Facebook Google+ Twitter

Maciej Rybacki: Sieciówki nas zabijają, żywmy się zdrowo!

W rozmowie z Maciejem Rybackim właścicielem sklepu z żywnością ekologiczną pytam o to jak popełnić samobójstwo, żywiąc się jedzeniem dostępnym w hipermarkecie, a także dlaczego nie wszystko o produkcie napisane jest na jego etykiecie.

 / Fot. BiobrainWeronika Rudnicka: Konserwanty, wszędzie konserwanty. Ja wiem, Panie Macieju, że to temat do bólu tendencyjny, ale proszę mi powiedzieć: Dlaczego producenci pozwalają nam jeść te wszystkie E?
Maciej Rybacki: Odpowiedź jest banalnie prosta: bo mogą. Umożliwiają im to przepisy obowiązujące w Unii Europejskiej oraz zgoda Federacji Europejskich Producentów Enzymów i Dodatków do Żywności na stosowanie E substancji. Pytanie bardziej zasadne powinno brzmieć: dlaczego się na to zdecydowali i wciąż trwają w tym stanie rzeczy?

Zatem, dlaczego?
W skrócie: producenci produkują to czego szukają klienci, a ci przyzwyczaili dostawców, że nie są wymagający. Dlatego problemem nie jest to, że ktoś dodaje do swoich wyrobów substancje spod litery E, zaś to, że taka żywność wciąż znajduje dużo większe grono nabywców niż produkty tradycyjne i ekologiczne.Specjaliści,czyli grupa osób zawodowo zajmująca się opisywaniem pewnych procesów, z zakresu ich kompetencji, stwierdzą że nie wszystkie E są szkodliwe dla naszego organizmu.

E może być zdrowe? / Fot. Biobrain
E dzielimy na nieszkodliwe, szkodliwe tylko trochę i bardzo szkodliwe. Do tych ostatnich zalicza się np. siarczyn wapnia (E226) wykorzystywany np w przypadku owoców i warzyw konserwowych albo niesamowicie popularny i na co dzień spożywany dwutlenek siarki (E220), który występuje w zdecydowanej większość suszonych owoców, piwie, sokach owocowych. Oba te przykłady są dopuszczone do spożycia, co więcej są nawet przebadane na wypadek ich negatywnego wpływu na organizm, a mimo to zostały dopuszczone byśmy nieświadomie każdego dnia je spożywali.

Czyli, istnieje oficjalne przyzwolenie na niszczenie naszego zdrowia?
Jak widać tak. Dzięki nim proces produkcji jest szybszy, a co za tym idzie dany produkt może szybciej trafić na nasze stoły. Objaśniając dalej, jeśli specjaliści zakwalifikowali jakąś substancję, jako szkodliwą tylko trochę to czy ona realnie nam szkodzi czy też nie? Dla przykładu: kwas glutaminowy (E620), który poprawia smak i zapach produktów, ale również dodaje się go do kosmetyków i płynów do trwałej ondulacji. Dla mnie już samo zestawienie tego składnika z dwoma jakże różnymi produktami powoduje zapalenie się lampki, czy aby na pewno to dobry pomysł spożywać produkty zawierającej E620.

A co z tymi zdrowymi E?
Znów na przykładzie: cytryniany wapnia E333 występujące w produktach cukierniczych, galaretkach dżemach. Substancja niby zdrowa ,ale może fałszować wyniki badań laboratoryjnych krwi. Musimy sobie zdawać sprawę, że rozmawiamy o ponad 10000 substancji, które mogą znaleźć się w żywności.

Ile z nich realnie nam zagraża?
Zgodnie z przepisami, co do ok. 10% jesteśmy pewni, że są szkodliwe dla naszego organizmu, co do pozostałych badania wskazują, możliwości lub brak zaobserwowanych skutków ubocznych. Co ważne: badania te prowadzone są od "niedawna" (przyp. red.: sformułowanie celowo dałem w cudzysłów, gdyż nie chciałbym być posądzony o brak należytej wiedzy, dla poszczególnych składników, w moim rozumieniu niedawno to nawet od 20 lat), tym samym tak naprawdę nie można stwierdzić, jak te składniki wpływają na nasz organizm długofalowo, np. w perspektywie jednego pokolenia.

Czyli specjalista specjalnie prawdy nam nie powie?
Jednorazowe spożycie produktu zawierającego nawet najgroźniejsze nas nie zabije.

Ale...?
 / Fot. BiobrainJeśli masz przewlekłe problemy z nerkami, wątrobą, jesteś cukrzykiem, chorujesz na astmę, raka albo twoje dziecko ma zdiagnozowane ADHD zastanów się, co jesz. To, że badanie nie wykazało zagrożenia nie oznacza, że go nie ma, chyba że twój organizm ma dokładnie taki sam skład biochemiczny, jak organizm na którym przeprowadzono badania, a twoja astma jest w tym samym stadium rozwoju. Każde E jest dodatkiem, co oznacza, że w normalnych warunkach w przyrodzie nie występuje w danym produkcie. Podsumowując. Producenci wykorzystują wszystkie dopuszczone dodatki bo im na to pozwalamy kupując ich produkty. Jak tylko przestaniemy, to sklepy takie jak nasz stanową się jednym z wielu sklepów spożywczych, naszą przewagą nie będą już produkty, a wiedza i doradztwo, gdyż normą staną się produkty czyste, a jeśli wszyscy zaczniemy z nich korzystać to ceny tych produktów również będą przystępniejsze dla każdego.

