Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Portfel > Kariera > Magistrów ci u nas dostatek

Pozycja materiału w rankingach:

28359 miejsce

Dział: Kariera

Ocena: 10pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Magistrów ci u nas dostatek


Na rynku pracy górą są ci, którzy mają wyższe wykształcenie. Ale czy na pewno w dzisiejszych czasach tytuł magistra wystarcza, by osiągnąć szczyt w karierze?

Studentki pielęgniarstwa, zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Vlastimil, Wiki Commons - na licencji Creative Commons; http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Nursing_students.jpgKarolina Sulisz, 30-letnia księgowa z tytułem magistra, studia ukończyła prawie dwa lata temu, ale już myśli o doktoracie. – Biorąc pod uwagę nasycenie rynku naukowego magistrami, zdecydowałam się na podniesienie kwalifikacji. Kilka miesięcy temu szef Karoliny postawił jej ultimatum. Albo będzie robić doktorat, albo on na jej miejsce zatrudni kogoś innego.

– Nie miałam wyjścia. Musiałam zacząć uczyć się od nowa – mówi świeżo upieczona doktorantka. Dawniej pracodawcy patrzyli na doświadczenie zdobywane podczas studiów. Dziś ważny jest tytuł stojący przed nazwiskiem. Niektórzy twierdzą, że to renoma i nazwa uczelni na dyplomie znajdą pracę za nich. Jeśli pracodawca ma do wyboru osobę z doświadczeniem i bez, po co miałby ryzykować? Wybierze człowieka wykwalifikowanego i oczywiście z wyższym tytułem naukowym.

"Głupi, głupszy i magister"


Takie zdanie usłyszała 26-letnia Elżbieta Serafin od swojego promotora. – Z początku nie wiedziałam, o co mu chodzi i myślałam, że chce mnie jakoś obrazić czy upokorzyć. Dało mi to do myślenia - wyjaśnia. Po obronie pracy magisterskiej Ela podeszła do profesora i zapytała, co miał na myśli mówiąc do niej w taki sposób. Promotor uśmiechnął się do niej i powiedział, żeby pomyślała o dalszym kształceniu, bo w Polsce prawie każdy ma tytuł magistra i łatwiej będzie jej znaleźć pracę, kiedy przed nazwiskiem będzie widniał skrót "dr".

W ubiegłym roku Serafin rozpoczęła studia doktoranckie na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. - Studiuję budowę silników samolotowych. To bardzo nietypowy kierunek dla dziewczyny, ale właśnie dzięki temu myślę, że oferty pracy posypią się jak z rękawa - przyznaje Ela. I już się posypały. Młoda doktorantka dostała propozycję pracy w firmie lotniczej, a także na swojej uczelni w charakterze asystenta.

Jak grzyby po deszczu


Trudno obecnie znaleźć w Polsce uczelnię, która nie oferowałaby studiów doktoranckich. Nauczycielka wiedzy o społeczeństwie z I Liceum Ogólnokształcącego w Dębicy twierdzi, że tytuł naukowy nie jest najważniejszy, choć sama robi doktorat. – W poszukiwaniu pracy liczy się przede wszystkim dobre CV. Jeśli w rubryce „doświadczenie” masz wpisanych dużo pozycji, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że szef wybierze właśnie ciebie bez względu na to, czy masz tytuł doktora czy nie – mówi nauczycielka. Zapytana o to, dlaczego robi studia doktoranckie, stwierdziła, że dla satysfakcji…

W dzisiejszych czasach w Polsce powstawały i nadal powstają niepubliczne szkoły wyższe. Można spotkać się ze zdaniem, że najwięcej magistrów opuszcza mury właśnie szkół prywatnych. Skąd takie myślenie?
– Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W szkole niepublicznej za naukę się płaci - wyjaśnia pani Maria, wykładowca na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, wydział zamiejscowy w Dębicy. - Szkoła państwowa jest za darmo. Wśród młodzieży istnieje przekonanie, że skoro masz kasę, to płacisz i tytuł masz już w kieszeni. Uczyć się nie trzeba - tłumaczy.

