Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18240 miejsce

Maciej Stuhr: „Oddanie szpiku? Najsensowniejsza rzecz…“

Jeden z najbardziej znanych i zapracowanych aktorów w Polsce znalazł czas, aby odpowiedzieć na kilka pytań Marioli Morcinkové. Rozmowa potoczyła się o filmach, ale także o…oddaniu szpiku.

Maciej Stuhr, znany i lubiany aktor, pasjonat thriatlonu. W rozmowie opowiada o ulubionych rolach, ale także o najsensowniejszej rzeczy, jaką zrobił w życiu, czyli o oddaniu szpiku. / Fot. Fot.Z archiwum Macieja StuhraMariola Morcinková: Zacznijmy od tematu, który jest teraz bardzo na czasie w tematyce medialnej. „Pokłosie“ (pod nazwą „Aftermath“) podbija światowe kino. Jak wspomina Pan pracę na planie filmowym?

Maciej Stuhr:"Pokłosie", to zdecydowanie najważniejsze zawodowe spotkanie na planie filmowym, jakie dane mi było przeżyć. Scenariusz poznałem wiele lat wcześniej i nawet nie przypuszczałem, że będzie dane mi w nim zagrać. Po pierwsze ranga tematu, jaki porusza. Po drugie sprawność opowieści i napięcie tego thrillera wydały mi się wyjątkowe.

Ten scenariusz powalał z nóg. Od lat marzyłem o czymś takim. I w końcu zdjęcia. To była naprawdę wielka radość móc pracować u boku największych polskich artystów kina. Władysława Pasikowskiego, operatora pracującego z najlepszymi, żeby wymienić tylko Romana Polańskiego, Pawła Edelmana, czy laureata Oscara scenografa Allana Starskiego.

Jak Pan myśli, w czym tkwi sukces i powodzenie filmu?

Myślę, że ten film przypomina trochę konstrukcję i działanie siekiery. Jest prosty i mocny. W tym tkwi jego siła. On może nie wdaje się szczegóły, nie rozpatruje niuansów i wszystkich zawiłości, ale pamiętajmy, że to pierwszy polski film o tej tematyce. Tu nie mogło być miejsca na niedomówienia. Zobaczmy, jak skutecznie przetarł on szlak tak wyrafinowanym obrazom, jak np. Ida.

Jak sam ocenia Pan szansę „Aftermath“ na podbicie kin na całym świecie?

Obawiam się, że na razie „Pokłosie“ na świecie czeka jedynie (i aż!) dystrybucja w kinach studyjnych. Zostanie zauważony w pewnych kręgach kinomanów. Jego szansą na szerszą publiczność na świecie byłyby projekcje telewizyjne. Czy tak się stanie, trudno mi w tej chwili zgadywać.

Czy sam spotkał się już Pan z opiniami z zagranicy?

Tak, otrzymałem sporo głosów z zagranicy. Publiczność amerykańska, czy rosyjska, czy chińska jest naprawdę pod ogromnym wrażeniem tego filmu. Mam czasem nawet wrażenie, że jeszcze mocniej go przeżywają, niż my w Polsce. Może dlatego, że nie muszą się tego tematu wstydzić? Nie wiem. Głosy i recenzje są niezwykle pozytywne.

Jakie były Pana odczucia, kiedy dowiedział się Pan, że film „idzie w świat“?

Muszę Pani powiedzieć, że jestem fanem filmów Seigla, austriaka który w spoób niezwykle okrutny mierzy się ze swoim krajem i społeczeństwem. Jest dla swoich pobratymców wręcz bezlitosny, nie zostawia na nich suchej nitki. Czy to są jednak filmy anty-autriackie? Otóż nic bardziej mylnego! Przecież on musi bardzo kochać swój kraj, żeby tak mocno o niego walczyć.

Bo gdyby mu na nim nie zależało, to by takich filmów nie kręcił. Myślę, że podobnie jest z Pokłosiem. To, że my sami się za ten temat bierzemy jest na świecie niezwykle doceniane. "Aha, czyli coś się w tym kraju musiało zmienić na dobre, skoro kręcą takie filmy o sobie" - mówią często.

