Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2237 miejsce

Makarenko: Jak najwięcej wymagań od człowieka i szacunku dla niego

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-04-01 14:08

- Warunkiem przezwyciężenia swoich oporów jest doprowadzenie do takiej sytuacji, w której człowiek będzie musiał stawić czoło swojemu strachowi i swoim słabościom - twierdził Anton Makarenko - rosyjskiego pedagoga ulicy początku XX wieku.

public domain / Fot. UkkoKiedy w 1920 roku Antoni Makarenko przystępował do pracy nad stworzeniem tzw. „nowego człowieka”, sam chyba nie podejrzewał, że swoim „eksperymentem pedagogicznym” zapisze się na trwałe w historii pedagogiki oraz wpłynie w znaczący sposób na życie wielu ludzi.

Zaczęło się skromnie – od leśnej polany położonej 6 km od Połtawy, miasta leżącego w środkowowschodniej części dzisiejszej Ukrainy, wówczas terenów wchodzących w skład Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, na której dawno temu wybudowano 5 baraków. Teraz miejsce to miało stać się domem zarówno dla niego, jak i dla jego wychowanków.

Jeszcze przed rokiem 1917, który zamykał okres caratu w historii Rosji, powstała tu kolonia dla młodocianych przestępców, w której pedagogami byli zdymisjonowani podoficerowie z armii carskiej, a „zewnętrzny wyraz ich metod wychowawczych stanowiła pałka”. Majątek kolonii został rozgrabiony przez okoliczną ludność, czemu trudno się dziwić, zważywszy na powszechnie panującą biedę.

„W całej tej historii nie było zresztą nic takiego, co by przypominało wandalizm. Sadu nie wyrąbano, lecz wykopano i gdzieś przesadzono, szyb w domach nie potłuczono, lecz starannie wyjęto, drzwi nie wyważono gniewnym toporem, lecz po gospodarsku zdjęto je z zawiasów, piece rozebrano po jednej cegiełce.."

Pierwszym i najbliższym współpracownikiem Makarenki, którego zastał w świeżo objętej kolonii, był Kalina Iwanowicz. Po krótkich ustaleniach dotyczących hierarchii i władzy, obaj rozpoczęli przygotowania do jak najszybszego uruchomienia kolonii. Nie było to jednak łatwe zważywszy, że do pracy z młodocianymi przestępcami u boku Makarenki specjalnie nikt się nie garnął.

„Poszukiwania sił pedagogicznych doprowadziły mnie już prawie do zupełnej rozpaczy; nikt nie chciał się poświęcić sprawie wychowania nowego człowieka w naszym lesie – wszyscy bali się włóczęgów i nikt nie wierzył, że nasze przedsięwzięcie zakończy się dobrze.” Ostatecznie wsparcia Makarence udzieliły dwie wychowawczynie.

Początkowo praca pedagogiczna układała się bardzo źle. Trzeba było dużo czasu i jeszcze więcej sprytu, aby znaleźć odpowiednie sposoby oddziaływania wychowawczego na ludzi, którzy przecież już weszli w konflikt z prawem. Początkowo Makarence przysłano tylko sześciu chłopców, z którymi i tak kompletnie sobie nie radził.

Jego wywody i projekty rozbudowy kolonii nie robiły na nich większego wrażenia. „Przez pierwsze dni nikt nas nawet nie obrażał, po prostu nie zauważano nas. Pod wieczór wychowankowie bez pytania opuszczali kolonię i wracali rano. Uśmiechając się z lekka, wysłuchiwali moich cierpkich wyrzutów społeczno-wychowawczych. Po tygodniu Bendiuk został aresztowany (…) za dokonane w nocy zabójstwo i grabież.” Bendiuk już do kolonii nie wrócił.

Z tych przyczyn u wychowawców pojawiły się wątpliwości, co do słuszności prowadzonej pracy i brak wiary w osiągnięcie sukcesu. No bo w jaki sposób skłonić tych młodych mężczyzn do współpracy, jak zdobyć ich szacunek i posłuch? Co zrobić, aby między wychowawcą a wychowankami wywiązał się kontakt?

Makarenko robił to różnymi metodami największy jednak wpływ na zmianę ich postawy życiowej miało to, że wszyscy wychowawcy po prostu dzielili życie wychowanków, ciężką sytuację materialną, trudności napotykane podczas wykonywania prac i starali się, jako jedni z nielicznych lub nawet jedyni, zadbać o nich, tak jak się dba o człowieka.

W ten sposób powstała nić porozumienia. I zaistnienie tego kontaktu było pierwszym sukcesem Makarenki. Został on wypracowany nie jałowymi i bezdusznymi perswazjami, które młody człowiek traktuje jak „wiercenie dziury w brzuchu”. Chłopcy zrozumieli, że Makarenko może ich odesłać i zakończyć sprawę. Mimo ich zachowania, wychowawca jednak nie zrezygnował i dlatego mu zaufali. Traktował ich z prostotą, nieformalnie i po ludzku.

Pokazywał im proste uczucia, które rozumieli. Jest to rzecz jak najbardziej uniwersalna. I dziś i jutro i zawsze, bez porozumienia nie można mówić o żadnej współpracy.

Kiedy Makarenko zostawał wychowawcą w kolonii dla młodocianych przestępców miał już bogate doświadczenie pedagogiczne. Był nauczycielem już 16 lat, w ciągu których dał się poznać, jako wychowawca aktywnie uczestniczący w życiu dzieci – organizował gry i zabawy, współtworzył razem z wychowankami teatr, po lekcjach uczył kreślenia, rysunku, śpiewu.
(Iwona Węgrzyn)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Poemat Pedagogiczny przeczytałem jako bardzo młody człowiek. Wpadł mi w ręce zupełnie przypadkowo i książkowie wydanie było zupełnie nieciekawe, można powiedzieć przaśne. Długo ją oglądałem zanim zacząłem czytanie, ale później już nic od niej nie mogło mnie oderwać. Teraz po wielu latach niewiele pozostało w pamięci ale dziękuję bardzo Pani, że odświeżyła mi moje pasje z młodości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.