Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12337 miejsce

Makulatura też w cenie, czyli spóźniona recenzja ''Zmierzchu''

Choć z ciężkim sercem piszę tę recenzję, wiem, że najlepszym sposobem na pozbycie się negatywnych emocji jest wyrzucenie ich z siebie. Jestem pewna, że kiedy przedstawię wam temat mojego tekstu - zrozumiecie.

Jedno słowo, a raczej tytuł: ''Zmierzch''.

Kocham literaturę. Zdzierżę nawet fakt, że nie każdy początkujący pisarz jest od razu mistrzem pióra. Ale mimo wnikliwej obserwacji rynku wydawniczego i przyglądania się co rusz wyłaniającym się literackim gniotom, wciąż nie mogę znieść widoku popularności takiego rodzaju pozycji. Kiedy mnie jedynie takowy papier przydałby się na rozpałkę na zimne listopadowe wieczory, myślę o tym, że na świecie są dziewczęta w moim wieku, które za to samo dałyby się poćwiartować. Rzecz gustu? Nie, myślę, że tu już chodzi o coś więcej.

Współczesna młodzież wciąż szuka bohaterów. Postaci, z którymi nie tylko może się utożsamiać, bo są im bliskie, ale których może uczepić się w świecie, którym dziś niestety bywa okrutny i bezlitosny. I jak na zawołanie od czasu do czasu pojawi się ktoś taki jak Rowling i Meyer, które zaspokoją nastoletnią duszę. Już w tym momencie powinnam zostać zlinczowana za zestawianie Rowling z autorką ''Zmierzchu''. I słusznie. Bo kiedy saga o Potterze to przykład pisarskiego kunsztu, książki Meyer to wydawniczy dowcip.

Wszystko, począwszy od fabuły, a na postaciach kończąc jest w ''Zmierzchu'' bezwartościowe, bezcelowe i oklepane. Rowling miała tyle tupetu i pomysłu zarazem by stworzyć genialną fantastyczną hybrydę, natomiast jej ''konkurentce'' nie chciało się nawet przeczytać wcześniej jakieś książki fantasy by widzieć na czym się stoi.

Fani wampirów od razu obrzucili Meyer błotem za nadanie głównemu bohaterowi, Edwardowi cech wampira, który w rzeczywistości jest przecież chłopcem z boysbandu. Równie bezbarwna jest kolejna główna postać Isabella Swan, która dla zakochanego w niej wampira stanowi tajemnicę. Na czym ona polega? Tego nie wie nikt, bo postać Isabelli jest, jak to ujęła nasza Doda ''prosta jak konstrukcja cepa''.

Najlepszym jednak dowcipem pozycji są dialogi. Jeżeli myślicie, że konwersacje w amerykańskich filmach katastroficznych są nudne i przewidywalne to się mylicie. Meyer przebiła hollywoodzkich reżyserów na głowę. Toporne, ociekające tandetą dialogi przez, które brnęłam jakieś dwa tygodnie, zabijają tę książkę całkowicie.

