Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39502 miejsce

Lwów. Marsz Chwały UPA i SS Galizien. Wkrótce marsz na Kijów?

Narody zapatrzone w przeszłość i własną rzekomą doskonałość są skazane na powtarzanie dawnych błędów i zbrodni. "Mój honor znaczy wierność" - było wypisane na odznace SS-manów, noszonej we Lwowie. W Kijowie zaś znów odbierał hołdy Lenin.

Sonda

Przyszłość Ukrainy w jej obecnych granicach to najprawdopodobniej:

Co prawda, w dzisiejszym oszalałym świecie nietrudno o smutniejsze i bardziej niepokojące widoki niż przedwczorajszy Marsz Chwały UPA, wystawa tamtejszego (pożal się ludu) Muzeum Walki Narodowo-Wyzwoleńczej (rok bieżący jest Rokiem UPA we Lwowie), a z drugiej strony wymierzony w czarne i brunatne kurtki marsz czerwonych. Mimo wszystko przykro na to patrzeć i dowiadywać się o tym. Palenie flag, wieszanie portretów zmarłych na szubienicy... Na tle tego wszystkiego pojawia się przywódca najsilniejszej współczesnej partii nacjonalistów zachodnioukraińskich - Ołeh Tiahnybok, występując w wiadomościach telewizji
EuroNews w roli mesjasza politycznego, głoszącego w Kijowie, że przyszedł, aby przynieść miecz. Do wyboru, po rosyjsku i po ukraińsku.

Trzy tysiące milicjantów musiały oddzielać od siebie członków i zwolenników Wszechukraińskiego Zjednoczenia „Swoboda” oraz Komunistycznej Partii Ukrainy. W przeciwnym wypadku nie sposób byłoby chyba uniknąć, aby się nawzajem pozabijali. Zresztą działacze obu stron nie przebierali ni w słowach, ni w gestach. „Musimy pamiętać, że jest również inna droga. Jeśli nie uda się zapewnić powstania państwa ukraińskiego w inny sposób, to musimy się wewnętrznie przygotować także na ukraińską rewolucję. Rewolucję w imię wyzwolenia narodowego i sprawiedliwości społecznej” - przytaczam jego słowa we własnym tłumaczeniu z EuroNews. W tym czasie wschodnioukraińscy komuniści spalili czerwono-czarny proporzec OUN-UPA, a potem zanieśli go na Kurhan Sawura, aby go tam rozedrzeć na nitki. Ustanowili też warty wokół pomnika Lenina, aby ktoś czasem nie oblał farbą podobizny kata narodów Rosji oraz krajów sąsiednich albo i gorzej.

Podczas, gdy zabawiano się tak na wzgórzu nazwanym na cześć jednej z postaci z powieści Maksyma Gorkiego, czołowego „pisarza proletariackiego”, na którym w czasie drugiej wojny światowej żołnierze Hitlera i Stalina udowadniali długo i zaciekle, która z dwóch walczących tam armii skuteczniej zabija, we Lwowie toczyła się wytrwała praca nad utrwaleniem pamięci... Czyjej? No cóż, jak w tytule. W Kijowie ludzi o nadzwyczaj radykalnych poglądach politycznych zebrało się po parę tysięcy. W dawnej stolicy Halicza było ich mniej więcej dziesięć razy mniej. Jednak też było na co zwrócić uwagę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Tak, panie Bartoszu, ale Winnica to całkiem inne realia niż np. Iwano-Frankiwsk, gdzie Svoboda ma naprawdę duże poparcie.

