Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175380 miejsce

Magister za barem

Pobudka bladym świtem, zajęcia na uczelni, potem wielogodzinny pobyt w czytelni, praca, często całonocna nauka i na drugi dzień to samo… Taka „powtórka z rozrywki” to codzienne życie studenta.

Przez wiele lat młodzi ludzie uczą się, poszerzają swoją wiedzę i horyzonty. Studiują, aby zapewnić sobie lepszy start w życiu. Tytuł magistra czy inżyniera ma być dla nich przepustką w drodze do kariery. No właśnie „ma być”, ale czy jest? Wykształcenie to jedno, a możliwości w naszym Krakowie to drugie.

Staż lub fucha nie dla każdego

Mówiąc językiem potocznym – nie każdemu udaje się załapać na staż albo złapać super fuchę. Niektórzy potrzebują czasu na odnalezienie się w dorosłości. Czasem poszukiwania tej wymarzonej, dobrze płatnej pracy trwają dość długo. Dlatego też coraz więcej młodych ludzi opuszcza nasz kraj w poszukiwaniu nie tej jedynej, wspaniałej i wyśnionej pracy, ale tej, która pozwoli im – mówiąc dość ordynarnie – dorobić się, aby później móc wrócić i kontynuować swoje dzieło, jakim dla absolwenta prawa jest własna kancelaria, czy dla młodego lekarza weterynarii – gabinet dla jego czworonożnych pacjentów. Natomiast ci, którzy nie wyjeżdżają, bo kierują nimi wątpliwości i sentymenty, zostają i szukają zajęć, które pozwolą im dalej rozwijać się, być może nie na tak wysokim poziomie, jak by chcieli, ale zawsze w kraju. To przede wszystkim szansa na poszerzanie palety swoich umiejętności, a tym samym utrzymywanie się samemu tutaj - w Krakowie.

Doświadczenia zza baru

Myślę, że śmiało do takich zajęć możemy zaliczyć pracę w pubach, barach, restauracjach i tym podobnych miejscach, które od zawsze cieszyły się dużą popularnością wśród młodzieży. - Takie miejsca dają możliwość obcowania z ludźmi, nauczenia się patrzenia na świat pod kątem drugiego człowieka - mówi barmanka z krakowskiej kawiarni, w samym centrum Rynku. - Są świetnym sprawdzianem dla przyszłych dziennikarzy i psychologów, którzy przecież całe swoje życie planują poświęcić pracy z ludźmi - dodaje inna.

Knajpa, w której pracują studenci. / Fot. Kama BrodaJednak nie jest tak kolorowo, jakby się mogło wydawać. Podczas spaceru po Rynku wchodzę do jednej z kawiarni. Siadam. Podchodzi do mnie bardzo miła dziewczyna - na pierwszy rzut oka ma około 23 lat. Pyta, co podać. Dosłownie po paru minutach zamówienie już stoi przede mną, a aromat mojej kawy roznosi się w pomieszczeniu. Pijąc, rozglądam po się po wnętrzu, które, jak podejrzewam, swoją oryginalnością przyciąga wzrok każdego klienta. Wszędzie czysto. Stoliki starannie poustawiane. W pewnym momencie nie mogę oderwać oczu od całego gąszczu prawdziwych, widać, że dopiero co zroszonych roślin. Po prostu pięknie.
Kiedy tak sobie siedziałam, dochodziły mnie głosy dziewcząt - barmanki i kelnerki - rozmawiających ze sobą chyba o wszystkim. Od razu odniosłam wrażenie, że świetnie się rozumieją. Ale niestety, nieubłagany czas mnie gonił. Kiedy kelnerka zobaczyła, że zaczynam wykonywać ruchy wskazujące na chęć poproszenia o rachunek, podeszła do mnie i wręczyła go z uśmiechem na twarzy. Moja ciekawość nie pozwalała mi opuścić tego miejsca bez zamienienia chociaż słowa z tą przemiłą obsługą. Po chwili nogi się pode mną ugięły. Dziewczyna, która podawała mi kawę, jest magistrem sztuki, a barmanka - magistrem administracji. Pracują tu już od 2 lat, bo nigdzie indziej nie mogą znaleźć pracy w swoim zawodzie. - Jesteśmy tylko magistrami bez kilkuletniego doświadczenia w naszych zawodach - wyjaśnia kelnerka. Kiedy pytam o czas ich pracy i wynagrodzenie, milczą.

Uśmiechnij się, szef da ci szansę

Praca za barem powinna być dla młodego, wykształconego człowieka chwilowym zajęciem, przygodą, krótkim epizodem w życiu. Niestety coraz częściej możemy zaobserwować, że taka praca jest jedynym zajęciem młodych magistrów, na których kiedyś czekał cały świat, a teraz są już tylko pionkiem w grze naukowej, która rzadko kończy się wygraną. W knajpie nie potrzebujesz doświadczenia, wszystkiego nauczysz się bardzo szybko. Szef da ci szansę, jeśli tylko będziesz się ładnie uśmiechać i szybko nawiązywać kontakt z ludźmi.

Nasuwa mi się jedna refleksja. Dlaczego tak mało pracodawców daje szansę świeżo upieczonym magistrom? Dlaczego, kiedy stają przed nimi młodzi, wykształceni ludzie, bez nawyków i przyzwyczajeń, pełni chęci i zapału do pracy w swoim zawodzie, odprawiają ich z kwitkiem? Przecież po to tak ciężko pracowali przez pięć lat, aby w końcu móc się czymś wykazać i powoli zacząć zbierać nagrody za trudy edukacji.

Czy pracodawcy boją się konkurencji czy może wygryzienia ze stanowiska? Świat zwariował, szalony wyścig szczurów nadal trwa. Być może niedługo nadejdą czasy, kiedy to rozpocznie się rywalizacja młodych magistrów o pracę za barem w podrzędnej knajpie…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

a ja nie mialam sentymentow, wyjechalam! za granica co prawda musialam pokazac i udowodnic co patrafie, ale szybko zostalo to docenione.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety tak jest :( sama pisze w tym roku pracę mgr i zastanawiam się co potem. Wolałabym zostać w kraju ale...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.