Studenci uczący się w szkołach prywatnych postrzegani są gorzej od tych studiujących w szkołach państwowych. Natalia, studentka WSIiZ w Rzeszowie, uważa takie myślenie za absurd. – To, że płacę za studia, nie oznacza, że magistra mam już na pierwszym roku. Nie wie skąd w ludziach przekonanie o niższości szkół prywatnych - dziwi się Natalia, która nie wstydzi się tego, że jest studentką szkoły niepublicznej. – Mam stypendium i wcale nie płacę za studia. Jestem zdania, że jeśli ktoś lubi się uczyć, to nieważne jest, jaką kończył szkołę – dodaje.

Poszukiwani z doświadczeniem


Na rynku pracy większe szanse zatrudnienia mają ci, którzy jeszcze w trakcie studiów zaczęli zdobywać doświadczenie. Wśród wielu studentów pokutuje jeszcze stereotyp, że dyplom jest najważniejszy. Uczą się dla ocen, a nie dla wiedzy i umiejętności. Podczas, gdy praktyka zawodowa pokazuje, że najważniejsze są umiejętności, wiedza i elastyczność w podejściu do własnego zawodu. Zasada praktyk lub staży, to dzisiaj najbardziej skuteczna forma zdobywania umiejętności zawodowych.

Pracodawcy poszukują ludzi najlepiej młodych, z wyższym wykształceniem i oczywiście z odpowiednim doświadczeniem. Danuta, 46-letnia ekonomistka z Dębicy, jest na etapie poszukiwania pracy, gdyż parę lat temu została zwolniona z rozpadającej się firmy transportowej. Przyznaje, że bardzo trudno znaleźć pracę w małej miejscowości, a już szczególnie w jej wieku. Nie liczy się doświadczenie jakie zdobyła podczas tylu lat pracy. Nie liczy się również szkoła jaką skończyła. – Dziś patrzy się w większości na wygląd. Najlepiej, żeby zatrudniona osoba była 20-letnią blondynką, miała nogi długie jak noc wigilijna i nie była mężatką – mówi pani Danuta. Dlatego też większość studentów rozpoczyna praktykę, a często staż czy pracę na cały etat, już w trakcie nauki, żeby potem było im łatwiej rozwijać się zawodowo i piąć po drabinie kariery.

Pustka w głowie


Można mnożyć przypadki ukazujące ludzi wykwalifikowanych w danej dziedzinie, a niemających o niej najmniejszego pojęcia. Nawet najlepszy praktyk bez podbudowy teoretycznej jest uboższy o wiedzę niezbędną do całościowego objęcia zagadnienia. Redaktorzy jednej z gazet wspominają, jak młody dziennikarz na zlecenie napisania tekstu o rocznicy śmierci Stanisława Moniuszki, zareagował zapytaniem: „To ten generał z Ameryki?”.*

*przytoczony przykład pochodzi z magazynu PRESS 03/08

Zobacz także:

Ewelina Sujdak OFFline profil autora

Autor: Ewelina Sujdak

Napisz do autora

Artykuły (11) Galerie (1) Średnia ocen (4.80)

Wiek: 26 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: Absolwentka dziennikarstwa :) Studentka politologii :) Studentka stosunków etnicznych i migracji międzynarodowych :) Kobieta szczęśliwa :)

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 14

Sortuj komentarze:

Marta Wieszczycka 13.08.2008 09:21

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 34

Paolo, niestety akurat filologie i dziennikarstwo to mówiąc niedelikatnie kanał.
Sama pamiętam kilka osób po germanistyce, czy romanistyce, zatrudnianych na stanowiskach "sekretarka-tłumacz".
W tej chwili jedyną filologią, gwarantującą pracę w szkole jest filologia angielska.
A co do dziennikarstwa, to pamiętam, że już wybierając sobie studia wszyscy od razu odrzucaliśmy dziennikarstwo, bo redakcje już wtedy chętniej przyjmowały ludzi po konkretnych studiach, dających wiedzę o jakimś zakresie dziedzin, niż po prostu po dziennikarstwie. A nie ma nic gorszego niż wybrać sobie studia, przygotowujące do zawodu, w którym większą szansę mają ludzie po dowolnych innych studiach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 10.08.2008 17:40