Mimo to po zakończeniu pierwszej części nie odczuwałam żadnych negatywnych emocji. Nie, beznadziejne książki nie wzbudzają ich w ogóle. Takie jedynie mogą wywołać lekki uśmiech na twarzy. Nie wspomiając już co się ze mną dzieje, gdy pomyślę o tych wszystkich ześwirowanych na punkcie ''Zmierzchu'' nastolatkach...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Mnie osobiście najbardziej dołuje fakt, iż książka ta, która wedle mojej opinii jest przykładem literackiego chłamu, jest tak popularna wśród młodzieży. Nie rozumiem tego. Po prostu nie rozumiem. Najpierw obejrzałam film i poraziło mnie to, iż nie było w nim żadnego przesłania. No chyba że przesłanie tego filmu brzmi: "Wampiry to cudowne, słodkie istotki, które należy podziwiać. Bądźmy wampirami i chlajmy krew niewinnych zwierzątek zamiast ludzi, a każdy człowiek będzie się nami zachwycał! W końcu świecimy w słoneczku, co musi świadczyć o naszej wyższości! Zakochanie się w wampirze nie tylko nie jest czymś głupim i bezsensownym, ale czymś superromantycznym! Bla, bla, bla...". Pomyślałam sobie: niemożliwe. Książka nie może być tak samo beznadziejna jak film, skoro tyle osób ją chwali. Zaczęłam czytać i... nigdy nie skończyłam. Po przeczytaniu kilku pierwszych zdań miałam wrażenie, iż autorka książki musi być osobą o marnym wykształceniu, która w dodatku nie jest uzdolniona literacko. Zdania są proste, płytkie, porównania bardzo oklepane. Miałam wrażenie, że to książka dla dzieci - pisana celowo tak banalnym językiem, żeby sześciolatek mógł ją dobrze zrozumieć. Nie udało mi się doczytać książki do końca, bo mnie po prostu znudziła. Bo przecież NIC SIĘ W NIEJ NIE DZIEJE! Autorka chyba na siłę starała się wprowadzić tam jakąś akcję, ale marnie jej to wyszło. Mam wrażenie, iż jest to dzieło pisane dla młodych dziewcząt - naiwnych, romantycznych nastolatek, które chcą widzieć świat w różowych barwach i marzą o wielce romantycznej miłości z drobnymi przeszkodami. Może stąd popularność tej książki? A może owa popularność wynika z tego, że współczesna młodzież niewiele czyta i nie ma porównania - dobra literatura kontra literacki chłam? Sama już nie wiem. Nie chcę obrażać jej fanów - ich sprawa, co się im podoba. Ale w porównaniu chociażby z przywołanym w jednym z komentarzy "Wywiadem z wampirem" książka "Zmierzch" nie opowiada po prostu o niczym. "Wywiad z wampirem" zawiera w sobie tak głęboką problematykę, iż można by napisać kilka książek, wykorzystując po trosze z tego, co ta jedna w sobie zawiera. Dla przykładu: problem wiary i jej utraty, problem zmagania się z własną naturą, problem samotności, problem dziewczynki zmienionej w wampira, która nie może osiągnąć fizycznej dorosłości, choć duchowo jest już staruszką (...). Może po prostu wartościowa literatura, taka, która wymaga głębszych przemyśleń, jest dla wielu osób zbyt trudna...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czas jest najlepszym sprawdzianem. " Największą mądrością jest czas, wszystko ujawni. (greckie ) " Dla Ewy Żak 5* (słownie : pięć
gwiazdek ).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszyscy jakoś sie ostatnio tu pieklą, nie wiem o co chodzi...;-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

uf! ;) a ja się tu pieklę :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asiu to była ironia;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Widzisz są książki, których inaczej określić się nie da" - oj, Agnieszko, podpadłaś. To, że nie potrafisz, nie znaczy, że się nie da. Ewa ma jak najbardziej rację. Zresztą, to nawet nie jest recenzja, poza tym, że Ci się książka nie podoba, nie piszesz praktycznie nic.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poza tym poczytaj recenzje innych krytyków - oni również jakoś specjalnie się nad recenzjami książek Meyer się nie wytężają. Ciekawa tendencja;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzisz są książki, których inaczej określić się nie da, a poza tym używając ciekawych epitetów i metafor, dowartościowałbym ją, a na to, tenże tytuł nie zasługuje. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszko, przepraszam, że zwracam Ci na to uwagę, ale Twoja recenzja mnie poraziła. Nie uważasz, że używanie w recenzji literackiej słów typu "beznadziejne", "prosta jak konstrukcja cepa", "literacki gniot" i inne, jest nie na miejscu? Krytykować autora i jego książkę każdy może, ale wypadałoby to zrobić w sposób przewyższający ten "gniot", tak żeby autor (jeśliby recenzję czytał) wiedział, że rzeczywiście ma do czynienia z konstruktywną krytyką. A tak u Ciebie czytelnik nie dowiaduje się prawie nic ponad to, że książka jest beznadziejna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doskonała recenzja. brawo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.