Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20638 miejsce

Magia dla początkujących - "Wolni Ciut Ludzie" - Terry Pratchett

Zielone hale, wypas owiec, produkcja serów i ludzie mówiący nieco inaczej... A pośród kredowych wzgórz kraina, której istnienia nikt by się tu nie spodziewał. Kolejna opowieść ze Świata Dysku utrzymana na tradycyjnie wysokim poziomie.

Wolni Ciut Ludzie - Terry Pratchett / Fot. Prószyński i S-ka, okładka książkiZawsze, gdy rodzice wymyślają potwory do odstraszenia dzieci od pewnych miejsc, istoty te powstają rzeczywiście. Tiffany Obolała ma dopiero 9 lat, ale wie, że są sytuacje, gdy młodszy brat musi zostać przynętą na potwora. Dać radę takiemu może zaś tylko prawdziwa czarownica.

Nikt nie wiedział, jak to się działo, że babci Obolałej nigdy nie zginęła ani jedna owca. Magia nie przestaje nią być, nawet, kiedy rozumiemy, o co niej chodzi. Nawet jeśli chodzi o nację o niskim wzroście, rudych włosach, dla której raj w zaświatach oznacza wiele okazji do picia, bójek i kradzieży. Wolni Ciut Ludzie żyli kiedyś z królową krainy baśni, z której jednak udało im się uciec. Gdy jednak Tiffany znika brat, nieustraszeni Ciut Ludzie stają po stronie wnuczki babci Obolałej, by wspierać ją w walce i raz jeszcze stawić czoło prządkom snów i straszliwej pani krainy lodu.

W międzyczasie Tiffany musi szybko zrozumieć wiele rzeczy. Od tego, że umysł racjonalistki u tak młodej osóbki może drażnić dorosłych przez to, że czarownica najważniejszą lekcję odrabia wtedy, gdy rozumie, że magii używać nie należy, kończąc na tym, iż na potwory całkiem dobrą bronią jest solidna, domowa patelnia.

Proza Pratchetta jest niesamowita. Książki, które powstają pod jego piórem są krótkie, ale pisane z niesamowitym wyczuciem. Prawie jak tekst piosenki, gdzie nie ma zbyt wielu słów, a zawierają one cały potrzebny sens. Najlepszym obrazem tego, jak nasycone treścią i akcją są te opowieści jest fakt, że podczas oglądania jednej z ekranizacji jego prozy, próbowałam streścić kilka minut akcji. Czy można jednak spójnie wytłumaczyć, jak bohaterowie z dzikich ostępów lasu, uciekając przed golemem, szybko trafili na arenę ubrani w kostiumy pierwszych kosmonautów, by badać płeć żółwia A’Tuina?

"Wolni Ciut Ludzie" są kolejną z serii opowieści ze Świata Dysku, która opowiadana jest z kilku perspektyw naraz. Jest to sposób prowadzenia narracji, wymagający od Czytelnika zbierania informacji jak gdyby w kilku osobnych pudełeczkach, by w ostatnim momencie wsypać je wszystkie do jednego dużego, gdzie cała ta "podwójna" opowieść staje się jedną.
Przypomina to sytuację, kiedy widząc w pierwszej scenie szubienicę spodziewamy się, że zostanie użyta. U Pratchetta na pewno jednak nikt nie zawiśnie - bo czy nie byłoby to zbyt oczywiste?

Serdecznie polecam - zarówno tym, którzy już doskonale wiedzą, czego mogą się spodziewać po książce o Świecie Dysku, jak i tym, którzy swoją przygodę z nim dopiero rozpoczną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

rewelacja :D co do tłumaczenia a przede wszystkim Tłumacza - ciągle mam przed oczami jego zdjęcie z samym Pisarzem, który udziela mu "namaszczenia" - klasa sama w sobie ;D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nareszcie! Stare tłumaczenie jest niezłe, ale moim zdaniem nikt nie dorówna PWC - wystarczy porównać poprzednią wersję "Wolnych Ciut Ludzi" z "Zimistrzem". Jest tam taki cudny fragment, kiedy Wolni Ciut Ludzie (Nac Mac Feegle) rozmawiają o "dobrodziejstwach" stanu małżeńskiego:
"- Ano. Ale chłopocek nie będzie sie chcioł żenić - zauważył Trochę Szalony Angus.
- Kiedyś może zechce - ostrzegł Billy, dla którego obserwowanie ludzi było ciekawym hobby. - Winksość wielkoszychowych chłopów się żeni.
- Noprowde? - zdumiał się któryś z Feeglów.
- Ano tak.
- I chcom sie żenić?
- Dużo ich chce, ano.
- I potem ni ma już picio, bicio i złodziejstwa?
- Zarozki! Mnie dalej wolno cosem pić, bić i krość! - obruszył się Rob Rozbój.
- Ano, Rob, ale trudno nie zauwozyć, co musis tez sie Tłumocyć - wtrącił Tępak Wullie.
Tłum Feeglów zgodnie pokiwał głowami. Dla nich Tłumaczenie należało do sztuk tajemnych.
- I wis, jak wracomy z picia, bicia i złodziejstwa, Jeannie robi tez Zaciskanie Warg - ciągnął Tępak Wullie.
Wszyscy Feeglowie jęknęli chórem:
- Oooch… Scez nos psed Zaciskaniem Warg!
- I jest jesce Splatanie Rąk - dodał Wullie, choć sam był już przerażony.
- Oooooch, bida, bida, bida, Splatanie Rąk! - krzyknęli Feeglowie, szarpiąc się za włosy.
- Ze nie wspomnę o Tupaniu Nogom… - Wullie urwał, bo nie chciał słuchać o Tupaniu Nogą.
- Aargh! Oooooch! Ino nie Tupanie Nogom! Niektórzy Feeglowie zaczęli tłuc głowami o drzewa."

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziękuję i przy okazji przepraszam za brak odniesienia do nowego tłumaczenia książki (nie znam starego - taktycznie przemilczałam)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.