Co do Kryjówki, to varenky owszem, może i dobre, ale drogie, nawet jak na Ukrainę. W Kryjówce bardziej urzekł mnie właśnie ten folklor, o którym pan pisał. Także polecam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Bartosz Kuczer Dziękuję za ciekawy komentarz. Zdaję sobie sprawę, że głęboko przekonani, że tylko oni mają rację czciciele UPA to margines społeczeństwa ukraińskiego. W Winnicy i w ogóle na Podolu jest ich garstka, bo tam UPA w czasie wojny nie działała. Jest to problem dla samej Ukrainy, a we współpracy polsko-ukraińskiej nie stanowi nie dającej sią przezwyciężyć przeszkody. Nie biję na trwogę, a tylko włączam dzwonek ostrzegawczy. Taki jak w tramwaju, który podjeżdza na zatłoczony przystanek: proszę odsunąć się od toru tego pojazdu. Toteż do wskazanej przez przedmówcę restauracji moja noga nie wstąpi. Opowiadam się za porozumieniem i współpracą między narodami, ale nie za dawaniem jakiegokolwiek wiatru w żagle ideologiom totalitarnym. Bez względu na to, czy w skali międzynarodowej ktoś dostrzega problem ideologii OUN-UPA czy nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim skromnym zdaniem, tegoroczne manifestacje czcicieli UPA oraz komunistów, na samej Ukrainie przeszły bez większego echa. Nasz Wschodni Sąsiad, w chwili obecnej żyje zbliżającymi się wyborami, oraz poszukiwaniem zabójcy ochroniarzy jednego ze stolicznych supermarketów. W mieście w którym mam przyjemność pracować ( Winnica ok. 400 tys. mieszkańców ) na pikietę UPA przyszła garstka osób, ktróre zresztą szybko się rozeszły. W każdym kraju mamy do czynienia z fanatykami - zgadzam się w stu procentach, są oni niebezpieczni - owszem. Na Ukrainie UPA przybiera charakter folkloru, na którym można zrobić biznes ( Restauracja Kryivka - stylizowana na bunkier partyzantów ).
Myślę, że nam też potrzeba nieco więcej dystansu i zamiast dziś o wracać do rezunów pomyśleć o możliwości większej współpracy chociażby ekonomicznej z Ukrainą.
Pozdrawiam serdecznie, a jeśli ktoś już ten dystans ma i będzie we Lwowie to polecam pierogi w Kryivci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ze swej strony nie żywię absolutnie żadnych ujemnych uczuć w stosunku do narodu ukraińskiego. Powtórzę to za każdym razem. Niepokoją mnie natomiast te wszystkie ekstremy. Nowoczesny nacjonalizm, mający jednoznaczny program działania na rzecz wszystkich uczciwych mieszkańców kraju, jednoczący ich wokół wspólnych wartości, w obecnych czasach przegięć globalizmu byłby moim skromnym zdaniem jak najbardziej na miejscu. Natomiast wmuszanie Bandery i Szuchewycza ludziom, których przodkowie walczyli w Armii Radzieckiej albo w radzieckiej partyzantce, niekoniecznie podziwiającym przy tym Stalina czy Lenina, jest po prostu pchaniem ich w ramiona Rosji. W dzisiejszym wydaniu największego dziennika ukraińskojęzycznego "Den'" jest komentarz redakcyjny, utożsamiający akceptację kultu UPA z dojrzałością obywatelską. W wersji angielskiej:

Test for political matureness
Ukraine marks the 70th anniversary of the UPA
http://www.day.kiev.ua/236840/

No to chyba ktoś już go nie zdał :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczerze mówiąc nie wiem co mam o tym myśleć... jeżdżę często na Ukrainę i widzę co się tam dzieje. Jest to oczywiście niepokojące. Mam tam sporo przyjaciół i tym bardziej mnie to martwi. Zwłaszcza, że ten nacjonalizm wzrasta w skutek fatalnych działa Janukowycza, który chce nasycić swoich rosyjskich wyborców, zapominając że jest prezydentem Ukrainy (nauczyłby się w końcu dobrze języka państwowego).

Svoboda balansuje na na poziomie 5 proc. (czyli progu wyborczego), ale inna sprawa jest tutaj równie ważna. Ugrupowanie to przestało być kompletnie marginalizowane, bo choćby Arsenij Jaceniuk układał się ze Svobodą co do obsadzenia okręgów jednomandatowych (żeby nie przeszkodzili sobie na tyle, by mogło to dać mandat Partii Regionów). A postulaty Svobody są naprawdę zatrważające.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.