Facebook Google+ Twitter

Maciej Zakościelny: – Lubię adrenalinę

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-09-30 11:08

Rozmowa z Maciejem Zakościelnym, odtwórcą roli komisarza Brodeckiego w serialu „Kryminalni” i Jana w najnowszej komedii romantycznej Ryszarda Zatorskiego „Dlaczego nie”.

fot. Andrzej SzilagyiKim jest Jan, główny bohater komedii „Dlaczego nie”?
– Jan to szef agencji reklamowej „Acha” i szuka swojego miejsca w świecie. Jest osobą o silnym kręgosłupie moralnym, ale czegoś mu w życiu brakuje.

Czy będzie podobny do Michała z poprzedniej komedii romantycznej Ryszarda Zatorskiego – „Tylko mnie kochaj”?
– Nic podobnego! Na pewno nie będzie takim sztywniakiem... Nie jest z urodzenia „japiszonem”, to normalny facet, który pracuje i żyje w środowisku, do którego nie pasuje. Generalnie zaś cała historia będzie opowiadana z perspektywy głównej bohaterki, Małgosi, w postać której wcieli się Anna Cieślak. Mój bohater będzie znacznie bardziej tajemniczy niż Michał.

- Jan uprawia różne sporty ekstremalne: nurkuje, skacze ze spadochronu, lata na paralotni. Jak przygotowywał się Pan do tej roli?
– Cztery dni uczyłem się latać na paralotni w Szczyrku oraz na motolotni na lotnisku w Bielsku Białej. Przyznam się, że ten sport wzbudził we mnie wiele emocji. Ten sport jest bardzo uzależniony od warunków atmosferycznych i trzeba umieć je właściwie ocenić, inaczej może być niebezpiecznie.

- Czy prywatnie uprawiał Pan wcześniej któryś z ulubionych sportów Jana?
– Robiłem dużo najprzeróżniejszych rzeczy, uprawiałem różne sporty. Dbam o swoją kondycję fizyczną, jest ona mi potrzebna choćby do roli komisarza Brodeckiego. Ale przyznam się, że dopiero przygotowując się do roli Jana zapoznałem się z paralotnią i motolotnią. Lubię adrenalinę, aczkolwiek jest coraz mniej rzeczy, które podnoszą jej poziom w mojej krwi.
Przygotowując się do tej roli udoskonaliłem też swoje umiejętności nurkowania. Wcześniej nurkowałem kilka razy, m.in. w Egipcie, gdzie robiłem to prywatnie oraz „służbowo”, bo na planie serialu „Kryminalni”. Wtedy miałem okazję nurkować w Kanale Żerańskim. Tam już tak fajnie nie było – żadnych kolorowych raf czy ryb, tylko ciemność... Teraz znów było przyjemnie, bo nurkowałem w Hańczy, pięknym podsuwalskim jeziorze.

- Nie zastępują Pana kaskaderzy?
– Wolę sam występować we wszystkich scenach. Czasami, przyznam się, jest to dość ryzykowne. Na planie „Dlaczego nie” na przykład nauczyłem się, jak zakładać i zdejmować pod wodą ekwipunek nurka. Ale ja lubię wyzwania... Niedawno nauczyłem się też jeździć konno, po tym, jak dostałem propozycję udziału w konkursie jazdy konnej dla artystów. Wziąłem sześć lekcji. I wygrałem konkurs... Ale czasami pomoc kaskaderów jest niezbędna.

- Jest Pan zajęty pracą na planie filmowym, czy w związku z tym komisarza Brodeckiego z „Kryminalnych” czekają ciężkie czasy? Czy znów odejdzie z policji, tak jak to się stało rok temu, gdy pracował Pan na planie „Tylko mnie kochaj”?
– Zapewniam, że tym razem nic podobnego nie przytrafi się Brodeckiemu. Tak ułożono plan pracy w serialu, że nie koliduje on z zajęciami na planie "Dlaczego nie". Na jakiś czas po prostu ciężar w "Kryminalnych" przesunięto na inne postaci.

- Okrzyknięto Pana największym amantem polskiego kina... Czy nie boi się Pan, że zostanie pan zaszufladkowany?
- Nie przejmuję się za bardzo tym, co o mnie piszą. Nie zastanawiam się też, czy ludzie kojarzą mnie bardziej z Brodeckim czy też z Michałem.

- Jak jest Maciej Zakościelny prywatnie?
- Mim zdaniem normalny. Ale o to trzeba byłoby zapytać moją rodzinę i przyjaciół.

Rozmawiała Jolanta Żabińska/mwmedia

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.