Jakie to może mieć skutki dla naszego zdrowia? Aż w końcu dla naszych dzieci, wnuków i wszystkich kolejnych pokoleń
I to jest właściwe pytanie, badania mają nas uspokajać, ale tak naprawdę nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiście nie same dodatki nas powoli zabijają, a to jak i co jemy. Jeśli popełniamy grzech obżarstwa to najlepsze jakościowo produkty nas nie uratują. Jeśli nasza dieta nie jest zróżnicowana z przewagą produktów roślinnych, przez całe życie to nagle przejście na tryb zdrowego odżywiania, w obliczu choroby wcale nie musi dać pozytywnych efektów. Jedzenie to też kwestia wiary.

Wiary?
Wiary w to, że jeśli dobrze skomponujemy naszą dietę i zarazimy nią całą naszą rodzinę, to będziemy żyć w zdrowiu długie lata. Ta wiara jednak nie jest zbudowana tylko i wyłącznie na silnym i stałym przekonaniu, a na przykładach ludzi, którzy w obliczu ciężkich chorób i tam gdzie lekarze nie dawali im szans, zmienili swoje nawyki żywieniowe i wygrali. Dla mnie osobiście nie ma lepszych wyników badań niż spotykanie się z takimi osobami.

Często przecież też jest tak, że producent nie umieści całego składu produktu na jego etykiecie. Dlaczego?
Nie powinno się tak dziać, jeśli mamy podejrzenie, że ma to miejsce w przypadku produktu, który właśnie nabyliśmy możemy to po prostu zgłosić ów fakt odpowiednim służbom. Wbrew pozorom przepisy dość dobrze regulują co powinno się na takiej etykiecie znaleźć.

Czyli co powinno być na dobrze zrobionej etykiecie? / Fot. Biobrain
Oprócz daty przydatności do spożycia, każdy producent ma obowiązek umieścić skład produktu. Wyłączone z tego są jedynie produkty jednolite, czyli składające się z jednego składnika.Skład produktów musi być pełen i zostać umieszczony w kolejności malejącej co oznacza, że jeśli w składzie znajdziemy np. Cukier, truskawki, substancja konserwująca, spokojnie możemy założyć, że większa cześć danego produktu to czysty (niestety bardzo często biały) cukier. Co raz powszechniejszą praktyką staje się umieszczenia przez producentów składu ilościowego dla poszczególnych składników tak by Klienci nie musieli dochodzić ile jest pomidorów w ketchupie. Dotyczy to zwłaszcza producentów produktów delikatesowych i ekologicznych.

Mogę powiedzieć, że na parówkach powinna być tabliczka: ,,Spożywanie tych parówek może powodować choroby wieńcowe, otyłość i zatory żylne?"
Takie sformułowanie można by przypiąć do sporej ilości dostępnych na naszym rynku parówek i wędlin, jednak zdecydowanie nie można generalizować. Jeśli wnikliwie poszukać, można znaleźć wyroby tego typu zawierające ponad 90% mięsa. Osobiście znam jedną firmy, które produkują parówki gdzie wkład wkład mięsny zajmuje nawet 97% objętości parówki. Tak więc dla chcącego nie ma nic trudnego. Oczywiście za taką jakością idzie i cena, ale oszczędzając na jedzeniu wydajemy na lekarzy i leki, więc nie wiem czy czasem nie warto odwrócić te zależność.

Ale dodatki nadal będą...
Jeśli chcemy mieć pewność, że wędliny które spożywamy są bez dodatków, proszę zauważyć, że celowo nie użyłem sformułowania zdrowe, gdyż w chwili obecnej jest bardzo dużo dowodów na to, że spożywania mięsa, zwłaszcza w takich ilościach jak obecnie ma to miejsce, wcale nie jest zdrowe, wyprodukujmy sobie je sami. Ta metoda nie jest tania ale przy odpowiednio dobranym źródle pochodzenia składników, na pewno smaczna i bezpieczna.

Reasumując: wybieranie produktów, które mają niesamowicie rozbudowany skład można porównać do powoli zaciskającej się pętli na naszej szyi? Taki domowy sposób na samobójstwo?
Właściwie tak. W takich sytuacjach na nic już zdają się tony leków, jakie spożywamy i najlepsi lekarze. We wszystkim trzeba zachować umiar, a w jedzeniu szczególnie. Jeśli koniecznie chcemy zjeść coś niezdrowego to potem warto poświecić sporo czasu na ruch i oczyszczenie organizmu.

