Pozycja materiału w rankingach:
Michał Graczyk był już świadkiem ponad 300 egzekucji. W tym roku siedmiu, a w terminarzu ma kolejne. Egzekucja trwa zaledwie siedem minut, tyle czasu potrzebuje teksański kat na wyprawienie delikwenta na tamten świat.

Amerykański dziennikarz o polsko brzmiącym nazwisku - Graczyk, wyspecjalizował się w pisaniu reportaży o osobach skazanych na śmierć. W tej dziedzinie jest on rekordzistą, uczestniczył dotąd w ponad 300 egzekucjach. Głęboko w pamięci utkwił mu skazaniec Raymond Kinnman, który sądził, iż tak długo, jak będzie przemawiał, włos z głowy mu nie spadnie. Przed wykonaniem wyroku skorzystał z przysługującego mu prawa do ostatniego słowa.
Michael Graczyk od 25 lat jest reporterem agencji Associated Press. Zawsze jest w pełnej gotowści, gdy waży się ludzkie życie. Działa głównie w mieście Huntsville w Teksasie. Często bywa tak, że obok kata, kapelana i dozoru więziennego, jest jedynym świadkiem z zewnątrz. Egzekucje traktuje jako coś normalnego.
Artykuły
(78)
Galerie
(40)
Średnia ocen
(4.26)
Miejscowość: Frankfurt am Main / Gliwice | Kraj: Niemcy / Polska
O mnie: W życiu każdy powinien wykorzystać swoje pięć minut. Pragnę, by moi najbliżsi w rodzinie mieli pewność, że nie oddaję życia walkowerem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Joanna Kato 20.06.2010 17:55
Świetny artykuł, ciekawie napisany a już treść wg gustu...nie wolno jednak uciekać od takich tematów...one są!
Małgorzata Najda 12.06.2010 18:24
Ten dziennikarz to człowiek o mocnych nerwach i z pewnością ma dobrze poukładane w głowie, w przeciwnym wypadku sam popadł by w jakąś psychozę. Jest za "przestrzeganiem prawa stanowego przy uśmiercaniu morderców."
Poza tym można powiedzieć, że wypełnia pewną lukę, skoro do tego typu pracy inni dziennikarze nie kwapią się.
Isabella Degen 12.06.2010 16:55
Dla mnie osobiśccie zbyt mocny temat, nie lubię takich. Ale w sumie czyta się dobrze, dlatego przeczytałam.
Łukasz Mróz 12.06.2010 06:22
Artykuł rodem z książek Stephena Kinga - straszny, trzymający w napięciu...:) A tak zupełnie serio, nigdy w życiu nie byłbym w stanie być przy takich wydarzeniach. Aż tak mocnych nerwów to ja chyba nie mam... Ale ktoś musi wykonywać tę czarną robotę... W każdym razie artykuł bardzo ciekawy:)
Autor usunął profil 11.06.2010 21:53
Tekst naprawdę godny uwagi, natomiast sam temat... Hmmm... Zależy, kto co lubi :)
Tomasz Osuch 11.06.2010 20:24
troche straszne... ale ktos to musi robic
Mateusz Max Maksiak 11.06.2010 18:40
Brawo za tekst. Może i ma coś z głową ale skoro opublikował ponad 300 tekstów z takich a nie innych nazwijmy to wydarzeń to musi mieć nie tylko mocną psychikę ale i nerwy. Praca pewnie jak każda inna jednak dla nas wydaje się przerażająca i okrutna. Zważcie jaką prace ma kat wykonujący zastrzyk jaką pracę ma człowiek pracujący w rzeźni. To zostawia ślady w każdym. Fotograf wojenny widzi okrucieństwo wojny i świata reporter opisuje to co się dzieje na łożu śmierci. Po pewnym czasie staramy sami siebie oszukać że to już rutyna ale kiedyś to do nas wraca. Polecam jak komuś uda się znaleźć biografię wokalisty zespołu Slipknot. Pracował w prosektorium gdzie kiedyś przywieźli mała dziewczynkę.....resztę pozostawiam wam. taka jest czasem praca. Jeśli by tego nie robił to prawdopodobnie nie robił by tego nikt. Brawo za tekst.
Tomasz Hens 11.06.2010 16:44
Przetażające. Moim zdaniem ten dzienbnikarz ma coś z głową nie tak. To nie jest normalne. Bardzo ciekawy tekst.
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +1054)