Sam zainteresowany, im bliżej tego terminu, tym lepiej gra. W Bytomiu był
wyróżniającym się piłkarzem drużyny i przed meczem z Jagą należy do tych graczy, w
których sztab szkoleniowy pokłada największe nadzieje.
Madej, który przyszedł do Śląska pod koniec letniego okienka transferowego, obecnie
jest pewniakiem do gry w podstawowym składzie. Jeszcze jesienią często siedział na
ławce. - Wiedziałem, że jak zacisnę zęby i trochę popracuję, to forma przyjdzie.
Kiedy w sierpniu podpisywałem umowę, wszyscy dobrze wiedzieli, że ostatni raz całe
spotkanie rozegrałem pół roku wcześniej. Brakowało mi rytmu meczowego, dynamiki i
zwykłej siły fizycznej. Byłem jednak pewny, że to wróci. Prawie 200 meczów i 20 goli
w ekstraklasie coś w naszych realiach znaczy - podkreśla zawodnik.
Zdaniem gracza, najbliższe dwa mecze mogą określić cele Śląska na rundę wiosenną. -
Zagramy u siebie z Jagiellonią, a tydzień później podejmujemy Lechię. Sześć punktów
w tych spotkaniach pozwoli nam złapać wiatr w żagle. Sezon skończymy nad Lechią i
Bytomiem. Tego jestem pewien. Prześcignięcie Ruchu i Bełchatowa będzie trudne -
zapowiada 27-letni piłkarz.
Prawdopodobnie kiedy będzie kończył się sezon, Madej będzie miał w kieszeni umowę ze
Śląskiem do 2012 roku. - Łukasz ma kontrakt do końca rozgrywek 2009/10, ale jest
zapis, że jeśli przypadnie trenerowi do gustu, do 30 kwietnia możemy jednostronnie
podjąć decyzję o przedłużeniu z nim umowy o kolejne dwa lata. Biorąc pod uwagę jego
postawę w ostatnich spotkaniach, przypuszczam, że skorzystamy z tej możliwości -
mówi prezes Śląska Piotr Waśniewski.
Sports.pl