Facebook Google+ Twitter

Machu Picchu. Cud na ziemi

Nikt nie chodził tutaj przez kilkaset lat, ale nie dlatego, że bliżej stąd do chmur, niż do ziemi. Jeden komunikat sprawił, że teraz każdego dnia, miejsce to jest wydeptywane przez stopy tysięcy ludzi z całego świata.

 / Fot. Maciej MalachowskiOżywienia turystycznego, jakie Peru przeżywa dzięki ogłoszeniu w zeszłym roku Machu Picchu jednym z siedmiu cudów świata, nie da się z niczym porównać. Tak samo jak nie da się z niczym porównać samego Machu Picchu. W języku keczua nazwa ta oznacza „stary szczyt”. W rzeczywistości jest to miasto położone na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza, opuszczone przez Inków z niewiadomych powodów w pierwszej połowie XVI wieku. Zbudowane kilkadziesiąt lat wcześniej na przełęczy w masywie Kordylierów w Andach Peruwiańskich do dziś stanowi zagadkę. Po co je zbudowano? I dlaczego nagle je opuszczono?

Sprawa dla ministra
Teorii jest wiele. Każda szeroko komentowana, za wyjątkiem jednej – okoliczności odkrycia Machu Picchu. Nie zrobili tego hiszpańscy konkwistadorzy, którzy prawie 500 lat temu podbili Peru, a potem w ciągu trzech stuleci wyeksploatowali je niemal doszczętnie. Przez długi czas odkrycie Machu Picchu przypisywano amerykańskiemu uczonemu Hiramowi Binghamowi, który pewnego lipcowego dnia w 1911 roku dotarł w to miejsce. Przekonanie to było tak wielkie, że do dziś jego nazwisko funkcjonuje w nazwach różnych konfiguracji związanych z Machu Picchu – firm, kolei, restauracji, hoteli. Jednak w rzeczywistości odkrycia dokonał 40 lat przed Binghamem niemiecki handlarz Augusto R. Berns. Informacje o tym znalazł w peruwiańskich i amerykańskich archiwach niezależny amerykański badacz Paolo Greer.

 / Fot. Maciej MalachowskiKim był Herr Augusto? W XIX wieku prowadził firmę, która handlowała zawartością prekolumbijskich grobów i zabytkowymi przedmiotami przy cichym wsparciu ówczesnych władz Peru. Dziś powiedzielibyśmy, że Berns był złodziejem, który skorumpował najważniejszych polityków, wliczając w to prezydenta kraju, zadowalającego się dziesięcioprocentowym zyskiem z działalności Niemca. Wymarzona sprawa dla minister Pitery. Czy ten ponury fakt w historii Machu Picchu w jakiś sposób przyćmiewa jego blask? Absolutnie nie. Ale historia lubi zataczać koło i dziś – choć żyjemy w zupełnie innych realiach – dochodzi do kolejnej finansowej eksploatacji. Tym razem kieszeni turystów spragnionych pięknych widoków i otarcia się o legendę Inków.

W stadzie drożej
Nie istnieją dane o tym, ilu Peruwiańczyków zobaczyło lub zobaczy na własne oczy Machu Picchu. Ale bez obaw o popełnienie błędu można stwierdzić, że niewielu, bo to miejsce jest dla nich finansowo niedostępne. Mimo że bilet wstępu do Machu Picchu dla Peruwiańczyka jest dużo tańszy, niż dla obcokrajowca.
Do Machu Picchu prowadzi tylko jedna droga – kolejowa, z oddalonego o 112 kilometrów Cusco. Przejazd na tej trasie - w miniaturowym wagoniku - to wydatek większy niż podróż ekspresem w pierwszej klasie przez całą Polskę, co w żadnym razie nie powinno być argumentem dla PKP do podwyżki cen biletów. Podróż z Cusco trwa kilka godzin. W jej trakcie można przekąsić coś i wypić kawę w pociągowej restauracji. Ceny jak w centrach stolic. Jakość? Oj, daleka nawet od ich peryferii. Ale da się przełknąć, obserwując widoki za oknem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

+ za Agatą oraz za Stefanusem i Stefanią też.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za przyblizenie mi jednego z moich marzen :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwagi za Stefanusem.
Z zainteresowaniem przeczytałam; a zdjęcie - rewelacja! Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujące, tylko te wtręty o Piterze i PKP to tak trochę ni z gruchy, ni z pietruchy ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.