Facebook Google+ Twitter

Maciej Skorża w ogniu pytań

W środowy wieczór na stadionie Wojska Polskiego trener warszawskiej Legii stanął twarzą w twarz z najsurowszymi recenzentami swojej pracy, czyli kibicami.

Była to premierowa odsłona cyklu spotkań, które mają na stałe zagościć przy Łazienkowskiej. Witając się z publicznością szkoleniowiec przyznał, że spodziewał się spotkania w bardziej sprzyjających okolicznościach - 6 punktów, które dotychczas zgromadził stołeczny zespół, uważa za bolesną porażkę i bierze za nią pełną odpowiedzialność. Jednocześnie podziękował za dobrą atmosferę na trybunach i z pełnym przekonaniem oświadczył, że zrobi wszystko co w jego mocy, żeby zespół prezentował się korzystniej.

Trenerzy, zresztą nie tylko piłkarscy, słyną z dyplomatycznych wypowiedzi - nie zdradzają tajemnic szatni, nie krytykują wprost swoich podopiecznych na forum publicznym, a konfliktowe sytuacje łagodzą wewnątrz drużyny. Skorża, pozostając wierny tym niepisanym zasadom, chętnie dzielił się swoimi spostrzeżeniami przed kilkudziesięcioma słuchaczami. Bardzo cierpliwie wyjaśniał preferowane przez siebie metody pracy i własną filozofię futbolu, jaką próbuje zaszczepić zawodnikom: Oczekuję ofensywnej gry, zwłaszcza tutaj przy Łazienkowskiej. Mamy być ustawieni wysoko pressingiem, agresywnie odbierać piłkę już pod polem karnym rywala i grać atakiem pozycyjnym. Na razie nie udało nam się do takiego stylu nawiązać, są tylko momenty. Jesteśmy za mało regularni.

Największe zastrzeżenia kibiców wzbudzała forma napastników, którzy jeszcze nie mieli okazji cieszyć się ze strzelonej bramki w tym sezonie. Trener przyznał, że jest rozczarowany ich postawą i zamierza sprowadzić jeszcze jednego zawodnika do linii ataku, który ma za sobą występy na boiskach ligi francuskiej.

Wiele uwag zgromadzonych fanów poświęconych było kwestii obsady pozycji bramkarza. Kibice chcieli usłyszeć od szkoleniowca, dlaczego zdecydował się oddać bluzę z nr 1 Antoloviciowi i czy widzi w wyjściowym składzie któregoś z rezerwowych bramkarzy. - Marijan wygrał rywalizację z Kostią swoją postawą na zgrupowaniu we Francji. Graliśmy tam trudne mecze i on bronił dobrze. Antolović to perspektywiczny bramkarz, który z każdym meczem nabiera doświadczenia - przekonywał do swoich racji Skorża.

Fani Legii nie omieszkali zapytać trenera o porównanie dopingu na stadionach w Krakowie i Warszawie, a on z gracją doświadczonego ambasadora odpowiedział, że fani obu drużyn dopingują bardzo żywiołowo i są siebie godni. Im bliżej końca, tym pytania były zadawane w ostrzejszym tonie, a kibice domagali się wyjaśnień i konkretnych deklaracji. Trener musiał zmierzyć się z zarzutem o zbyt łagodne traktowanie swoich podopiecznych, tłumaczył niektóre decyzje personalne, jak np. przesunięcie Szałachowskiego na lewe skrzydło oraz wybór ustawienia 1-4-5-1, w opinii publiczności zbyt defensywnego. Co istotne, Skorża nie uciekał od trudnych pytań i starał się udzielać jak bardziej wyczerpujących odpowiedzi.

Po zakończeniu oficjalnej części spotkania, które i tak grubo przekroczyło ramy czasowe, trener został porozmawiać z mniejszą grupką kibiców, których ciekawość nie została jeszcze zaspokojona. Temat tej konwersacji niech pozostanie tajemnicą tam obecnych. Nieobecni niech żałują.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.