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 34

Paolo, a czy ona bardzo chce pracować w zawodzie? Jakies inne zajecia w ktorych potrzeba niemieckiego na pewno by sie znalazly. Dla osob z niemieckim pracy jest sporo, tylko niekoniecznie w szkole.

Ale duzo tez zalezy od miasta itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Jędrasiak 10.08.2008 13:56

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 42

Moja znajoma jest mgr germanistyki, technikiem dzienniakrstwa i org. reklamy i pracy jak na lekarstwo..gdyby nie korki z niemca, to utrzymywalaby sie z zasilku dla bezrobotnych. O pracy w skzole powolo chce zapomniec. Bo mimo, iż ma juz 28 lat, to przepracowala tam raptem 3 lata i to na samych zastępstwach (!), wiec staż pracy zawodowej tez ma znikomy... Obecnie szuka czegos w innej branzy, bo inaczej bedzie ciezko w tym roku...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof Krzak 10.08.2008 13:51

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 38

Teraz, niestety, kazdy ma maturę i prawie każdy tytuł magistra, aż wstyd przyznać, że się go ma. Żal, iż to wszystko się tak spauperyzowało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 10.08.2008 11:46

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 38

Marto: tak, to też racja.

Ja się nasłuchałam o absolwentach na rozmowach kwalifikacyjnych. O absolwentach majacych od razu nieziemskie oczekiwania tez. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 10.08.2008 08:20

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 29

Pisze patfil:
"W PRL wszelkich ćwoków na siłę edukowano,..."

To prawda. Władze objeły po wojnie ćwoki i zaczynały nauke od spuszczania wody w WC. Potem robili kurs czytania, pisania, mature w 2 lata i "wyzsze studia".

Dzisiaj - wnuki tych ćwoków płacą za pisanie "prac magisterskich" , ktore produkuja ludzie majacy głowy na karku. Mam znajomą po maturze (prawdziwej, nie tej z punktami i testami) - jest księgową i dorabia piszac magisterki z ekonomii.
Reszta - roznie. Niektorzy pisza samodzielnie, inni ściagaja z cudzych prac robiąc kompilacje, jeszcze inni na chama.
I tak sie to kręci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Wieszczycka 10.08.2008 01:46

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 43

A co do abstrakcyjnych wymogów dotyczących młodego wieku i wieloletniego doświadczenia, to tu jest zabawny Dilbert na ten temat:
http://tinyurl.com/6adrgu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Wieszczycka 10.08.2008 01:36

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 46

A moim zdaniem w Polsce pojawił się odwrotny problem. Człowiek z krótkim doświadczeniem i tytułem dr nie może spokojnie sobie tego doświadczenia zdobywać, bo przez tytuł jest kojarzony z większymi ambicjami, a do tych ambicji brakuje mu po drodze jeszcze znacznie bardziej prostego doświadczenia. W efekcie człowiek znajduje się w sytuacji, kiedy w teorii ma znacznie więcej niż w praktyce i nie może trafić w środek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 10.08.2008 00:29

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 60

Wg mnie problem polega w duzej mierze na tym, ze fakt bycia absolwentem nawet prestizowego kierunku nie oznacza, ze dany delikwent rzeczywiscie zna sie na "swojej" dziedzinie. W tej sytuacji wiecej zyskuja Ci, ktorzy papierka nie maja (albo maja z innego kierunku), za to we wlasnym zakresie doskonalili sie w danej dziedzinie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

jacek S 09.08.2008 18:48

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 31

będzie jak na Kubie, teras kierowcy ciężarówki mają doktorat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.