A jaką Pan proponuję alternatywę, dla tych wszystkich ulepszaczy, wzmacniaczy smaku i konserwantów? / Fot. Biobrain
Po porostu skorzystać z porad naszych babć oraz co raz liczniejszych publikacji, poświęconych domowym metodom wyrobu żywności. A co do wyrobów kupowanych w sklepach: czytać, czytać i jeszcze raz czytać etykiety oraz mieć ograniczone zaufanie. Jeśli ktoś oferuje nam ser, a raczej produkt seropodobny za 2,50 to naprawdę nie wolno nam wierzyć, że to jest prawdziwy ser. To tak jakby wierzyć, że można kupić nowe porsche 50% ceny albo torebkę od znanego projektanta za 20% i mieć nadzieję, że będzie to ten sam produkt. Czyste zasady ekonomii pokażą, że nie ma takich możliwości (pomijam zakupy grupowe lub wyprzedaże, gdyż te rządzą się innymi prawami ale i tak nie ma takich możliwości).

A co z osobami o ograniczonej zasobność portfela?
Sugeruję podzielić zakupy na dwa etapy. Pójść do sklepu bez portfela i przejrzeć etykiety wszystkich produktów jakie zwykle kupujesz, potem przejrzeć etykiety wszystkich które odrzucasz ze względu np na cenę.

Jakaś taka obawa we mnie narosła, że będą patrzyli na mnie, jak na złodzieja.
Masz prawo świadomie podjąć decyzję o zakupie. Jak chcesz wynotuj sobie, co cię zainteresowało lub zaniepokoiło oraz ceny produktów. Wróć do domu i zrób sobie listę zakupów. Jeśli wiesz, że masz do wydania 100 zł to przeanalizuj czy wolisz zainwestować te 100 z kilka dobrych produktów czy kilkanaście raczej wątpliwej jakości dla twojego ciała. Podpowiem, że każdy czysty produkt sprawi, że nie będziesz odczuwał dolegliwości po jego spożyciu, a co za tym idzie, prawdopodobnie nie udasz się do apteki lub lekarza by im zaradzić, co będzie skutkowało pojawieniem się paru dodatkowych złotych w twoim portfelu na inne pełnowartościowe produkty. Kolejna ważna wskazówka. Wcale nie musisz odwiedzać takich sklepów jak mój aby znaleźć wartościową żywność. Popytaj sąsiadów gdzie kupują swoje produkty, może się okazać, że polecą ci właściwe i niedrogie miejsca albo sprzedadzą coś ze swojego ogródka.

A czy można żywić się zdrowo i tanio? Często przecież się słyszy, że zdrowa żywność jest droga.
Niestety nie, choć jest to moje osobiste zdanie. Ja bym raczej skłaniał się ku tezie, że zdrowe odżywianie nie musi być drogie ale na pewno nigdy nie będzie tanie i nigdy nie powinno być tanie. Niestety jak wiele przypadków z naszego życia pokazuje cena ma znaczenie. Dziś zakupy produktów zdrowych i ekologicznych można dokonywać w wielu miejscach tj. Eko bazary, kiermasze, targi, sklepy. Takich produktów można szukać również bezpośrednio u małych wytwórców. Ceny w zależności od miejsca są różne ale Klienci szukający takiej żywności są co raz bardziej świadomi jej zalet i potrafią dokonywać wyborów właściwych dla swoich portfeli.

Czy EKO produkty są równie smaczne, słodkie i kusząco wyglądające, jak te znane z supermarketowych półek?
Eko produkty są równie smaczne, słodkie i kuszące, ale zestawianie ich z produktami w supermarketach to nieporozumienie. To całkiem inna grupa docelowa, inne oczekiwania wobec produktu. Produkty Eko są zdrowsze od produktów supermarketowych, ale to czy coś komuś smakuje i go kusi to już kwestia całkowicie indywidualna.

Jak przekonać do tego rzesze młodych żyjących fast foodowym życiem Polaków?
Każdy kto na poważnie zajmuje sie zdrowym odżywianiem, za pewne zgodzi się ze mną, że aby kogokolwiek przekonać do czegokolwiek, ten ktoś musi tego chcieć lub przynajmniej być otwartym na wiedzę. Nie widzę najmniejszego sensu w podejmowaniu prób przekonania kogoś do jedzenia warzyw, jeśli przez całe życie był przekonany, że mięso to jedyny słuszny kierunek odżywiania. Do zdrowej żywności trzeba dojrzeć, trzeba mieć chęć do eksperymentowania i szukania nowych doznań a przede wszystkim trzeba unikać prostych rozwiązań. Jeśli chcemy zjeść hamburgera, zróbmy go sami lub udajmy się tam gdzie serwowanie hamburgerów to wyższa szkoła kulinarnych doznań. Wszystko ma swoją lepszą alternatywę fast foody również.

Pozostaje mi tylko życzyć Panu, jak i sobie rosnącej świadomości naszego narodu w dziedzinie zdrowego trybu życia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.