Facebook Google+ Twitter

Magazyn dla kinomanów cierpiących na bezsenność

W nocy z niedzieli na poniedziałek (26/27 września 2010 r.) Program II Telewizji Polskiej zaprezentował pierwszy odcinek nowego magazynu filmowego "W polskim kinie". Jak sam tytuł wskazuje poświęcony jest on w całości zagadnieniom rodzimej kinematografii.

Logo telewizyjnej "Dwójki". / Fot. www.tvp.plTo kolejny, obok "Kocham kino" Grażyny Torbickiej, program dla miłośników X Muzy, który nadawany jest o godzinie, kiedy przed telewizorami zasiadają albo ludzie bezrobotni (czytaj: wysypiający się w dzień) lub cierpiący na bezsenność (czyżby TVP pojmowała swą misję jako pomoc chorym na insomnię?). Jeśli wierzyć słowom prowadzącego magazyn Michała Chacińskiego, godzina emisji nie jest przypadkowa, bo kiedy zwrócił się do dyrektora TVP 2 z propozycją tego programu, ten miał mu odpowiedzieć, że owszem, może go robić, ale o północy! I słowo (dyrektora) stało się ciałem.

Szkoda, że niewielu kinomaniaków mogło, jak sądzę, obejrzeć ten program, bo choć nie wszystko było w nim udane, to kilka pozycji w nim zawartych zasługiwało na uwagę. Ot, choćby niestereotypowe rozmowy z młodymi i oryginalnymi reżyserami: Mariuszem Grzegorzkiem ("Jestem twój") czy Pawłem Salą, twórcą "Matki Teresy od kotów". W rozmowie z tym pierwszym zwracała uwagę szczególnie niezwykła autoironia i dystans artysty wobec swojej osoby i wyreżyserowanych filmów. Odbiegająca od sztampy była także wizyta autorów "W polskim kinie" na planie "Bitwy warszawskiej 1920" Jerzego Hoffmana. Akurat kręcono sceny na poligonie wojskowym w Kazuniu. Uwagę Chacińskiego przykuli w pierwszym rzędzie ... grzybiarze, którzy, nie bacząc na rozlegające się co chwila wystrzały, spokojnie zbierali owoce leśne. Autorzy magazynu filmowego zajrzeli też do filmowej kuchni (dosłownie: sprawdzili, czym ekipa Hoffmana jest karmiona przez służby cateringowe). Z wypowiedzi samego reżysera można sie było dowiedzieć, że filmy w technice 3 D, w której realizuje swój najnowszy obraz, oglądał już podczas studiów w Instytucie Filmowym w Moskwie w latach 50. (sic!)

Interesująco zrobiona była także rozmowa z Maciejem Zakościelnym i Antonim Pawlickim, odtwórcami głównych ról w serialu "Czas honoru". Odbyła się ona w scenerii jako żywo przypominającej Warszawę z czasów okupacji. Aktorzy wygadali się przy okazji, że w planach jest realizacja czwartej części serialu.

Twórcy magazynu "W polskim kinie" starali się o wielu wydarzeniach związanych z rodzimą kinematografią powiedzieć i być w wielu miejscach, na przykład na 29. Festiwalu Debiutów Filmowych w Koszalinie, z którego pokazali m.in. moment wręczania głównej nagrody Krzysztofowi Łukaszewiczowi za "Lincz"; odnotowali sukces Jerzego Skolimowskiego i jego filmu "Essential Killing" w Wenecji; zapowiedzieli zbliżającą się premierę "Ślubów panieńskich" Fredry w reżyserii Filipa Bajona. A wszystko to w dobrym, szybkim (acz nie slapstickowym) tempie, z dowcipnymi dialogami i komentarzami.

A propos dowcip: żenująco wypadł Maciej Stuhr przedstawiony i podpisany, dalibóg trudno zgadnąć czemu, jako... Borys Szyc, który usiłował coś zabawnego powiedzieć o ekranizacji Fredrowskiej komedii. Efekt - jak napisałem wcześniej. Nieco lepiej wypadł pomysł łączenia scen i dialogów ze "Stawki większej niż życie" z narracją prowadzącego. Pomysł z lekka nieświeży i nie do końca uzasadniony, bo co prawda w pierwotnym zamierzeniu miał być to magazyn z filmem wojennym jako leitmotivem, to ostatecznie tego tematu było w nim tyle, co kot napłakał.

Generalnie jednak magazyn Joanny Makowskiej, Michała Chacińskiego i Tomasza Knittla (więcej nazwisk nie udało mi się spisać z szybko przesuwających się napisów końcowych, a strony internetowe telewizji nie podają żadnych bliższych informacji o magazynie i jego twórcach) ogląda się z zainteresowaniem, a 40 minut jego trwania minęło jak z bicza trzasł. Kolejne wydanie "W polskim kinie" zostanie nadane 24 października, zapewne koło "godziny duchów".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Nie oglądałem, i pewnie nie będę. Mam pobudkę o 5.40. Brrrr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Program może się sprawdzić. Osobiście wolę oglądać powtórki na necie, programy na DVD, bo przynajmniej nie muszę się użerać z reklamami. Niedługo w czasie meczu podczas jakiejś akcji sędzia będzie zatrzymywał mecz - przerwa na reklamę - a potem wznawiał rozgrywkę...:)

(+) za istotną dla kinomaniaków informację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* To coś dla mnie. I pora odpowiednia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.