Pracuje Pan też w Teatrze, (np. w spektaklu „Anioły w Ameryce“). Czy czasem nie czuje Pan zmęczenia? Jest Pan jednym z najbardziej zapracowanych aktorów…

Oj, trafiła Pani w bardzo czuły punkt! Czasami jestem bardzo zmęczony. Choćby miniony rok! Teatr telewizji, czyli fredrowska "Świeczka zgasła" realizowana na żywo, premiera Kabaretu Warszawskiego w Nowym Teatrze w Warszawie, serial „Bezsenność“, który nakręciłem w Rosji, serial „Bez tajemnic“, który zrobiłem z Agnieszką Holland, film "Obywatel" z moim tatą, film "Facet (nie)potrzebny od zaraz", jakieś audiobooki, wydanie książki z moimi felietonami, a do tego wszystkiego start w triathlonie, który trenuję codziennie.

Pojawia się Pan także we wspomnianym serialu „Bez tajemnic“, czy lubi Pan tę rolę, czy raczej woli Pan role filmowe?

„Bez tajemnic“ to zupełnie wyjątkowa produkcja. Powrót do siły dialogu. Dwójka ludzi siedzi na przeciwko siebie i gadają przez pół godziny! To wymyka się wszystkiemu, do czego zmierza światowa produkcja. I okazuje się, że to działa i wciąga! Bez pościgów samochodowych, bez strzelaniny! Duża aktorska frajda i wspaniałe spotkania z Agnieszką Holland, Kasią Adamik i Jerzym Radziwiłowiczem.

Spytam może nieco przekornie, czy jest taka rola, której zagrania Pan żałuje?

Są role, które zagrałem, a których dziś już bym pewnie nie przyjął, ale trzeba pamiętać, że młody aktor nie ma aż takiego wyboru, boi się odrzucać wszystko. Choć ja i tak zawsze sporo odrzucałem. To ja też odpowiem przekornie! Na te 40 filmów które zrobiłem, co najmniej 20 to zupełnie przyzwoite kino. A to nie jest zła statystyka!

Odwrotnie, która rola była dla Pana najważniejsza?

Jeśli chodzi o całokształt, to myślę, że spotkanie z Krzysztofem Warlikowskim w teatrze i moja pierwsza u niego rola Joego Pitta w „Aniołach w Ameryce“ była dla mnie przełomowa i najważniejsza. W kinie miniony sezon był dla mnie zupełnie wyjątkowy, czyli role w „Pokłosiu“ i „Obławie“. Pewnie szybko taki rok mi się nie powtórzy…

Wspomnijmy jeszcze na koniec o temacie, o którym było bardzo głośno. Jakiś czas temu oddał Pan szpik małej pacjentce z Wrocławia, Patrycji. Czy utrzymujecie kontakt? Jakie towarzyszyło Panu uczucie, kiedy poznał Patrycję?

Oddanie szpiku, to zdecydowanie najsensowniejsza rzecz, którą zrobiłem w życiu. Nie kosztowało mnie to specjalnie wiele wysiłku, a mała Patrycja cieszy się zdrowiem. Z każdego miejsca na świecie wysyłam jej karteczkę. Ma już pewnie niezłą kolekcję! Spotykamy się co prawda rzadko, ale więź która jest między nami nie polega ploteczkach przy kawce. Nie umiem o tym dobrze opowiedzieć. W każdym razie namawiam wszystkich na zapisanie się do banku szpiku. Wystarczy na początek odwiedzić stronę www.leukemia.pl

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję :) W gazecie, ("Gazeta Wyborcza", bądź "Wyoskie obcasy"); tytuł jest jeszcze do ustalenia, pojawi się moja rozmowa z Otarem Saralidze. W terminie 2 maja, bądź 2 czerwca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny i moim zdaniem świetny wywiad. Który z nich ma się ukazać w gazecie i kiedy?
Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.