Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Na rynku pracy górą są ci, którzy mają wyższe wykształcenie. Ale czy na pewno w dzisiejszych czasach tytuł magistra wystarcza, by osiągnąć szczyt w karierze?
Karolina Sulisz, 30-letnia księgowa z tytułem magistra, studia ukończyła prawie dwa lata temu, ale już myśli o doktoracie. – Biorąc pod uwagę nasycenie rynku naukowego magistrami, zdecydowałam się na podniesienie kwalifikacji. Kilka miesięcy temu szef Karoliny postawił jej ultimatum. Albo będzie robić doktorat, albo on na jej miejsce zatrudni kogoś innego.Zobacz także:
Artykuły
(11)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.80)
Wiek: 26 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Absolwentka dziennikarstwa :) Studentka politologii :) Studentka stosunków etnicznych i migracji międzynarodowych :) Kobieta szczęśliwa :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Wieszczycka 13.08.2008 09:21
Paolo, niestety akurat filologie i dziennikarstwo to mówiąc niedelikatnie kanał.
Sama pamiętam kilka osób po germanistyce, czy romanistyce, zatrudnianych na stanowiskach "sekretarka-tłumacz".
W tej chwili jedyną filologią, gwarantującą pracę w szkole jest filologia angielska.
A co do dziennikarstwa, to pamiętam, że już wybierając sobie studia wszyscy od razu odrzucaliśmy dziennikarstwo, bo redakcje już wtedy chętniej przyjmowały ludzi po konkretnych studiach, dających wiedzę o jakimś zakresie dziedzin, niż po prostu po dziennikarstwie. A nie ma nic gorszego niż wybrać sobie studia, przygotowujące do zawodu, w którym większą szansę mają ludzie po dowolnych innych studiach.
Urszula Agata Marczewska 10.08.2008 17:40
Paolo, a czy ona bardzo chce pracować w zawodzie? Jakies inne zajecia w ktorych potrzeba niemieckiego na pewno by sie znalazly. Dla osob z niemieckim pracy jest sporo, tylko niekoniecznie w szkole.
Ale duzo tez zalezy od miasta itd.
Paweł Jędrasiak 10.08.2008 13:56
Moja znajoma jest mgr germanistyki, technikiem dzienniakrstwa i org. reklamy i pracy jak na lekarstwo..gdyby nie korki z niemca, to utrzymywalaby sie z zasilku dla bezrobotnych. O pracy w skzole powolo chce zapomniec. Bo mimo, iż ma juz 28 lat, to przepracowala tam raptem 3 lata i to na samych zastępstwach (!), wiec staż pracy zawodowej tez ma znikomy... Obecnie szuka czegos w innej branzy, bo inaczej bedzie ciezko w tym roku...
Krzysztof Krzak 10.08.2008 13:51
Teraz, niestety, kazdy ma maturę i prawie każdy tytuł magistra, aż wstyd przyznać, że się go ma. Żal, iż to wszystko się tak spauperyzowało.
Urszula Agata Marczewska 10.08.2008 11:46
Marto: tak, to też racja.
Ja się nasłuchałam o absolwentach na rozmowach kwalifikacyjnych. O absolwentach majacych od razu nieziemskie oczekiwania tez. :)
Jadwiga Kowalczyk 10.08.2008 08:20
Pisze patfil:
"W PRL wszelkich ćwoków na siłę edukowano,..."
To prawda. Władze objeły po wojnie ćwoki i zaczynały nauke od spuszczania wody w WC. Potem robili kurs czytania, pisania, mature w 2 lata i "wyzsze studia".
Dzisiaj - wnuki tych ćwoków płacą za pisanie "prac magisterskich" , ktore produkuja ludzie majacy głowy na karku. Mam znajomą po maturze (prawdziwej, nie tej z punktami i testami) - jest księgową i dorabia piszac magisterki z ekonomii.
Reszta - roznie. Niektorzy pisza samodzielnie, inni ściagaja z cudzych prac robiąc kompilacje, jeszcze inni na chama.
I tak sie to kręci.
Marta Wieszczycka 10.08.2008 01:46
A co do abstrakcyjnych wymogów dotyczących młodego wieku i wieloletniego doświadczenia, to tu jest zabawny Dilbert na ten temat:
http://tinyurl.com/6adrgu
Marta Wieszczycka 10.08.2008 01:36
A moim zdaniem w Polsce pojawił się odwrotny problem. Człowiek z krótkim doświadczeniem i tytułem dr nie może spokojnie sobie tego doświadczenia zdobywać, bo przez tytuł jest kojarzony z większymi ambicjami, a do tych ambicji brakuje mu po drodze jeszcze znacznie bardziej prostego doświadczenia. W efekcie człowiek znajduje się w sytuacji, kiedy w teorii ma znacznie więcej niż w praktyce i nie może trafić w środek.
Urszula Agata Marczewska 10.08.2008 00:29
Wg mnie problem polega w duzej mierze na tym, ze fakt bycia absolwentem nawet prestizowego kierunku nie oznacza, ze dany delikwent rzeczywiscie zna sie na "swojej" dziedzinie. W tej sytuacji wiecej zyskuja Ci, ktorzy papierka nie maja (albo maja z innego kierunku), za to we wlasnym zakresie doskonalili sie w danej dziedzinie.
Przyszłość gospodarki UE w rękach czterech państw?
(odsłon: +272)