Facebook Google+ Twitter

Mafijne układy w musicalowym wydaniu

Zaskakującym może wydawać się fakt, że motywem libretta musicalu "Ach! Odessa - Mama..." została legenda odesskiego króla złodziei i szefa mafii początku XX wieku - Beni Krzyka, okrzykniętego przydomkiem Benia Król.

Fragment plakatu Ale gdy wsłuchamy się głębiej w treść piosenek, da się wychwycić tak zdewaluowane w dzisiejszych czasach słowo jak "honor" czy taki sposób zachowania jak charm wobec kobiet, kultura obycia i szacunek dla rodziny... Może w tym tkwi źródło akceptacji i oklasków publiczności dla przestępczej historii, która momentami jest bardziej romantyczna niż dzisiejsze szare życie.

Benia Król to postać łącząca w sobie cechy bohaterów znanych nam z takich filmów jak Deja Vu i Vabank, Janosik czy All Capone. Benia to przestępca, ale jednocześnie dobry człowiek, dbający o ludzi ze swego środowiska, przyjaciół i rodzinę. potrafi też być bezwzględnym, jeśli wymagają tego zasady przestępczego półświatka. Przez swój honor i wywiązywanie się z podjętych zobowiązań ginie tragicznie zmiażdżony przez bezwzględny walec rosyjskiej rewolucji.

Wszelki ślad po nim zaginął, również po tym kim był i jak żył... Ale nie do końca. Wszak żyjemy tak długo, jak żyje pamięć o nas. A musical "Ach! Odessa - Mama..." pokazuje, że Benia żyje w naszej świadomości nadal. I cały czas się podoba!

Ach! Odessa - Mama - fragment spektaklu / Fot. Materiał prasowyGodny pochwały doskonały występ prawie 40-osobowego zespołu aktorskiego Teatru Żydowskiego. Ale całość zrealizowana w konwencji z zeszłego wieku - 180 minut spektaklu na dzisiejsze kanony odbioru to zdecydowanie za dłuuuugo... Chyba, że odbiorcami będą osoby dojrzałe, wychowane na wzorach kinematografii lat 60-70. Tacy przyjmą ten rodzaj inscenizacji z pełnym zrozumieniem.

Melomanom preferującym wielokulturową muzykę zrekompensują to z pewnością dźwięki muzyki żydowskiej, rosyjskich romansów, rumuńsko-besarabskich rytmów, turecko-kaukaskich brzmień, czy nostalgia kozackich pieśni ludowych, które tworzą oprawę spektaklu o odesskim półświatku początku XX wieku.

Dla amatorów porównań kulturowych - jak zwykle w Teatrze Żydowskim - spora dawka przywołujących uśmiech na twarz dialogów typu "I pan chcesz zabić żywego człowieka...".

Podsumowując subiektywnie - warto pójść, ale trzeba zabrać poduszkę pod siedzenie.

Czytaj też zapowiedź spektaklu: Ach! Odessa - Mama...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.