Facebook Google+ Twitter

Magia rocka znów działa

Nie mogło być inaczej! Do amfiteatru podsłupskiej Doliny Charlotty ściągnęły pielgrzymki fanów rocka. Wczoraj zaczęły się sierpniowe koncerty III Festiwalu Legend Rocka. Pierwszy z trzech dni należał do zespołów Focus i Budgie.

Thijs van Leer / Fot. Ryszard K. HetnarowiczTym razem publiczność została wystawiona na... próbę nerwów. I to nie pogoda była jej powodem, bo niebo nad Doliną Charlotty rozbłysło gwiazdami. Tym razem zawiódł transport! Nie dotarł na czas sprzęt i niemal półtorej godziny trzeba było czekać na pojawienie się na scenie bohaterów wieczoru. Supportowe próby rozgrzania publiczności wprawdzie cieszyły ucho niektórych widzów, ale u ogromnej większości potęgowały jedynie zniecierpliwienie. Na dodatek ktoś puścił plotkę, że sprzęt Focusa nie dojedzie i koncertu nie będzie, a zapewnienia organizatorów o konieczności zainstalowania go na scenie są tylko "ściemnianiem".

Ale czy któryś z prawdziwych fanów uwierzyłby plotce? - Gdzież tam! Jak trzeba będzie, to do rana będziemy czekać! A Szkapa zaoferował się nawet, że na plecach to sprzęcicho z Focus / Fot. Ryszard K. HetnarowiczDutchlandii przyniesie - żartowali bydgoszczanie Piotrek i Wiesiek Porębscy. A Szkapa (od Szkapiński! - zaznacza Konrad), ich kolega ze Szczecina, dodaje, że konie w jego bryce wciąż są pod parą! Żarty i zniecierpliwienie skończyły się, gdy na scenie pojawił się Thijs van Leer i jego młodsi koledzy.

A kiedy zabrzmiały dźwięki organów Hammonda i zaczarowanego fletu Thijsa, poetyckiej gitary Nielsa van der Steenhovena, rytmicznie wzmacniane przez melodyjny bas Bobby Jacobsa i perkusję Pierre'a van der Lindena, publiczność w Dolinie znów pożeglowała w magiczną przestrzeń. A tam czekał na nią "House of the King", witała ich "Sylvia" i by nikomu nie zechciało się zbyt szybko wracać do rzeczywistości - odprawiono "Hocus Pocus".

Budgie / Fot. Ryszard K. HetnarowiczChociaż fanów rocka progresywnego było w amfiteatrze sporo, to liczbą i głośnością - jakżeby mogło być inaczej - przebijali ich hardrockowcy! Dla nich tego wieczoru istniało przede wszystkim Budgie! A gdy trójka muzyków tej walijskiej grupy wyłoniła się z pulsującej bębnami ciemności sceny, na widowni rozległ się donośny aplauz. Na estradzie niepodzielnie królował Burke Shelley. - Jego bas zmienia mi rytm serca, a głos wibruje pod czachą - zapewniał jeden z fanów. Craig Goldy (gitara) tworzył z nim dobrze uzupełniający się duet a Steve Williams (perkusja) nie pozostawiał wątpliwości, że rytmika hard rocka nie ma dla niego tajemnic. Były więc takie przeboje jak "Breadfan" czy "Parents", były tańce na widowni i  / Fot. Ryszard K. Hetnarowiczszaleństwo pod sceną a na potem... do godziny 1.30 skandowanie "bu-dgie, bu-dgie..." na zapleczu sceny. Wszystko po to by zdobyć autograf, dotknąć, jeszcze raz zobaczyć członka ukochanej kapeli!

Powrót do do Słupska czy Ustki odbywał w kolumnie rytmicznie poruszających się samochodów. Nie mogło być inaczej, gdy serca podporządkowały się... rockowi! A puls ten da znać o swej legendzie i nieśmiertelności rocka także dzisiaj, bo przecież na scenie amfiteatru staną Yardbirds, Arthur Brown i Chickenshack. Czy o godz. 20? Bądźmy jednak o tej godzinie! Impulsów do wspólnej zabawy nie zabraknie!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.