Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

55955 miejsce

Magii ciąg dalszy - Orson Scott Card "Zaginione wrota"

Coś czuję, że ta książka z nowej serii autora zdobędzie niemałą popularność. Czy będzie podobnie jak z Harrym Potterem? Nie sądzę, choć wydaje się być lepsza od dzieła J. K. Rowling! Tutaj też jest magicznie...

"Zaginione wrota" są warte przeczytania? / Fot. www.proszynski.plOrson Scott Card - dzieła tego autora dotychczas jakoś nie mogły mnie znaleźć. Niedawno jednak wpadła mi do rąk książka z najnowszej serii tego pisarza. Jakie są moje wrażenia? Czy warto było poświęcić wolny czas, którego każdy teraz nie ma zbyt wiele? Oczywiście! Według mnie każda książka jest warta przeczytania, ale ta znajduje się niemal na szczycie tego, do czego warto zajrzeć.

Orson Scott Card podobno potrafi doskonale opowiadać historie. Muszę się z tym zdecydowanie zgodzić. Nie wiem jakie opowieści snuje najbliższym, ale ta o "Zaginionych wrotach" wciąga od pierwszego momentu. Myślałem, że początek książki będzie się dłużył w nieskończoność. W końcu trzeba wprowadzić czytelnika, odkryć przed nim najważniejsze postacie, opisać co dzieje się wokół... Autor w jakiś sposób robił to jednak tak umiejętnie, że nawet początek nie zniechęca do zagłębienia się w dalszą, jeszcze bardziej ekscytującą treść lektury. W ogóle dużo jest opisów.

Orson przedstawia codzienne życie bohaterów, świat wokół nich, a często również przytacza ich zamierzenia i je komentuje. Tak naprawdę historię poznajemy z każdym rozdziałem, z każdą stroną. Zawsze jest coś, czego nie wiemy, co mimo że oczywiste, wcale takim nie jest. Autor doskonale wie, jak zaciekawić czytelnika. Jeżeli wierzyć jego słowom, prace nad tą książką rozpoczął już w 1977 roku... od mapy.

O czym jest ta książka?


Wydawałoby się, że autor przeniesie nas w przeszłość, albo wręcz przyszłość. Nie. Wszystko osadzone jest we współczesnych realiach, współczesnych czasach ze szczyptą tego co było. No może nie szczyptą. Książka jest pełna "magii". Nie brakuje odwołań do mitologii. Orson Scott Card świetnie poradził sobie z "urealnieniem" powieści tak, aby wyglądało, że rzeczywiście ta historia mogła mieć miejsce. Każdy wie jednak, że to fikcja, ale zawsze przecież znajdzie się jakieś ziarnko prawdy, nie? Jak zauważa autor, w posuwaniu fabuły na przód pomagało mu grono osób. To może dlatego jest taka świetna?

Profil autora na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.