Facebook Google+ Twitter

Majdan w ogniu. Snajperzy strzelają do tłumu, a Zachód grozi sankcjami

W wyniku szturmu oddziałów Berkutu, we wtorek na kijowskim Majdanie zginęło 30 osób, a ok. 1000 zostało rannych. Zachodni politycy ostro zareagowali na zajścia w Kijowie podobnie rosyjskie MSZ, co nie zapowiada wcale końca konfliktu.

 / Fot. EPA / ALEXEY FURMANW wyniku szturmu oddziałów MSZ, według informacji tvn24, we wtorek na kijowskim majdanie zginęło 30 osób, a ok. 1000 zostało rannych. W nocy miały miejsce rozmowy pomiędzy liderami opozycji: Witalijem Kliczką, Arsenijem Jaceniukiem i Olegiem Tiahnybokiem a prezydentem Wiktorem Janukowyczem, nie przyniosły one jednak żadnego porozumienia.

Ukraińskie władze przystąpiły wczoraj wieczorem do szturmu na Majdan w Kijowie, gdzie znajduje się miasteczko namiotowe opozycjonistów żądających zmian. Przeciwko protestującym ruszył wóz opancerzony, jednak został on spalony przez demonstrantów. Milicja polewała ludzi armatkami wodnymi, próbowała też niszczyć barykady. W walkach mieli brać udział snajperzy, którzy strzelali do tłumu i funkcjonariusze działający pod przykryciem.

Starcia były efektem zignorowania prób opozycji zmiany konstytucji i przywrócenia zapisów ustawy zasadniczej z 1996 roku, która w zasadniczny sposób ograniczała pozycję prezydenta. Był to jeden z głównych postulatów protestujących, jednak sprawy konstytucji nie umieszczono w porządku obrad. Podburzeni ludzie ruszyli wtedy w kierunku budynku Parlamentu, gdzie doszło do starć z milicją.

Po godzinie 15 oddziały Berkut przypuściły atak na miasto namiotowe na Majdanie. W kierunku demonstrantów poleciały granaty hukowe i łzawiące, służby użyły również broni gładkolufowej. Ataki miały miejsce jeszcze wieczorem po godzinie 17 i przed godziną 23, zostały one odparte przez oddziały samoobrony powstańców. Na placu znajdowało się wówczas około 20 tys. osób. Siły ukraińskiego MSW ponownie przypuściły atak w środę około godz. 6, atakując zgromadzonych tam przeciwników władz granatami hukowymi i armatkami wodnymi. Atak ponownie został odparty.

Arsenij Jaceniuk zapowiedział:„Zostajemy tu, bronimy swego Majdanu, bronimy swej Ukrainy, bronimy swej przyszłości”.

Reakcja polityków zachodnich

Działania ukraińskiego MSZ spotkały się z otwartą krytyką ze strony Szefowej Dyplomacji Europejskiej Catherine Ashton i wielu  / Fot. EPA / SERGEY DOLZHENKOinnych prominentnych polityków amerykańskich i europejskich.

„Jestem głęboko zmartwiona poważną eskalacją sytuacji w Kijowie i doniesieniami o ofiarach. Potępiam wszelką przemoc, w tym także ataki na budynki publiczne i partyjne” - skomoentowała zajścia Catherine Ashton.

Wiceprezydent USA Joe Biden oświadczył, że „rząd Janukowycza ponosi szczególną odpowiedzialność za opanowanie sytuacji”. Słowa wiceprezydenta poparł również Sekretarz USA John Kerry. Na konferencji bezpieczeństwa w Monachium zaapelował: „Stany Zjednoczone i Unia Europejska stoją razem z mieszkańcami Ukrainy w ich walce o prawo do wyboru innych sojuszników niż Rosja”.

"Dziś Ukraina jest w myślach nas wszystkich" - powiedział Herman Van Rompuy, przewodniczącu Rady Europejskiej. "Oferta z naszej strony jest nadal aktualna i wiemy, że czas jest naszym sprzymierzeńcem. Przyszłość Ukrainy jest związana z Unią Europejską”.

Z kolei rosyjski minister spraw zagranicznych, Sergiej Ławrow, zareagował dużo bardziej krytycznie. Ławrow ocenił, że przemoc na Majdanie ze strony protestujących, zajmowanie rządowych budynków i głoszenie nazistowskich i antyżydowskich sloganów nie ma nic wspólnego z demokracją. „Czemu nie słyszymy żadnych głosów potępienia?” - pytał polityk. Zasugerował również, że Amerykanie i Unia Europejska starają się przeforsować swoją wizję ładu na Ukrainie. „Wolność wyboru należy do Ukraińców i Rosja nie zamierza tego zmieniać” – zadeklarował.

"Jesteśmy głęboko zaniepokojeni napływającymi doniesieniami o znikających protestujących, którzy są bici i torturowani tak samo jak atakami na dziennikarzy” - oświadczył Jay Carney, rzecznik Białego Domu.

Interweniować drogą telefoniczną próbowali prezydent Bronisław Komorowski i kanclerz Angela Merkel. „Nie udało się, ale mam nadzieję, że to jeszcze możliwe" - powiedział Komorowski. „Chciałem przede wszystkim przestrzec przed działaniami, które prowadziłyby do dalszej eskalacji konfliktu. Niedopuszczalne jest stosowanie przemocy i użycie siły” - oświadczył prezydent.

O sankcje dla Ukrainy zaapelował senator John McCain, wyraził on obawy, że prawdziwą groźbą dla Ukrainy jest Władimir Putin, który zaraz po zakończeniu igrzysk w Soczi przystąpi do działania.

W podobnym tonie na antenie RMF24 wypowiedział się były prezydent Aleksander Kwaśniewski: „UE ma argument sankcji personalnych wobec ukraińskich władz i oligarchów. Takie sankcje prawdopodobnie będą wprowadzone, ale to może nie zadziałać na władze otrzeźwiająco".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Spójrzmy uważnie na tytułową fotografię. Dwa różne hełmy, niejednolite mundury... Czyi to snajperzy? Oglądajcie telewizję EuroNews.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapewne miał Pan na myśli konstytucję z 2004 roku, zmienionej podczas pomarańczowej rewolucji, a następnie unieważnionej przez ukraiński Trybunał Konstytucyjny. Według ustawy zasadniczej z 1996 roku - pierwszej konstytucji niepodległej Ukrainy - Ukraina jest państwem semiprezydenckim, w którym głównym ośrodkiem władzy jest prezydent. Tymczasem do Rady Najwyższej wpłynęły dwie odmienne propozycje poprawek do konstytucji, zgłoszone przez Jaceniuka i Kliczkę - liderów Majdanu. Jaceniuk, który chce być szefem rządu, złożył projekt zwiększający kompetencje rządu, Kliczko, który zamierza kandydować w wyborach prezydenckich, uważa, że konstytucja powinna jeszcze bardziej wzmocnić urząd prezydenta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.