Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17352 miejsce

„Macierzyństwo non-fiction”. Recenzja ebooka Justyny Bargiel

Książka Justyny Bargiel wyłamuje się ze stereotypowego sposobu myślenia i od pierwszej strony sprowadza czytelnika na ziemię. Napisana dowcipnie, ale jednocześnie dosadnie, nie stroni od opisów, które czasem wywołują uśmiech, a czasem zgrozę u „nie-dzieciatej” kobiety, która nie ma pojęcia z czym wiąże się macierzyństwo. Zaskakująco szczera i prawdziwa opowieść młodej matki, która zbuntowała się przeciwko zmowie milczenia na temat macierzyństwa.

 / Fot. Projekt okładki - Marianna SztymaJako osoba, nazywana przez autorkę, „nie-dzieciata” czy „spoza klanu”, ale w wieku „tak zwanym” prokreacyjnym, postanowiłam zapoznać się z „Macierzyństwem non-fiction” w poszukiwaniu szczerej relacji na temat życia po tytułowym przewrocie domowym, po którym już nic nie będzie tak, jak do tej pory.

Po kilku latach nieustających nagabywań ze strony rodziny, babć, cioć i sąsiadów, każda kobieta zbliżająca się do 30. zaczyna zadawać sobie pytanie o posiadanie dziecka. Zgodnie z tym, co napisała autorka – trafia wówczas na polukrowane i ociekające słodyczą opisy wspaniałych chwil, gwarantowanych w pakiecie z ciążą i dzieckiem.

W zmowie milczenia na tematów uroków macierzyństwa jest jednak coś bardziej demonicznego – obowiązuje ona bowiem wszystkich – rodziców małych dzieci, własnych rodziców i dziadków, szkoły rodzenia, położne i portale parentingowe, szefów, koleżanki. Wszyscy zachwalają stan błogosławiony i usilnie namawiają do wstąpienia do „klanu dzieciatych”. Książka Justyny Bargiel zdecydowanie wyłamuje się ze stereotypowego sposobu myślenia i od pierwszej strony sprowadza czytelnika na ziemię. Napisana dowcipnie, ale jednocześnie dosadnie, nie stroni od opisów, które czasem wywołują uśmiech, a czasem zgrozę u „nie-dzieciatej” kobiety, która nie ma pojęcia z czym wiąże się macierzyństwo. Ostrzega, że należy przygotować się na nudę, frustrację, wyrzuty sumienia, wszechobecną fizjologię, zagubienie i małżeński kryzys oraz wszystko to, co może być efektem chronicznego niewyspania. Koniec z karierą, koniec z beztroskimi wypadami. Komunikat prawdziwy i szczery, za który można być wdzięcznym. Z drugiej strony jest również odpowiedź, dlaczego mimo to warto, chociaż nie jest to łatwa decyzja i stwierdzenie, że "jakoś to będzie" raczej nie zda egzaminu.

Młoda Mama znajdzie w tej książce na pewno pocieszenie, że nie tylko jej jest ciężko w nowej roli, i będzie mogła skonfrontować swoje problemy z doświadczeniami innej matki. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich młodych kobiet, które szukają odpowiedzi na „to” fundamentalne pytanie i dla tych, które już je znalazły. Ja się nie zawiodłam.

"Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego" - Joanna Woźniczko-Czeczott, wydawnictwo Czarne 2012

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Oglądałam w TV wywiad z Autorką tej książki i tak, jak po przeczytaniu recenzji, uważam, że wcale nikt nie ukrywa tego, jak się życie zmienia po porodzie - ba - już w jego trakcie. Bardzo dużo koleżanek o tym mówi, narzeka i niestety to wcale ciężarnej nie pomaga. W trakcie ciąży liczą się osoby, które właśnie wspierają, opowiadając właśnie te miłe chwile z bycia rodzicem. Rodzicielstwo to bardzo poważne zadanie, warto więc się nad nim zastanowić. I podobnie jak samo małżeństwo - ma również te złe chwile, zachęcam jednak do pamiętania tych dobrych :) Być może przeczytałabym książkę, gdybym nie była teraz w ciąży, a tak, odłożę sobie tę przyjemność na później :)))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.