Facebook Google+ Twitter

Mają swoją pasję, Wrocław ich nie akceptuje. O losie deskorolkarzy

Deskorolkarz we Wrocławiu jest zmorą portierów, strażników, przechodniów i władz. Pytanie brzmi - dlaczego?

Wrocławscy skejterzy / Fot. Weronika Rudnicka- To nie my niszczymy miasto, ale raczej miasto niszczy naszą pasję. Wrocław powinien nam zagwarantować warunki do jazdy - mówi Marcin Rudnicki, skater od kilku lat.

Miasto, obok wielu zakazów, zapewniło miłośnikom skateboardingu tylko jeden przywilej: skatepark w zajezdni przy ul. Legnickiej. Jedyny w mieście i najnowocześniejszy w Polsce, jest jednak płatny i wymaga przyjścia z rodzicem lub zdobycia zgody opiekuna. Rezultat jest taki, że częściej można tam spotkać matki z dziećmi, niż trenującą młodzież. Brzmi to absurdalnie, a do jeżdżenia na "desce" wystarczy przecież tylko asfalt i kilka ławek, na których można trenować nowe triki.

- Chciałbym, żeby władze nie widziały w nas wandali, dewastujących miasto, tylko młodzież, która próbuje coś stworzyć i przy pomocy swojej jazdy ożywia miejską architekturę - mówi skater Marek Bąk.

Szantaż i nieżyczliwość w normie


Dlaczego zatem nie ćwiczyć na chodnikach, parkingach i w przejściach podziemnych?
Miasto postawiło odpowiednie tabliczki: "Zakaz jazdy na rolkach i deskorolkach pod odpowiedzialnością karną". Stanowi to kolejną przeszkodę. Szukając rozwiązania, trafiam na rampy pomiędzy blokami. Nie pierwszy raz spotykam tam bawiące się dzieci. Zwracam uwagę jednej z mam, a w odpowiedzi słyszę: "Moje dziecko ma prawo tu być!". Owszem, ma prawo, ale powinno przebywać na placu zabaw, gdzie jego miejsce, a nie blokować rozwój fizyczny tych młodych zapaleńców. Rozmową, prośbą, ani prawem nie ruszymy przeszkadzających nam malców. Co zatem stanie się, jeśli grupa nastoletnich chłopców wjedzie na deskorolkach na plac zabaw? Tłum opiekuńczych mam zaatakuje ich z każdej strony, grożąc służbami porządkowymi.Marcin Rudnicki / Fot. Weronika Rudnicka

- Pamiętam sytuację, kiedy stojąc z kumplami pod Pasażem Grunwaldzkim i trzymając deski w rękach, pewien pan w średnim wieku zmieszał nas z błotem, obwiniając za całe zło świata i niszczenie miasta. Określił nas całą gamą wulgaryzmów - mówi Marcin Rudnicki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Super, że poruszyła pani temat mało "medialny" a dotyczący nas (czyt.społeczeństwa). Bezmyślność urzędnicza to zazwyczaj wypadkowa stosunkowo dużej władzy i minimalnej odpowiedzialności. Plus brak zainteresowania "petentami".

Komentarz został ukrytyrozwiń

+5 za bardzo wazny temat.
Głupota i bezmyślność urzędników jest nieskończona jak kosmos. Nie potrafią zrozumieć prostej konieczności: młodzieży należy zapewnić warunki do realizacji swoich normalnych pasji.Nie każdy gra w piłkę i koszykówkę, tymczasem jazda na rolkach i deskorolkach stała sie bardzo popularna na świecie i w Polsce. To o niebo lepsze od wystawania pod klatkami, siedzenia na ławkach i żłopania piwska i zabaw z prochami.
Ale tępy urzędnik tego nie zrozumie, woli nasyłać strażników miejskich by karali mandatami rolkarzy i deskorolkarzy. Dzieje się tak w większości miast w Polsce, wiele z nich nie ma ani jednego skateparku.Tradycyjnie, wśród poważnych obywateli np emerytów i mam z dziećmi znajdzie się wiele niezwykle upierdliwych i skarżacych, nie potrafiących popracować mózgiem i zrozumieć istoty sprawy.Najlepiej zakazywać i nie myśleć. Trzeba lat, by odmienić myślenie.
Zamiast stawiać kolejne polityczne pomniki za społeczne pieniądze , może lepiej wybudowac kilka setek ogólnodostepnych skateparków ?

PS Mój syn od lat uprawia agresywną jazdę na rolkach, dlatego znam temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.