Facebook Google+ Twitter

M. Heller: „Filozofia przypadku. Kosmiczna fuga z preludium i codą"

Kolejna książka tarnowskiego kosmologa, fizyka, matematyka, ale także duchownego katolickiego, teologa i filozofa. "Filozofia Przypadku..." wzbudziła wielkie zainteresowanie - a dlaczego?

 / Fot. Tomasz ŁakomaKolejne spotkanie autorskie jakie odbyło się w Tarnowskiej księgarni „Matras” przy placu Sobieskiego przyciągnęło wszystkich miłośników twórczości jednego z największych tarnowian – księdza profesora Michała Hellera. Kolejna książka zdobywcy Telpeltona „Filozofia przypadku. Kosmiczna fuga z preludium i codą” wzbudziła bardzo duże zainteresowanie nie tylko tych czytelników którzy są zagorzałymi wielbicielami twórczości Hellera. Książka ta przyciąga czytelnika samym tytułem i tym co każdego z nas niezmiernie intryguje – zjawisko przypadku. Każdy z nas próbuje w większym lub mniejszym zakresie przewidzieć bieg wydarzeń, sytuacje w swoim życiu, biegu wydarzeń z którym się stykamy.

Profesor w swoim dziele przekonuje nas iż tak naprawdę nie wszystko co dzieje się w życiu człowieka pomiędzy pierwszym
a ostatnim oddechem, nie jest tylko dziełem czystego przypadku. To co spotyka nas w życiu codziennym to także jest efektem „pracy” projektanta naszego życia czyli Boga. Wszystko co dzieje się każdego dnia to efekt misternego planu
Bożego w którym nawet najdrobniejszy przypadek, najmniejszy fakt zapisany w naszych życiorysach – jest elementem wplecionym w strukturę wszechświata że bez niej wszystkie przypadki tracą sens i nie mogą istnieć.

Ksiądz profesor przytoczył podczas spotkania historię poznania przyszłego biskupa tarnowskiego i metropolity lubelskiego – +arcybiskupa Józefa Życińskiego, który to kilkadziesiąt lat temu jako młody kleryk poprosił w jednej z krakowskich księgarni księdza Hellera o przeczytanie i recenzję Jego pracy licencjackiej. Znajomość jak każdy z nas wie przetrwała długie lata, wywarła znaczący wpływ na życie tych obu wielkich kapłanów i myślicieli a swoistym ukoronowaniem tejże przyjaźni było dokończenie przez księdza profesora ostatniej książki przedwcześnie zmarłego arcybiskupa Józefa. Uczony zastanawia się jaki sposób jest lepszy na określenie zasad przypadku -
matematyczna teoria prawdopodobieństwa czy może wiara w Boga? Przypuszczam iż Bóg w całej sieci wszechświata zostawia minimalny margines na przypadek, przypadek który mimo wszystko jest pod Jego kontrolą – począwszy od tego kogo spotkamy śpiesząc się rano do pracy, a skończywszy na teoretycznej wygranej w grze liczbowej.

W pozycji tej pisarz próbuje wyjaśnić kwestie przypadku. W filozoficzno-matematyczny sposób tłumaczy czytelnikowi , że wszystko nie jest ślepym przypadkiem i ,że w każdym prawdopodobnym wydarzeniu dostrzec misterne szczegółów interwencji Projektanta jakim jest Bóg. Z tej książki dowiadujemy się, że jeżeli liczymy na konkretyzację przypadku, to możemy się sromotnie zawieźć, ponieważ przypadki niczego nie wyjaśniają, bo same wymagają wyjaśnienia, a człowiek nie ma na nie wpływu, gdyż
są nierozerwalnie wplecione w „życiorys” wszechświata.
Porównuje liczne teorie uczonych , jak i ludzi wiary, by określić granice najbardziej do zaakceptowania. A czyni to w sposób prosty, bez górnolotnych objaśnień i zagmatwanego języka . Bo na co by się zdał język naukowy, jak jest to książka dla zwyczajnych ludzi, ciekawych owej kwestii.

Język jest poparty teoria-przykład, czyli skutek –przyczyna. Jest to szersze spojrzenie. Podsumowując całą tą wykładnie przypadki zajmują w strukturze całego wszechświata miejsce nieprzypadkowe… Dzieło Hellera oparte jest na odwiecznych
fundamentach zasady teoria-przykład, czyli skutek – przyczyna;
jest to szersze spojrzenie na to co dzieje się od wielkiego wybuchu, a każdy przypadek nie dzieje się przypadkowo i wszystko co dzieje się w tym czasie kiedy czytamy ten tekst nie dzieje się bez powodu a człowiek jest tylko częścią misternego planu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Do tego dochodzi jeszcze filozofia "osoby towarzyszącej".

Komentarz został ukrytyrozwiń

panie Grzegorzu - kto jak kto, ale z pewnością ksiądz profesor Heller nigdy nikogo Bogiem nie straszył. To co Pan pisze jest wynikiem pewnego nieporozumienia. Owszem w średniowieczu i okresie nowożytnym nawoływanie do pokuty wiernych poprzez ich straszenie było popularnym chwytem wielu duchownych. Trzeba jednak pamiętać, że ten sposób kaznodziejstwa od dawna odchodzi w niepamięć (poza kilkoma nieuleczalnymi przypadkami), poza tym to, w jaki sposób przedstawi Boga jakiś ksiądz nie świadczy o tym kim/czym jest Bóg. Mam nadzieję, że kojarzy Pan tę wschodnią przypowieść o słoniu i ślepcach? (by nie przedłużać wpisu daję link do wersji rymowanej: http://www.astercity.net/~aniaposz/bajka.html)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Człowiek jest kółkiem w zębatce napędzającej wszechświat swym ruchem a Bóg jest odwiecznym kłopotem ludzkości... szczególnie ten reprezentowany przez kapłanów straszących nim wiernych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.