dyspozytorka. Weszli, nastraszyli kobiety i zabrali kolegę. Po tamtym wydarzeniu dyrektorka kazała zamontować dwie kamery na zewnątrz, żeby dyżurny widział, kto się zbliża.Choć humanitarna i niemal luksusowa, izba wytrzeźwień przytulnie nie wygląda... / Fot. Fot. Katarzyna Prokuska, Gazeta Krakowska

Tylko nie wytrzeźwiałka


Monitoring wewnętrzny działa od siedmiu lat. Każdą salę dyżurni widzą na ekranach. Pilnują, by trzeźwiejący nie zrobili czegoś złego sobie lub koledze. Dyrektorka podkreśla jednak, że kładzie nacisk na humanitarne traktowanie pensjonariuszy. Stąd nie stosuje się tu np. polewania pijanego zimną wodą z węża. - To barbarzyńskie metody, które, mam nadzieję, należą do przeszłości - tłumaczy Damasiewicz. Krzywi się na nazywanie osób, które do niej trafiają, "zatrzymanymi", a swojej placówki - "wytrzeźwiałką". - Przyjąć, wytrzeźwić, wypisać... po co? - pyta. Zaznacza, że w izbie działa punkt konsultacyjny dla alkoholików-pensjonariusze, ale także osoby z zewnątrz mają terapeutów na życzenie. Walczy o przemianowanie placówki z sucho brzmiącej "izby" na "ośrodek pomocy".

Niech trzeźwieją za swoje


Pół roku temu krakowscy radni PO uparli się, żeby przerobić lub nawet zlikwidować izbę wytrzeźwień. - Co roku z budżetu miasta wydajemy kilka milionów złotych na jej utrzymanie, bo ściągalność opłat za pobyt jest bardzo niska - przekonuje Łukasz Osmenda. Projekt reorganizacji placówki, nad którym pracują radni, ostatecznie nie zakłada likwidacji ale prywatyzację. - To zmniejszy koszty - tłumaczy radny, ale dyrektor Damasiewicz to nie przekonuje. Wskazuje ona na "wrodzoną" nierentowność podobnych instytucji. Na razie pomysł został jednak odłożony, bo radni czekają na projekty ustawy regulującej los zakładów budżetowych (krakowska izba ma taki status). Tymczasem pani dyrektor nie daje za wygraną i wprowadza w swojej placówce kolejne innowacje. Na co dzień najważniejszy jest dla niej ogródek, który z pomocą pracowników własnoręcznie zasadziła przed izbą.

Muzyka ich ułagodzi


- Myślę też o zamontowaniu w pokojach głośników i włączaniu trzeźwiejącym muzyki relaksacyjnej - zdradza dyrektor Damasiewicz. - W Rudzie Śląskiej dyrektor, muzyk, zastosował podobne rozwiązanie. Podobno działa. Sprawdziliśmy czy w izbach wytrzeźwień w innych miastach przeprowadza się podobne inwestycje. Dyrektor szczecińskiej placówki Grzegorz Loszak nie widzi możliwości innowacji, gdyż liczący sobie 50 lat budynek wymaga ciągłych napraw. Gdyby jednak dysponował odpowiednimi funduszami, zamontowałby ogrzewanie podłogowe, zapewnił całodobową opiekę terapeuty oraz wprowadził punkt konsultacyjny. Możliwości unowocześnienia izby wytrzeźwień nie ma też Wrocław. Pracownicy tamtejszej placówki popierają jednak inwestycje przeprowadzane w Krakowie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Byle na izdebce nie było lepiej niż w domu (albo na dworcu) bo ludziska przyzwyczają się do picia "mieszkaniowego"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

E...... cóż mogę powiedzieć ? uf....bylem na izbie wytrzezwień w krakowie ha! miałem tam najleprzego kaca w życiu powaga!!!! a to świadczy o tym że idzemy w stronę praw człowieka no choroba jaka jest alkoholizm powoduję głębokie depresje a co za tym idzie myśli samobujcze a jak człowiek budzi się w warunkach nie urongajacych człowiekowi to od razu czuje się lepiej gratuluję wogóle pomysłu!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

2. Ale trzeba by zmienić prawo w tym kierunku, aby było prawne... A jak my za gościa płacimy (bo on nie ma albo nie chce dać) to jest prawne?

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. *W placówce przy ul. Rozrywki * - nazwa wymowna.
2. Dlaczego nie płaca za pobyt? Ściągalność zbyt niska? A nie można ludzim na miejscu kredyt wystawić w banku? Taki dyrekot placówki bylby jednoczesnie ajentem bankowym i na miejscu by wypisał wszystkie dokumenta. Albo by ktoś z banku przyjechał. Niespłacone kredyty byłyby dopiero pokrywane przez miasto.
Albo niech rodzina wykupi gościa.
3. Czy na Zachodzie rownież są izdebki?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.