Facebook Google+ Twitter

Lustrować czy nie lustrować? Oto jest pytanie

W latach 60. w kręgu krakowskiego "Tygodnika Powszechnego" działało wielu agentów SB.

Historię jednego z nich Antoniego Ochenduszko, dyrektora administracyjnego w TP opisuje Roman Graczyk w książce "Tropem SB. Jak czytać teczki". Przykład jego współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa pokazuje, że problem tajnych współpracowników nie jest tak łatwy, jak się wydaje zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom lustracji.
Ochenduszko, były przedwojenny policjant, jest człowiekiem w zaawansowanym wieku. Nie ma żadnych problemów życiowych ani finansowych. Stary kawaler, mieszkający w Krakowie i pracuje w "Tygodniku Powszechnym". Ma pecha, bo przypomina sobie o nim SB. Wezwany, po kilku spotkaniach zgadza się na współpracę i podpisuje stosowne oświadczenie. Jednak później, co widać dokładnie w materiałach, notorycznie się od tej współpracy wymiguje, a następnie wprost jej odmawia. Ostatecznie SB rezygnuje z jego współpracy.

Dlaczego przykład Ochenduszki jest znamienny? Pokazuje bowiem naocznie kłopoty jakie z lustracją, a w szczególności z listą tajnych współpracowników będą mieli lustratorzy. Jeśli weźmiemy pod uwagę literę prawa, a w szczególności nową ustawę o lustracji, to Ochenduszko powinien się znaleźć na liście TW, która ma niebawem powstać. Jednak gdy zagłębić się w dokumenty, które przytacza Graczyk, wówczas widać, że jego zobowiązanie było tylko wybiegiem, a tak naprawdę Ochenduszko zrobi łwszystko by się uwolnić od SB. Nie znajdziemy w materiałach o Ochenduszce - które są kompletne, czegoś co wskazywało by na to, że zrobił komuś coś złego.

Niestety nowa ustawa o lustracji zakłada, że powstanie lista i właściwie tylko lista agentów. Na tej liście znajdą się ludzie często niewinni, którzy po prostu mieli pecha i znaleźli się w złym miejscu i o złym czasie, a ich jedyną winą jest, że podpisali zobowiązanie. Z drugiej strony - o czym pisze Graczyk - dając przykład innych postaci, nie znajdą się na niej - nie bójmy się tego słowa- kanalie, które zobowiązania nie podpisały. No i masz tu sprawiedliwość.

Ze stosunkiem do lustracji jest jak z klasycznymi listami do redakcji. "Uwielbiam Waszą gazetę i uważam, że jest świetna, ale..." i tu następuje to osławione "ale" w postaci np. kalumnii i zarzutów. Podobnie jest z przeciwnikami i zwolennikami lustracji. Wszyscy mówią, że są za, ale...
Różnice są fundamentalne. Jeśli odrzucić powody polityczne czy osobiste, które skłaniają niektórych przeciwników i zwolenników za opowiedzeniem się za którąś z opcji, to tak naprawdę lustracja sprowadza się do odpowiedzi na pytanie: Czy jesteś za sprawiedliwością? Każdy rozsądny człowiek powie, że oczywiście tak! Jednak w przypadku lustracji, sprawiedliwość nie dla wszystkich znaczy to samo.

Zwolennicy lustracji mówią: za winy należy się kara. Człowiek powinien odpowiadać za złe postępki. Trudno odmówić temu racji, bo jeśli za kradzież, oszczerstwo odpowiadamy, to za donoszenie i wyrządzanie zła również. Przeciwnicy na to: ale winę trzeba udowodnić, a dopóki to nie nastąpi, należy przyjąć, że człowiek jest niewinny. Lepiej tysiąc winnych nie karać, niż jednego niewinnego skrzywdzić. Też trudno się z tym nie zgodzić. Do tego dochodzi spór o wiarygodność materiałów peerelowskich służb (akurat ocena, czy ktoś podpisał zobowiązanie czy nie nie stanowi obecnie problemu co wynika z procedury archiwizowania materiałów przez SB), ich dostępność - no i oczywiście fakt, że zostały dość poważnie przetrzebione.

Specjalnie wybrałem przykład, który jest wodą na młyn przeciwników lustracji. Bo...osobiście podobnie jak pewnie większość Polaków mam na ten temat swoje zdanie. W tym wypadku brzmi ono "Lustrować, ale...". To "ale", to ujawnienie materiałów SB i ich dostępność np. w internecie. Każdy z nas powinien - o ile go to interesuje - ocenić na podstawie dokumentów - postępowanie interesujących go osób. Nie czarujmy się, przecież nie chodzi o sąsiada z naprzeciwka - ale polityków czy dziennikarzy. Tylko ujawnienie - można się spierać jakiego zakresu materiałów - daje szanse na rozwiązanie problemu. Dzięki takiemu ujawnieniu dla każdego stanie się jasne, że Ochenduszko nie był winny, chociaż z pewnością znajdzie się na liście.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jeśli prawda ma doprowadzić do zgorszenia, to lepiej zgorszyć niż zataić prawde - Grzegorz Wielki.
Ujawnienie prawdy oznacza, że padnie nie jeden tzw, autorytet moralny.

http://blogpolityczny-hrabia-eryk.blog.onet.pl/

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Lepiej tysiąc winnych nie karać, niż jednego niewinnego skrzywdzić." Otóż nie. Trudno się zgodzić z tym typowym dla pseudointelektualistów bełkotem. Rozsądny człowiek wie, że każde działanie obarczone jest ryzykiem. Jednak świadomy tego podejmuje je często. Każdy wojskowy planista WIE, że straty będą zarówno po stronie żołnierzy jak i cywilów. O decyzji podjęcia akcji decyduje ich przewidywana skala a nie fakt czy w ogóle istnieje ryzyko czy nie. Bo ono istnieje zawsze. Pomyłki sądowe zdarzają się i będą się zdarzać. Czy to oznacza, że zgodnie z powyższym twierdzeniem, mamy zrezygnować z sądzenia przestępców? Mamy zrezygnować z komunikacji ponieważ wypadki się zdarzają? Ba, codziennie, o czym wszyscy wiedzą, świadomi, pijani, potencjalni mordercy wsiadają do aut. Bzdura? Więc dlaczego akurat lustracja budzi takie emocje? Niemcy i Czesi rozwiązali problem. Czy nas jeszcze nastepne dwudziestolecie mają straszyć widma teczek? Dalej ma trwać ten obrzydliwy szantaż polityczny, który się odbywa? Jakieś kolejne raporty (tym razem WSI ) wyciągane po kawałeczku, bo przecież straszaka musi wystarczyć na całą kadencję.
Niech więc ruszy ta cała lawina na poziomie poszczególnych, jednostkowych spraw. Pan Ochenduszko z pewnością zdoła się obronić, choć pewnie kilka razy do sądu będzie musiał się pofatygować. Zamieńmy wreszcie bez mała osiemnaście lat panującego, ogólno-narodowego szantażystę, zawierającego się w słowie "LUSTRACJA", na tysiące jednostkowych, potencjalnych spraw, które zgodnie z wolą stron będą rozstrzygane bądź nie. "Zabetonowanie" problemu, abstrahując od jego wymiaru moralnego, nie uwolni nas od gdybania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.