Facebook Google+ Twitter

Makiawelizmu lekcja w internecie

"Nie ma granic - są tylko opory", a moralność nie jest koniecznością - ona jest wyborem. Nawet gdy "nijak ma się do świata"...

Internet to ocean bezbrzeżny. Głębia jego - choć intrygująca - pełna wirów i niebezpieczeństw. Sporo w nim rekinów-ludojadów, czyhających na nierozwagę czy infantylności plamę. Trudno o atol spokojny.

Zawsze staram się być blisko moralności ściany, trzymać się tejże strony, którą inni zwą niedzisiejszością. Takam już jest, trudno...

Unikam kontaktu z tymi, którzy wrzucić próbują mnie w wiry: "bądź na topie". Mnie wszystkie te "topy" nie bardzo obchodzą. Wolę "tip-toczkami" do "swego celu" - gdziekolwiek owa przystań ma się znajdować. I cokolwiek będzie mnie tam czekało. Ważne, by "moje", swojskie było.

"Nie ma granic, są tylko opory" - łopocze mi w głowie takie zdanie, wyczytane przed laty w Kalendarzu Szalonego Małolata. Małolatą już nie jestem, szaleństwo we mnie znacznie spokorniało, ale i tak ciężko mi przełknąć pigułę dorosłości - że dla niektórych nie ma nie tylko granic, ale i oporów żadnych, ani nawet moralności krzty.

Skąd ten wywód? Odebrałam dziś makiawelizmu lekcję. Mając lat tyle, ile mam, widziawszy już w życiu to i owo, niby nie powinno mnie to dziwić. Niby. Ciągle - pomimo tylu razów od tzw. "życia" - nie do końca stłuczono okulary idealizmu na moim nosie. Wciąż - błąd? - staram się postrzegać codzienność poprzez ów "idealny" pryzmat właśnie. Może takich jak ja nie sposób - skutecznie - z tego wyleczyć?

Bardzo ogólnikowo rzecz traktując: zaproszono mnie gdzieś. Podziękowałam - i przyjęłam zaproszenie, nie spojrzawszy uprzednio, że "nie pasuję tam", z racji "niekwalifikowania się". Nie przyszło mi do głowy - a szkoda, oj, szkoda - rzucić okiem na "kryteria przyjęć". Za to Zapraszający świetnie wiedział o mej "niedyspozycyjności". Po kiego więc mnie prosił?

Tu pies pogrzebany... Ale ja go wykopywać nie będę, predyspozycje osobowościowe hamują mnie przed tym. Powiem jedynie, że wchodząc tam nie tylko złamałam regulamin Zapraszającego (po co go ustanawiał, skoro sam nakłonił mnie - nieświadomą - do ominięcia go?), ale także zmuszono mnie (manipulacją?) do sponiewierania regulaminu innego, którego plamić - w żadnym wypadku - nie zamierzałam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Faktycznie tak powiadają, ponoć także "zalatuję emfazą". Właściwie mogłabym nad tym jakoś popracować - ale "zżyłam się" z tymi cechami na tyle, że nie widzę konieczności ;)
"Zazdroszczę" umiejętności poruszania się w wodzie. Mi - niestety - jej brak :( Dziwne, bo - tak metaforycznie rzecz biorąc - często wrzucana na głęboką wodę, nie zatonęłam. Siłą woli? Odpowiedni "oddech wraz z przystosowaniem zmysłów do obcego środowiska" (L.M.)? Nieważne...
Pozdrawiam serdecznie, panie Leszku :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ma Pani poetyckie inklinacje - nie piszę tego złośliwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie :) Nie dzielę świata na: ja/my - oni...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jo, jo, jo szlachetna - a wy wszyscy - maluczcy, podli, źli, pazerni, przekupni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.