Facebook Google+ Twitter

Lustereczko powiedz przecie, kto mnie nawyzywał w internecie

Pozory anonimowości w internecie szkodzą nie tylko osobom zniesławianym i ukaranym zniesławiającym, ale - choć nie bezpośrednio - nam wszystkim. Nie dajmy się.

 / Fot. http://www.publicdomainpictures.net/view-image.php?image=909Stwierdzeniem, że w internecie nie ma anonimowości raczej nikogo nie zaskoczę. Szczególnie tutaj, na Wiadomościach24.pl, gdzie wyraźne zasygnowanie swoich słów imieniem i nazwiskiem, a także pokazanie się na zdjęciu jest wręcz w dobrym tonie. Zaprezentowanie swojej osoby stało się standardem nie tylko tutaj, ale i u takich społecznościowych gigantów jak nasza-klasa czy grono.net. Świadczy to o rosnącej odpowiedzialności za swoje słowa, bez względu na to czy je wypowiadamy czy wstukujemy na klawiaturze. Czytelnik zdecydowanie poważniej traktuje wypowiedzi konkretnej osoby, do której w razie potrzeby można dotrzeć - napisać i spodziewać się odpowiedzi. Skoro podaliśmy imię, nazwisko, w profilach mamy zdjęcia - to czemu nie mieli byśmy dbać o swój wizerunek, w końcu jest nam dany tylko jeden, na całe życie.

Beztroskie czasy operowania nickname’em i awatarem co prawda nie odeszły, ale nadal są - no właśnie - beztroskie. Na większości forach internetowych i platformach komentatorskich czy agregatach treści przeróżnych, wszędzie tam nadal kultywowana jest mityczna anonimowość. To co w istocie daje nam anonimowość, to możliwość ucieczki od naszych własnych poglądów. Kusi perspektywa burzliwej dyskusji, wymiany argumentów, walka na wirtualną śmierć i życie ze swoim równie wirtualnym przeciwnikiem, a w przypadku przegranej lub gdy delikwentowi po prostu się odechciewa - znika, zmienia nick, mało tego, przez nikogo nie zauważony zmienia pogląd. W takim kontekście owszem można mówić o tym, że wzburzone sieciowe fale wciąż oferują swoim surferom anonimowość.

Gorzej gdy zamiast argumentów, które w spektakularny sposób mają rozłożyć oponenta na cyfrowe łopatki, nasz wirtualny delikwent serwuje garść obelg i pomówień. Może się okazać, że czar pryśnie i w skrzynce pocztowej - tej jak najbardziej realnej - znajdzie on wezwanie na policję lub do sądu. Skąd ta korespondencja? Odrobina teorii. Artykuł 212 §1 kodeksu karnego stwierdza, że „kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.” Ściganie za pomówienie odbywa się z oskarżenia prywatnego (212 §4 k.k.), co oznacza, że sporządzamy swój własny akt oskarżenia i wskazujemy w nim osobę oskarżoną, zarzucany czyn i dowody. Dowody to stosunkowo prosta sprawa, należy możliwie najwierniej udokumentować cudze słowa: - Zrobić zrzut z ekranu, skopiować korespondencję e-mailową, gg, czatu, skype’a itd - podpowiada Agnieszka Hamelusz z Komendy Głównej Policji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Po przeczytaniu tego tekstu poczułam się lepiej i za to + :) Mam nadzieję, że nie będę musiała nigdy wykorzystywać zdobytej teraz wiedzy. Dobrze, że "anonimowi" pomawiacze nie są bezkarni!! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.03.2009 15:55

Prawda jest też taka że dowolnie wybrany człowiek może np tu na w24 utworzyć profil o dowolnym nazwisku i imieniu oraz wkleić jakieś losowo wybrane zdjęcie najlepiej przedstawiające obywatela innego państwa bo wtedy trudniej o wpadkę i całkowicie legalnie używać takich danych do dowolnego obsmarowywania innych. Przy odrobinie wiedzy o sieciach wifi można to robić całkowicie bezkarnie co zupełnie przeczy tezie postawionej przez autora artykułu że anonimowość jest możliwa teoretycznie tylko poprzez kafejki internetowe a wszystkie inne działania można bez problemu powiązać z osobą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) "Każdy zakamarek sieci jest inny, dokładnie tak jak w prawdziwym życiu, wszędzie mogą obowiązywać nieco inne obyczaje, jednak oparte o uniwersalne zasady kultury wypowiedzi. Wybierzmy więc jeden, unikalny pseudonim i używajmy go wszędzie, ważąc każde słowo, tak jakby nasi rozmówcy stali tuż obok. Wykorzystajmy internet do trenowania tylko pozytywnych cech charakteru, a odpowiedzialność za swe słowa to jedna takich cech. "

Komentarz został ukrytyrozwiń

To smutna prawda! Fora internetowe, zarówno te w wielkich portalach, jak i lolane są zdominowane głównie przez post-ciarzy, cierpiącymi na nadmiar wolnego czasu a na brak mądrzejszego zajęcia, ktorych ulubioną rozrywką jest obrzucanie blotem, wyzwiskami i niewybrenymi, często wulgarnymi epitatetami adersarzy. To nie tylko wyraz braku indywidualnej kultury, to groźne zjawisko spoleczne, ktoremu nalezy się przeciwstać. Mozna oczywiście nie uczsyniczyć w takich niewybrednych dyskusjach, ale raczej pożadane były jakies rozaśadne ustalanie wyższego rzędu, jakies unormowania, jakies wspólne decycje zmiarzajće do zlikidowania powszechnej anonimowości na forach, która raczej szkodzi istocie sprawy niz pomaga. Można pokusic sie o pozostawienia jakiegos marginesu spraw i tematow, ktore uzasadnialyby zachowania anonimowosci, ale rzeczą pożądaną powinna byc spersonalizowana otwartośc gloszenia publicznych wypowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytałem parę lat temu że w Korei Południowej z powodu licznych przypadków samobójstw pod wpływem szykanowania przez anonimowych internautów (w tym jedna jakaś piosenkarka ponoć) postanowiono, ogólnie to nazywając, 'zlikwidować anonimowość'. I w sumie nic złego w pewnym sensie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Wykorzystajmy internet do trenowania tylko pozytywnych cech charakteru, a odpowiedzialność za swe słowa to jedna takich cech".
Pełna zgoda! - odpowiedzialność za słowo; tak często jej tu brakuje ...
Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fora internetowe jeszcze nie są takie najgorsze (choć oczywiście zdarzają się wyjątki). Radzę poczytać komentarze pod newsami w największych portalach, np. na Interii. Tam to dopiero dzieją się prawdziwe cuda. Nawet był niedawno w "Pressie" cały artykuł na ten temat. Kultura polskiego internetu niestety nadal pozostawia wiele do życzenia.

Może dobrym rozwiązaniem byłaby prosta zmiana: przy opcji dodawania komentarza, pola na podpis nie oznaczać jako "nick/pseudonim", tylko jako "imię i nazwisko". Myślę, że mogłoby to pohamować falę wulgarnych czy obraźliwych komentarzy, bo część ludzi faktycznie zaczęłaby podpisywać się imieniem i nazwiskiem, a pozostałym przynajmniej przeszłoby przez myśl: może ktoś sprawdza, czy faktycznie podałem imię i nazwisko? Może nie warto się męczyć, skoro pewnie odrzucą mój komentarz, skoro proszą o prawdziwe dane a ja ich nie podam?

Takie rozwiązanie stosuje np. The Times. Niestety chyba jeszcze żaden z polskich serwisów na to nie wpadł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.