Facebook Google+ Twitter

Macierzyństwo – czemu czekamy na ostatni dzwonek?

Coraz częściej na dziecko decydują się kobiety w wieku, w jakim nasze matki dawno zapomniały o trudach związanych z przewijaniem, wstawaniem w środku nocy.

Czterdziestoletnia prezes agencji reklamowej właśnie urodziła synka. Ze względu na bezpieczeństwo musiała zgodzić się na poród przez cesarskie cięcie. W trakcie ciąży wykonała badania prenatalne, aby uzyskać pewność, że dziecko nie przyjdzie na świat z wadą genetyczną. W jej ślad poszło kilka koleżanek, dyrektor administracyjna, prezes agencji PR. Wszystkie panie zdecydowały się na zajście w ciążę po trzydziestym piątym roku życia. Jednak nie wszystkie miały tyle samo szczęścia.

Czterdziestoletnia Dominika, zajmująca wysokie stanowisko w jednej z bardziej liczących się w Warszawie agencji eventowych, w siedemnastym tygodniu wykonała badania - najpierw podstawowe, później dodatkowe. W trzydziestym tygodniu ciąży wynik był już przesądzony: dziecko urodzi się z zespołem Downa. Kobieta spełniona zawodowo, jeżdżąca luksusowym samochodem i posiadająca wspaniały apartament na warszawskim Żoliborzu nie taką miała wizję swojego przyszłego życia. W przygotowanym już pokoiku czekała karuzela, która miała usypiać małego, grając mu do snu utwory Bacha i Mozarta. To podobno dobrze wpływa na rozwój dziecka.

Jej potomek miał być prawnikiem lub znanym sportowcem. Chciała być z niego dumna tak, jak ze swojego dotychczasowego życia. Los jednak bywa przewrotny. Po kilku przepłakanych nocach zdecydowała się na usunięcie ciąży. Nie miała pewności czy będzie potrafiła, a co najważniejsze, czy chce poświęcić wszystko na rzecz wychowywania dziecka z zespołem Downa. Pokoik dla dziecka został zamieniony na pokój gościnny, a Dominika stała się introwertyczką stroniącą od swoich koleżanek, których głównym tematem na wszystkich spotkaniach stały się pierwsze osiągnięcia ich dzieci.

To bardzo smutna historia, ale niestety nie jest to odosobniony przypadek. Coraz więcej kobiet jako priorytety wyznacza sobie skończenie dwóch kierunków studiów, poznanie języków, zrobienie kariery w wymarzonym zawodzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Mój dziadek z babcią i sześciorgiem dzieci, gdy ich wysiedlono z Wileńszczyzny, przyjechali do miasteczka na Mazurach i zamieszkali w dwóch pokojach części jednego z domów. Jedyną żywicielką rodziny była krowa trzymana za domem do czasu, gdy weszła na minę... O pracę było ciężko, a jak dziadka zamknęli do więzienia na 8 miesięcy za kombinowanie, bo rodzinę trzeba było wyżywić, babcia sama dała radę. A jak dziadek wyszedł z więzienia, to jeszcze siódme dziecko pojawiło się w rodzinie. Myślę, że to nie problem tkwi w bezrobociu i pozornie ciężkich czasach, ale w braku zahartowania zaufania do życia. "Ptaki nie sieją, a mają co jeść, kwiaty nie szyją ubrań, a są pięknie wystrojone" , czy jakoś podobnie to leciało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

'I życie w ogóle…' pojawia się często w trakcie przerw w dopływie prądu, przerw które potrafią zdziałać cuda w dziedzinie nagłego wzrostu dzietności!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Aleksandra Araźna
  • Aleksandra Araźna
  • 08.12.2011 14:28

Nie chcący oceniłam negatywnie a miało byc pozytywnie bo zgadzam się z Tobą w 100%. Ludzie stają się coraz wygodniejsi a ich świat kreci się wokół "ja", "moje szczęście" itd a jak pojawia się dziecko trzeba zacząc myslec o kimś innym. Nie jest to jednak koniec życia tylko początek czegoś nowego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo poruszający tekst. Prawdą jest, że macierzyństwo coraz częściej spychane jest na dalszy tor. Bardzo często dzieje się tak z powodów materialnych, z przerostu ambicji, a czasem ze strachu, że sobie nie poradzimy. Aktualnie nastał czas nie tylko kryzysu w stosunkach damsko-męskich, ale w każdej innej dziedzinie... Z chęcią zdecydowałabym się na potomstwo, ale z czego je utrzymam? Poza tym, kiedy myślę w jakim świecie będzie rosło, to zastanawiam się czy tego na prawdę chcę... Mam 23 lata a przeraża mnie to, co teraz dzieje się z dziećmi i młodzieżą... Nawet osoby w moim wieku raczej nie wpadły by na pomysł zabawy w "słoneczko" w gimnazjum... Moim zdaniem odkładamy macierzyństwo "na potem", bo boimy się, że sobie nie poradzimy. Musimy wziąć odpowiedzialność za wychowanie nowego człowieka a dzisiaj to wcale nie jest łatwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.