Facebook Google+ Twitter

Łyżwiński czyta, prokuratura czeka

Akt oskarżenia w sprawie seksafery skierowany zostanie do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim – dowiedzieliśmy się ze źródeł bliskich śledztwu. Kiedy tylko Stanisław Łyżwiński skończy czytać akta.

Stanisław Łyżwiński / Fot. PAWEŁ ŁACHETA/EXPRESS ILUSTROWANYŚledztwo w sprawie seksafery w Samoobronie w praktyce już się zakończyło. Akt oskarżenia jest gotowy i czeka na podpisanie. Jak się dowiedzieliśmy skierowany zostanie do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Informacji nie chce potwierdzić Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która prowadziła śledztwo. Nie zaprzecza jej także, a naciskany ucina: - O wszystkim poinformujemy, kiedy dokument zostanie podpisany.

Kopania nie chce też wypowiadać się na temat tego, kiedy akt oskarżenia zostanie wysłany do sądu. - Trwają ostatnie czynności – wyjaśnia. - Podejrzany Stanisław Ł. nie skończył zapoznawać się z aktami sprawy. Będzie kontynuował ich czytanie od poniedziałku, 11 lutego – uzupełnia rzecznik.

Stanisław Łyżwiński, były poseł Samoobrony, jest głównym podejrzanym w śledztwie dotyczącym afery praca za seks w Samoobronie. Aresztowany został w końcu sierpnia ubiegłego roku, po uchyleniu przez Sejm immunitetu poselskiego. Prokuratura postawiła mu siedem zarzutów: gwałtu, żądania i przyjmowania korzyści osobistych o charakterze seksualnym, wielokrotnego usiłowania seksualnego wykorzystania i wykorzystywania Anety Krawczyk oraz trzech innych kobiet, nakłaniania Krawczyk do usunięcia ciąży i podżegania do porwania biznesmena. Łyżwiński nie przyznał się do winy. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Aktem oskarżenia ma być również objęty Andrzej Lepper. Przewodniczący Samoobrony podejrzany jest o seksualne wykorzystywanie Krawczyk oraz usiłowanie doprowadzenia do obcowania płciowego działaczki swojej partii z Lublina. On także nie przyznał się do winy. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Zarzuty postawiono także dwóm byłym członkom Samoobrony. Franciszek I. z Myślenic podejrzany jest o poplecznictwo i podżeganie do składania fałszywych zeznań, a Pawłowi G. z Tomaszowa zarzucono poplecznictwo i grożenie Krawczyk śmiercią. Mogą oni zostać skazani na kary po 5 lat więzienia.

Jeden z wątków seksafery, dotyczący Jacka Popeckiego – byłego asystenta Łyżwińskiego i obecnego radnego Sejmiku Województwa Łódzkiego – zakończył się już aktem oskarżenia. Proces Popeckiego rozpoczął się 2 października, toczy się przy drzwiach zamkniętych przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie i powoli dobiega końca. Radny Sejmiku oskarżony jest o nakłanianie Krawczyk do przerwania ciąży, podawanie jej oksytocyny – środka poronnego przeznaczonego dla zwierząt, grożenie Krawczyk śmiercią, a także namawianie jej – gdy seksafera ujrzała światło dzienne – do odwołania wszystkich zeznań obciążających Łyżwińskiego i Leppera, w zamian za co miałaby mieć zapewnione utrzymanie do końca życia.

Największa afera polityczno-obyczajowa IV Rzeczypospolitej ma również wątek finansowy. Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim prowadzi śledztwo w sprawie oszukania kilkudziesięciu członków i sympatyków Samoobrony, którzy w 2002 roku zamierzali startować w wyborach samorządowych. Kandydaci na radnych byli wówczas informowani przez Anetę Krawczyk, dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego w Tomaszowie Mazowieckim, że muszą wpłacać pewne kwoty na cele kampanii wyborczej. Krawczyk wiedziała tymczasem, że pieniądze mają być przeznaczone na prywatne potrzeby ówczesnych posłów Łyżwińskiego i Waldemara Borczyka oraz jej samej. I tak też się stało. Z partyjnej kasy zniknęło – jak wynika z ustaleń piotrkowskiej prokuratury – około 60 tysięcy złotych.

Krawczyk – przesłuchana już w charakterze podejrzanej – wyjaśniła, że nie wzięła nawet części tych pieniędzy, i że wykonywała polecenia swojego przełożonego nie wiedząc, iż popełnia przestępstwo. Łyżwińskiemu nie zdołano jeszcze przedstawić zarzutu, ponieważ łódzka Prokuratura nie zgadza się na przewiezienie go do Piotrkowa. - W tej sytuacji prokurator prowadzący sprawę prawdopodobnie pojedzie do Łodzi i w areszcie przesłucha podejrzanego.
Borczyk z kolei nie stawił się w Piotrkowie i ponownie będzie wzywany do tutejszej prokuratury.

Seksafera wyszła na jaw pod koniec 2006 roku. 4 grudnia w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł zatytułowany „Praca za seks w Samoobronie”. Powstał na podstawie zwierzeń Krawczyk. Opowiadała ona, że pracę w biurze poselskim w Tomaszowie dostała w zamian za uprawianie seksu z Łyżwińskim i Lepperem, że musiała – aby tę pracę utrzymać – oddawać się im także i później. Po opublikowaniu artykułu śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Już w czasie trwania śledztwa Krawczyk wyznała, że ojcem jej najmłodszego dziecka, trzyletniej Weroniki, jest Łyżwiński. Później zaczęła się wahać, zmieniła wersję i oświadczyła, że ojcem dziewczynki równie dobrze może być Lepper. Badania DNA, jakie przeprowadzono, wykluczyły ojcostwo obydwu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.